SŁUŻYĆ PRAWDZIE O MAŁŻEŃSTWIE I RODZINIE

Dokument Konferencji Episkopatu Polski
przygotowany przez
Radę ds. Rodziny


WPROWADZENIE

„PRZESTAŃ SIĘ LĘKAĆ, A PRZEMAWIAJ I NIE MILCZ” (DZ 18,9)

1. „Jezus Chrystus wie, co się kryje w człowieku”. On jeden! Zatem nieprawda, Se w dyskusji
o człowieku relatywizm, bezsilność i pesymizm – wsączane przez „mistrzów podejrzliwości”
– to jedyne moSliwe odpowiedzi. Nieprawda, Se „wiara jest prywatną sprawą”, a zrozumienia
palących problemów trzeba szukać w modnych prądach pogańskich mistrzów. Kościół
otrzymał od Boga Dobrą Nowinę oraz nakaz, aby niósł ją aS po krańce świata. Mądrość
i prawda Ewangelii są darem dla całej ludzkości.
2. Trzeba zatem, by uczniowie Jezusa Chrystusa podnieśli dumnie głowy. My mamy „klucz
do zrozumienia tej wielkiej i podstawowej rzeczywistości, jaką jest człowiek”. To Jezus
Chrystus. „Nie dano ludziom pod niebem Sadnego innego Imienia, w którym moglibyśmy być
zbawieni”. Jak zawsze, tak i na tym etapie dziejów ludzkości, Kościół ma do ofiarowania
światu prawdę, której ów rozpaczliwie poszukuje. Gdy zatem współczesna kultura odcina się
od swoich korzeni religijnych i humanistycznych, lekcewaSąc Boga i duchowy wymiar
człowieka, „nie moSemy nie mówić tego, cośmy widzieli i słyszeli”. Tym bardziej, Se
prawda, jaką Chrystus przyniósł światu i powierzył Kościołowi, nie jest tylko jedną z wielu
moSliwych. W Jezusie Chrystusie mamy pełne i ostateczne objawienie.
KOŚCIÓŁ MA „OLBRZYMIE DOŚWIADCZENIE W SPRAWACH LUDZKICH”

3. Kościół to jedyna w całym świecie instytucja z tak olbrzymim „doświadczeniem w
sprawach ludzkich”, która towarzyszy człowiekowi w jego radościach i nadziejach, smutkach
i lękach od ponad dwóch tysięcy lat! Poprzez swoje nauczanie i działalność Kościół jest tak
ściśle związany z godnością i prawami człowieka, Se kaSdy, kto chce zniszczyć człowieka
albo nim manipulować, wydaje walkę Kościołowi. Ta walka wciąS trwa! „Całej historii
ludzkości towarzyszy bowiem ostra walka przeciwko mocom ciemności, która rozpocząwszy
się na początku świata, będzie trwała, jak mówi Pan, aS po dzień ostatni”. Jednak Kościół
„zmaga się o duszę świata” przepełniony nadzieją, ufa bowiem bezgranicznie Jezusowi
Chrystusowi, który zapewnił: „Jestem z wami przez wszystkie dni” oraz „bramy piekielnie go
nie zwycięSą”.

4. Ten dokument nie jest teoretycznym opracowaniem na temat małSeństwa i rodziny, ale
duszpasterską refleksją. Nie jest to takSe wyczerpujące opracowanie wszystkich moSliwych
tematów. Z duszpasterską troską mówimy tutaj o tym, co uwaSamy za najwaSniejsze i
poSyteczne na tym etapie dziejów Kościoła w Polsce. Dokument ten powstał z Sycia i ma do
Sycia prowadzić. Dla pogłębienia zasygnalizowanych problemów odsyłamy do tekstów
Magisterium Kościoła.
POWAGA, REALIZM, UCZCIWOŚĆ W DIALOGU

