„Nie do pomyślenia jest prowadzenie innych,
gdy samemu się nie jest prowadzonym przez Słowo Boże”

Uroczyste zakończenie dwuletniej Szkoły Wychowawców
Seminariów Duchownych Diecezjalnych i Zakonnych 2007-2009

Kraków, 29 maja 2009 r.

 

Drodzy organizatorzy, prowadzący i uczestnicy kursu dla formatorów,

1. Kończycie ważny okres w waszym życiu, w którym przez dwa lata wdrażaliście się w trudną sztukę prowadzenia innych do dojrzałości ludzkiej i chrześcijańskiej. Podjęliście ten trud, by lepiej służyć w konfesjonale, kierownictwie, towarzyszeniu duchowym czy rozeznawaniu wobec tych, którzy zostaną lub już zostali wam powierzeni. Zakończył się okres, wypełniony waszą wytężoną pracą, modlitwą i mozolnym poznawaniem siebie. W tym czasie szukaliście oparcia w Słowie Bożym, w doświadczeniu sta łowiącym klasyczną, ale i współczesną duchowość, oraz wykorzystywaliście zdobycze psychologii i antropologii.

Nie do pomyślenia jest prowadzenie innych, gdy samemu się nie jest prowadzonym przez Słowo Boże, przez jego czytanie, medytację lub lectio divina. Nie można prowadzić innych, gdy samemu nie podda się swojego doświadczenia wiary i dojrzewania innemu kierownikowi duchowemu. Niemożliwe jest dziś także prowadzenie innych, zwłaszcza młodych, bez odwołania się do doświadczenia zdobywanego w grupie, we wspólnocie czy na warsztatach. Wreszcie, niezastąpione w przygotowaniu do bycia formatorem na miarę współczesnych wyzwań jest solidne intelektualne przygotowanie, które zdobywaliście przez udział w wykładach lub osobistą lekturę.

2. Dziękujemy dziś Bogu najpierw za powołanie, do kapłaństwa czy życia zakonnego, ale także za wasze specyficzne powołanie, jakim jest bycie kierownikiem duchowym, towarzyszem w drodze do świętości, doradcą w rozeznawaniu powołania. Dziękujemy Bogu za to, że jest taki ośrodek, jaki mamy tutaj w Krakowie i podobny w Trzebini. Dziękujemy za sposobność, którą wam dali przełożeni, a jeszcze bardziej za łaskę Boga, jaka towarzyszyła wam przez cały czas tego dojrzewania do waszej odpowiedzialnej posługi. Nie muszę dodawać, jak bardzo wasze profesjonalne, zaangażowane i pełne otwartości posługiwanie jest potrzebne Kościołowi, waszym zakonom i zgromadzeniom, nowicjatom i seminariom. Mogę tylko dodać, że stajecie na najważniejszym odcinku pracy Kościoła. Od was w ogromnym stopniu zależy przyszłość konkretnych ludzi, którzy zostaną wam powierzeni, ale także naszego Kościoła za kilka, kilkanaście i kilkadziesiąt lat.

3.Naszą wdzięczność wobec Boga i ludzi, którzy wam pomagali w tej formacji, potęguje Słowo Boże, które nam daje dzisiejsza liturgia. Przed chwilą usłyszeliśmy bowiem fragment Ewangelii według św. Jana, idealnie harmonizujący z momentem, jaki przeżywacie. Jako rozstający się z tym miejscem i z ludźmi, którzy pomagali wam poznawać siebie, wzrastać i przekraczać siebie, jesteście podobni do Piotra, który odbywa ze swoim Mistrzem rozmowę najważniejszą, gdyż podsumowującą cały okres jego formacji u boku tego jedynego Formatora.

Zanim jednak sięgniemy do dzisiejszej Ewangelii, musimy przywołać słowa zapisane tylko przez św. Łukasza, w których Jezus ujawnia, że wybrał sobie Piotra, by on stał się formatorem dla innych. Wtedy, jeszcze przed męką i śmiercią, wypowiedział tylko do niego znamienne słowa: „A ty, kiedy się nawrócisz, umacniaj twoich braci” (Łk 22, 32b; tł. Paulistów). Nie do pomyślenia jest umacnianie innych  ich drodze do dojrzałego nawrócenia i do świętości bez własnego nawrócenia. Jezus zapewnił Piotra także o modlitwie za niego, zwłaszcza w obliczu walki z mocami Zła: „Szymonie, Szymonie, oto szatan domagał się, żeby was przesiać jak pszenicę; ale Ja prosiłem za tobą, żeby nie ustała twoja wiara” (Łk 22, 31-32a; tł. BT). To wtedy Piotr usiłował zapewnić Mistrza o swojej gotowości pójścia za Nim „nawet do więzienia i na śmierć” (Łk 22, 33). Jezus zaś z całą otwartością zapowiedział trudny czas weryfikowania deklaracji ucznia: „Powiadam ci, Piotrze, nie zapieje kogut, a ty trzy razy wyprzesz się tego, że Mnie znasz” (Łk 22, 34).

4. Dzisiejsza Ewangelia przynosi podsumowanie tej formacji, w której Jezus szczególną uwagę poświęcał Dwunastu, ale najwięcej troski okazywał Piotrowi. Podsumowanie stanowi rozmowa zasadnicza a zarazem bardzo osobista, ostatnia tego rodzaju, jaką przedstawiają Pisma natchnione. Jest to spotkanie indywidualne, takie jakie odbywa się pomiędzy kierownikiem duchowym a prowadzonym, gdy już towarzyszenie duchowe trwa pewien czas. Jezus pyta przyszłego formatora tylko o jedno: Czy Piotr miłuje Go. Pyta o to trzykrotnie, za pierwszym razem nawet , czy on miłuje Go bardziej niż pozostali Apostołowie. Piotr jednak nie próbuje porównywać swojej miłości z jakąkolwiek inną. Raczej wchodzi w siebie, by odpowiedzieć szczerze i by Jezus mógł potwierdzić jego proste stwierdzenie: „Tak, Panie, Ty wiesz, że Cię kocham”. Równocześnie to Słowo Boże, którym jest sam Chrystus – jak nam to przypomniał ostatni Synod Biskupów – sprawia niezwykłą przemianę w sercu Piotra. Wpierw pojawia się smutek, ale jest to smutek „ku nawróceniu”, a następnie jeszcze bardziej szczere i ufne wyznanie: „Panie, Ty wsystko wiesz, Ty wiesz, że Cię kocham”. Dopiero wówczas Jezus kończy formację swojego pierwszego formatora, przekazując mu uprawnienia do prowadzenia innych: „Paś owce moje”. Później Piotr, mając za sobą doświadczenie słabości, ale i Bożego miłosierdzia, napełniony Duchem Świętym, będzie odważnie głosił Ewangelię i prowadził innych do nawrócenia.

Wam, którzy tworzycie to wspaniałe i tak promieniujące środowisko, życzę dalszego rozwoju, na miarę waszego rozeznania dróg Ducha Świętego. Życzę wam, którzy kończycie ten etap formacji mając jednak świadomość, że nasza osobista formacja nigdy się nie kończy, abyście poczuli się jak Piotr, otrzymujący od Jezusa uprawnienia do prowadzenia innych. Byście w swojej posłudze byli zawsze pełni zapału, także w chwilach, które mogą być trudne.

Stanisław kard. Dziwisz
Kraków, 29 maja 2009 r.