5. Dzisiaj niektórzy lubią pytać, czy Kościół nie milczał w róSnych dramatycznych sytuacjach
minionych dziejów. Twierdzi się przy tym, Se powinien mówić, a niekiedy wręcz zarzuca się
– nawet wbrew oczywistym faktom – Se wypowiadał się za mało zdecydowanie. W obliczu
degradacji człowieka, miłości i rodziny nie moSna stosować innych zasad. Zatem
konsekwentnie, takSe w tych kwestiach, niech nikt nie odmawia Kościołowi prawa głosu
szczególnie dzisiaj, gdy tyle się mówi o wolności słowa. Kościół ma mówić i będzie mówił.
To jest nasz obowiązek wobec Boga i wobec człowieka, którego Bóg nam zawierzył. Naszym
obowiązkiem jest bowiem „zawsze i wszędzie przepowiadać zasady moralne w odniesieniu
do porządku społecznego (…), zwłaszcza w tym, co dotyczy wartości Sycia, znaczenia
wolności, jedności i trwałości rodziny, prokreacji i wychowania dzieci, wkładu na rzecz dobra
wspólnego i pracy, znaczenia techniki i uSywania dóbr materialnych, pokojowego i
braterskiego współistnienia wszystkich narodów”. Nie moSemy milczeć. Jak przypominał ks.
Karol Wojtyła, winni są nie tylko ci, którzy czynią zło, ale równieS ci, którzy je widzą, ale nie
reagują. Nigdy w swojej historii Kościół nie pozwolił sobie narzucić milczenia.
6. To prawda, Se człowiek, którego świat wartości zbudowany jest na poSądaniu ciała,
poSądaniu oczu i pysze tego Sycia, „nie pojmuje tego, co jest z BoSego Ducha. Głupstwem
mu się to wydaje i nie moSe tego poznać”. Trzeba jednak bardzo zdecydowanie powiedzieć,
Se podejmując tak waSne zagadnienia jak miłość, małSeństwo, rodzina i Sycie ludzkie, nikt
nie ma moralnego prawa banalizować tych rzeczywistości czy trywializować opinii
interlokutora, a dyskusję sprowadzać do pikanterii i uszczypliwości. W głębi serca
podejmujących dyskusję niezbędna jest otwartość na rozmówcę, uwaSne wsłuchiwanie się w
jego racje, i szczera próba ich zrozumienia. Prawi ludzie dyskutują bez uprzedzeń, z powagą,
realizmem i uczciwie. Na nic się zdadzą jakiekolwiek techniki manipulacji. Nie chodzi
przecieS o to, kto zwycięSy w dyskusji, lecz o to, czy zdołamy rozeznać, która droga
rzeczywiście prowadzi ku obiektywnemu szczęściu człowieka i świata.
AROGANCKIE ATAKI NA MAŁśEŃSTWO I RODZINĘ

7. Uczciwy dialog nie znosi przemilczeń. Musimy więc powiedzieć, Se w ostatnich latach
obserwujemy z bólem mnoSące się naciski zarówno na płaszczyźnie ideologicznej, jak i w
sferze prawodawstwa, których celem jest zniszczyć tradycyjne małSeństwo i rodzinę, na
których opiera się nasza cywilizacja, oraz promować rozwiązłość. Ubolewamy, Se wiele z
tych działań znajduje swą inspirację bądź oparcie w niektórych organizacjach społecznych
naszego Kraju, w polskim Parlamencie, w instytucjach ONZ oraz w Parlamencie

Europejskim. Niektóre działania są tak trywialne, Se wprost nieprawdopodobne, ale przecieS
niosą przeraSające w skutkach spustoszenie.

8. Mówiąc nieustannie o „prawach człowieka”, o „tolerancji” dla odmienności oraz o
„wolności” słowa i wyznania, próbuje się zmusić chrześcijan, aby postępowali i nauczali
wbrew swoim odwiecznym przekonaniom religijnym, na których zbudowana jest cywilizacja
zachodnia. Dla przykładu, mamy na myśli takie sytuacje w niektórych krajach Europy, jak
zmuszanie katolickich poradni adopcyjnych do przekazywania dzieci do adopcji parom
lesbijskim bądź homoseksualnym, jak kary administracyjne za ukazywanie – zgodnie ze
Słowem BoSym – praktyk homoseksualnych jako grzechu, albo jak rozporządzenie usuwające
z publicznego języka pojęcia „ojciec” i „matka”, aby nie „dyskryminować” „związków
mniejszości” poprzez „narzucanie” heteroseksualnego charakteru rodziny. Rosną naciski na
zrównanie tzw. wolnych związków z rodziną. Próbuje się przeciwstawiać prawa dziecka
prawom rodziców. WciąS znajduje zwolenników okrutna zbrodnia aborcji. Ostatnio dąSy się
do legalizacji manipulacji genetycznych, aS po zapłodnienie in vitro oraz próbuje się oswoić
społeczeństwo z eutanazją. Jednym słowem przedstawia się jako postęp cywilizacyjny lub
osiągnięcie naukowe to, co w rzeczywistości jest po prostu klęską z punktu widzenia ludzkiej
godności oraz dobra społeczeństwa. Niedawno polski sąd uznał zdjęcia na wystawie
antyaborcyjnej – ukazujące nic innego jak realizm biologii przerwanego Sycia ludzkiego – za
„zdjęcia o nieprzyzwoitej treści” i ubolewał, Se narzucały się one tym, którzy nie chcieli ich
zobaczyć. Równocześnie nikt nie dopatrzył się znamion przestępstwa w rozwieszanych na
bilbordach fotografiach par homoseksualnych w często bardzo pornograficznych ujęciach.
MIŁOŚĆ I ODPOWIEDZIALNOŚĆ

9. Ze szczerą Miłością – w imię odpowiedzialności za kaSdą kobietę i za kaSdego męSczyznę,
a w konsekwencji za Ojczyznę, za Kościół i świat – trzeba podjąć dzisiaj refleksję
duszpasterską nad małSeństwem i rodziną. Jest to niezmiernie pilne zadanie.
10. Przede wszystkim trzeba pomóc małSonkom odkryć piękno i wielkość ich powołania, by
zapragnęli nim Syć w całej pełni. Równocześnie trzeba pomóc zagroSonym małSeństwom
wrócić do pierwotnej miłości, a pozostałe uchronić od niebezpieczeństw. Trzeba wreszcie,
aby młodzi, którzy dopiero wchodzą w Sycie, zrozumieli, Se muszą „od siebie wymagać”
przede wszystkim wtedy, gdy przychodzi miłość i gdy myślą o małSeństwie i rodzinie. Gdy
reklama dóbr materialnych zda się osiągać szczyt nachalności, trzeba przebić się z orędziem,
Se Miłość istnieje i Se jest najwaSniejsza. Nie moSna przecieS dopuścić, aby miłość małSeńska
była profanowana przez egoizm, przez poszukiwanie za wszelką cenę jedynie przyjemności
oraz przez zamknięcie się na Sycie. Nie moSna bowiem dopuścić do rozczarowań
niepotrzebnego cierpienia kolejnych osób. Trzeba powstrzymać degradację społeczeństwa.
Brak prawdziwej miłości w relacjach międzyludzkich – miłości wyłącznej, nierozerwalnej, aS
po śmierć – jest straszliwie destrukcyjną siłą, trywializującą, a ostatecznie niszczącą nie tylko
poszczególne osoby, ale same podstawy Sycia społecznego.
11. Kościół w Polsce podnosi więc „łagodnie, ale zdecydowanie” głos, aby w imię miłości i
odpowiedzialności mówić jasno równieS o tym, co wymagające. Tym słowom towarzyszy

modlitwa. Niech Duch Święty oświeci serca, aby zrozumiały, Se trzeba naprawdę kochać, by
nie troszcząc się o własną popularność i nie myśląc o sobie, odwaSnie „bronić lud
chrześcijański przed błędami, które mu zagraSają”.

SŁUśYĆ PRAWDZIE

12. Tytuł niniejszego dokumentu streszcza jego przesłanie. USyty w nim zwrot „słuSyć
prawdzie” dokładnie określa styl myślenia i postępowania Kościoła, państwa, całego
społeczeństwa i poszczególnych osób wobec małSeństwa i rodziny. Prawda o małSeństwie i
rodzinie istnieje. Wiadomo, co to jest miłość, małSeństwo, rodzina. Ta prawda została
objawiona przez Boga i zapisana w głębi ludzkiego serca jako prawo naturalne. Jest to prawda
obiektywna. Człowiek nie jest Stwórcą, ale stworzeniem. Nie moSe więc przedefiniowywać
według własnej woli tych podstawowych pojęć. Obiektywną prawdę o małSeństwie i rodzinie
trzeba pokornie, a zarazem odwaSnie odkrywać, przyjmować, pogłębiać i Syć nią bez
kompromisów. Po porostu trzeba jej słuSyć. Nikt bowiem nie panuje nad Prawdą – Prawdzie
się słuSy.
13. IleS duchowej zarozumiałości trzeba mieć w sobie, by usiłować zmienić znaczenie takich
odwiecznych słów, jak małSeństwo czy rodzina. CzyS historia ludzkości nie pokazuje
przeraźliwie jasno, Se taka buta wobec człowieka i wobec Sycia prędzej czy później
wynaturza się w róSnego rodzaju totalitaryzmy, które mamią, by ostatecznie zostawić po
sobie łzy i zgliszcza?
14. Tytuł dokumentu nawiązuje teS świadomie do osobistej wizji posługiwania Ojca Świętego
Benedykta XVI. „SłuSyć prawdzie” to tytuł jednej z Jego ksiąSek, ściśle związany z
zawołaniem wpisanym do biskupiego, a następnie do papieskiego herbu: „Współpracownicy
Prawdy”. W ten sposób chcemy okazać Piotrowi naszych czasów miłość i podziw,
„wdzięczni za Jego wielkie oddanie prawdzie o człowieku i o rodzinie, w której głoszeniu i
obronie trwa wiernie”, kontynuując duchową walkę swego Wielkiego Poprzednika.
II. PODSTAWY DOKTRYNALNE
15. Najpierw przypomnijmy zasadnicze elementy nauczania Kościoła na temat małSeństwa i
rodziny. Kapłanom, katechetom oraz ruchom i wspólnotom niech będą one inspiracją w
przepowiadaniu Słowa oraz wypracowywaniu programów formacyjnych. Wszystkim zaś
ludziom dobrej woli niech pomogą poznać stanowisko Kościoła w tym względzie.
Przedstawiamy ten zarys z radością i dumą. W wielu bowiem wypadkach Kościół katolicki
jest jedyną instytucją, która tak konsekwentnie i z taką determinacją broni godności
człowieka, małSeństwa i rodziny.
GODNOŚĆ OSOBY LUDZKIEJ

16. Na współczesnych areopagach świata często i chętnie mówi się o godności człowieka, a
równocześnie człowiek jest upokarzany „myślą, mową, uczynkiem i zaniedbaniem”. Jezus
Chrystus ostrzega, Se nie wystarczy mówić oraz Se z kaSdego słowa, które nie przynosi

realnych owoców w codziennym Syciu, będziemy rozliczeni. Nie wystarczy więc uznawać
godności abstrakcyjnej osoby. Trzeba w praktyce respektować kaSdego człowieka na
jakimkolwiek etapie jego Sycia, uznając, Se człowiek istnieje od pierwszej chwili poczęcia i
Se tylko Bóg moSe wyznaczyć kres jego istnieniu.

17. Mówimy o uznaniu i respektowaniu, a nie o przyznawaniu godności. Nikt człowiekowi
nie musi bowiem godności przyznawać. Człowiek posiada ją raz na zawsze,
w sposób nieodwracalny i bez jakichkolwiek ograniczeń. Źródłem godności człowieka jest
Bóg, który go stworzył na swój obraz.
18. JeSeli dzisiaj godność człowieka jest lekcewaSona i poniewierana, to nie wystarczy
domagać się poszanowania tej godności. Ostatecznie pozostanie to pustą retoryką. Trzeba
pomóc człowiekowi, aby spojrzał na siebie samego w prawdzie i uznał, Se jest stworzeniem, a
Bóg jest Stwórcą. „JeSeli tego nie uczyni, ryzykuje – jak pokazuje legenda o uczniu
czarnoksięSnika – Se uruchomi procesy, które ostatecznie go zniszczą”. Ostatecznie bowiem
to właśnie negowanie priorytetu Boga, zarozumiałe przywłaszczanie sobie praw naleSnych
tylko Stwórcy oraz odcinanie się od chrześcijańskich korzeni prowadzi do pogardy dla
podstawowych praw ludzkich i kusi, by manipulować człowiekiem. To właśnie dlatego
ewangelizacja słuSy godności człowieka. „Zaćmienie” Boga i jego stwórczych praw, zawsze
bowiem stanowi powaSne za¬groSenie dla pełnej prawdy o człowieku. Z tego zaś rodzą się
najstraszliwsze zbrodnie. RównieS zbrodnie przeciwko ludzkości.
19. Godność osoby ludzkiej – niezaleSna od nikogo, a jedynie od Boga – musi w sposób
bezwzględny stanowić wartość normatywną wszelkiej działalności kulturalnej, społecznej,
politycznej i gospodarczej, oceniania aborcji, eutanazji i sztucznego zapłodnienia,
wykorzystywania komórek macierzystych z embrionów i klonowania. Wszyscy muszą sobie
uświadomić, Se to wymaganie „ma absolutnie kluczowe znaczenie dla przyszłości rodzaju
ludzkiego i dla całego świata”. KaSdy – tam, gdzie Bóg go postawił – musi uczynić wszystko,
co w jego mocy, aby nie dopuścić do redukcyjnej wizji człowieka i jego godności. śaden cel
– choćby to było rozwiązanie powaSnych kryzysów społecznych czy troska o przyszłość
bardziej godną człowieka – nie zwalnia od poszanowania „wrodzonej godności i duchowej
wielkości kaSdej osoby ludzkiej”. Troszczyć się bowiem o przyszłość człowieka, to najpierw i
przede wszystkim zabiegać, aby zachował on swoją godność i prawa naleSne kaSdej bez
wyjątku osobie ludzkiej oraz rozwinął „zadane mu” człowieczeństwo.
20. Aby zrozumieć wagę i sakralny wymiar tego obowiązku, naleSy pamiętać, Se Jezus
Chrystus, aby przywrócić człowiekowi utraconą godność, oddał za kaSdego swoje Sycie.
Chrześcijanin – przez wzgląd na Dzieło Odkupienia – nie moSe zatem zgodzić się na
jakikolwiek kompromis z duchem tego świata, gdy chodzi o bezwzględne poszanowanie
ludzkiej godności. Sprzeniewierzyłby się swemu powołaniu. Jezus Chrystus załoSył przecieS
Kościół, aby w imieniu Boga świadczył o godności kaSdego człowieka, aby jej bronił wobec
pogańskiego świata, a poprzez zbawcze posługiwanie prowadził do pełni.
21. Gdy w Kościele mówi się o obowiązkach katolików zaangaSowanych w politykę, nie jest
to i być nie moSe kazuistyczna dyskusja prawników, którzy interpretując teksty doktrynalne
Kościoła próbują przeforsować takie czy inne moSliwości postępowania. Najgłębszą racją
prawa kościelnego jest słuSba Syciu duchowemu. Kościół nie jest instytucją z tego świata, w
której zapis prawny stanowi ostateczną rację postępowania. Kościół jest instytucją Bosko-
ludzką, gdzie prawo stanowione ma swoje źródło w depozycie wiary. W konsekwencji nie
prawnicza kazuistyka, ale rozeznawanie duchowe kieruje postępowaniem Kościoła. W

poszukiwaniu odpowiedzi na egzystencjalne pytania obowiązuje nas nie prawnicza, ale
teologiczna metoda, która – respektując prawo naturalne oraz czerpiąc z Pisma Świętego i
Tradycji Kościoła – ukaSe zastosowanie Objawienia w konkretnym Syciu. Zrozumiałe zatem,
Se nie formalne moSliwości interpretacji pojedynczych tekstów, ale pokorna wierność Bogu
objawiającemu się w Kościele decyduje ostatecznie o Syciowych postawach. „Trzeba bardziej
słuchać Boga niS ludzi”.

22. Mając to przed oczyma, naleSy powiedzieć jasno i jednoznacznie: katolicy nie mogą
wychodzić z inicjatywą takiego prawa, które zdradzałoby objawioną prawdę o świętości Sycia
ludzkiego oraz lekcewaSyło chrześcijańską wizję osoby. Takim jest bez wątpienia np.
prawodawstwo dopuszczające zapłodnienie in vitro, aborcję czy eutanazję. Katolicy
zaangaSowani w politykę muszą dawać świadectwo chrześcijańskiej wiary.
23. Bezprawne i nieuczciwe intelektualnie jest powoływanie się w tym przypadku na sytuację
omówioną w Evangelium vitae. Encyklika mówi o tym, aby osiągnąć tyle dobra, ile się da.
Gdyby natomiast katoliccy posłowie z własnej inicjatywy proponowali prawo sprzeczne z
moralnością katolicką, zakładając z góry, Se rozwiązania zgodne z tą moralnością nie zyskają
wymaganego poparcia, wówczas dokonaliby autocenzury i poddali się bez walki. Sami
oceniając, Se obowiązujące zasady moralne są niemoSliwe do zrealizowania, postępowaliby
tak, jakby tych zasad nie było. Nawet nie próbowaliby przygotować sprawiedliwego prawa,
lecz zaproponowaliby prawo niedopuszczalne moralnie, a jeszcze przekonywaliby opinię
publiczną do przychylności jemu, tłumacząc, Se inne jest niemoSliwe. W ten sposób katoliccy
politycy, a nie Urząd Nauczycielski Kościoła, decydowaliby, które zasady moralne
obowiązują, a które naleSy pominąć. Taka sytuacja jest oczywiście niedopuszczalna w
Kościele, gdyS obowiązkiem Urzędu Nauczycielskiego jest rozeznawać prawo moralne, a
obowiązkiem polityków jest je realizować.
24. „Relatywistyczna koncepcja pluralizmu nie ma nic wspólnego z uzasadnionym prawem
katolików do swobodnego wyboru tej spośród politycznych koncepcji, zgodnych z wiarą i
naturalnym prawem moralnym, która według ich uznania najlepiej odpowiada wymogom
dobra wspólnego”. Dopuszczalna jest bowiem zasada pluralizmu, ale nigdy nie moSe być
dopuszczony pluralizm zasad moralnych. Do zasady działania w zgodzie ze swoim dobrze
uformowanym sumieniem trzeba bowiem dodać zasadę wierności fundamentalnym
wartościom, w stosunku do których nie istnieje moralnie dopuszczalny kompromis.
„Rezygnacja z prawdy nie podnosi człowieka, lecz wydaje go rachunkowi uSyteczności,
okrada z jego wielkości”.
25. W wypadku zapłodnienia in vitro trzeba ponadto pamiętać, Se problemem w oczach wiary
jest nie tylko samo zapłodnienie pozaustrojowe, przywłaszczające sobie wyłączne prawa
Stwórcy. Równie powaSnym problemem jest takSe to, Se nie godzi się ludzkiego embrionu
traktować jak zwykłego zbioru komórek i selekcjonować według praw laboratoryjnych. JeSeli
człowiek ma mieć godną siebie przyszłość na naszej Ziemi, moralność musi stać ponad
techniką. Zatem jeśli nawet wyeliminujemy dotychczasowe praktyki niszczenia czy
zamraSania „nadliczbowych embrionów”, to nie wszystko, co technicznie moSliwe, moSna
będzie uznać za moralnie dopuszczalne. Czy naprawdę godne człowieka jest poczęcie w
laboratorium? Czy człowiek moSe być „powoływany do Sycia” „na zamówienie”? Nie słuSy
sprawie człowieka ucieczka przed tymi i im podobnymi pytaniami.

SAM BÓG JEST TWÓRCĄ MAŁśEŃSTWA I RODZINY

26. Współczesna mentalność – w duSej mierze zlaicyzowana – dostrzega ludzkie wartości
małSeństwa i rodziny, często jednak uznaje te instytucje za całkowicie niezaleSne od Boga i
określa tym mianem równieS to, co – zgodnie z BoSym prawem oraz z naturalnym
porządkiem uznawanym przez ludzkość – małSeństwem ani rodziną nie jest.
LekcewaSy się, Se rodzina powstaje nie inaczej, jak tylko poprzez małSeństwo. MałSeństwo
zaś, to trwały, wyłączny i nierozerwalny związek jednej kobiety i jednego męSczyzny, oparty
na głębokiej wspólnocie Sycia i miłości, nastawiony na dobro małSonków oraz na zrodzenie i
wychowanie dzieci.
27. Trzeba jednak podkreślić, Se zasadniczo jest to problem tzw. elit. Jakaś część polityków,
twórców kultury oraz dziennikarzy – ostatecznie nie wiadomo, kto jeszcze – usiłuje narzucić
taką wizję społeczeństwu. Zamiast biernie i z poczuciem własnej bezradności znosić to
psychiczne molestowanie, ludzie prawego sumienia, a zwłaszcza ludzie wierzący, powinni się
organizować i domagać się jednoznacznego poszanowania dla swego świata wartości. Mamy
przykłady, Se w społeczeństwach o rozwiniętej kulturze demokracji, rodziny skutecznie
egzekwują liczenie się z ich opinią. Działa to równieS w polskiej rzeczywistości. Jako
przykład warto wymienić godną naśladowania walkę rodziców o wolne od brutalności gry
komputerowe oraz usunięcie pornografii z witryn sklepowych.
28. MałSeństwo i rodzina nie są jedynie świecką rzeczywistością, kierującą się prawami tego
świata czy indywidualnych opinii bądź upodobań. Prawda o „instytucji” małSeństwa i rodziny
jest „ponad wolą jednostek, ponad kaprysami poszczególnych małSeństw, ponad decyzjami
organizmów społecznych i rządowych”. „Sam Bóg jest twórcą małSeństwa i rodziny”. To On
zatem ma wyłączne prawo decydować, czym one są i w jaki sposób mają realizować
wyznaczone im przez Niego cele. Ignorując więź, która łączy małSeństwo ochrzczonych z
Tajemnicą Boga, lekcewaSymy „najgłębsze fundamenty” małSeństwa. Zamiast o „ślubie
kościelnym” naleSałoby mówić raczej o „małSeństwie sakramentalnym”.
29. JeSeli się o tym pamięta, wówczas staje się jasne, Se BoSa wizja małSeństwa i rodziny nie
jest jakąś arbitralnie i z zewnątrz narzuconą normą, lecz najgłębszym wewnętrznym sensem.
Odrzucanie tej wizji prowadzi nieuchronnie do rozkładu rodzin i do klęski człowieka –
męSczyzny, kobiety, dziecka. Negując bowiem BoSą wizję małSeństwa i rodziny, neguje się
ich godność i powołanie. Natomiast ukazując tę wizję oraz przyjmując ją w całej pełni i
prawdzie, umoSliwia się prawdziwy rozwój ludzki i chrześcijański, a w konsekwencji ratuje
się świat przed zagładą.
MAŁśEŃSTWO JAKO śYCIOWE POWOŁANIE

30. Przyzwyczailiśmy się mówić o powołaniu do kapłaństwa bądź do Sycia zakonnego.
RównieS w odniesieniu do Sycia małSeńskiego nie wolno nam poprzestać na ukazywaniu
norm moralnych, ale musimy zgłębiać i głosić radosną nowinę o małSeństwie, ukazywać jego
wielkość, świętość i piękno. Musimy przypominać, Se sakramentalny związek małSeński jest
sposobem związania się z Bogiem, formą pójścia za Chrystusem – jednym słowem właściwą
małSonkom drogą do świętości. NaleSy przy tym pamiętać, Se jest to droga podstawowa i
najbardziej powszechna!

MAŁśEŃSTWO – śYWY OBRAZ TRÓJCY PRZENAJŚWIĘTSZEJ

31. W opisie stworzenia czytamy: „Rzekł Bóg: uczyńmy człowieka na nasz obraz, podobnego
nam (…). Stworzył więc Bóg człowieka na swój obraz. Stworzył go męSczyzną i kobietą”.
Kontemplacja Historii Zbawienia ukazuje nam Boga-Oblubieńca, który wybrał sobie lud,
zawarł z nim nieodwołalne Przymierze, jego sprawy uwaSa za własne i chociaS zdradzany –
pozostaje wierny. Aby być Jego obrazem, trzeba Syć miłością wierną, nierozerwalną i
wyłączną w małSeństwie.
32. W ciągu dziejów Objawienia nasz Bóg w Trójcy Świętej jedyny odsłania, Se jest
Wspólnotą miłujących się Osób. Wspólnotą, o której – chociaS jest Ona niezgłębionym
misterium – moSemy powiedzieć, Se stanowi nieustanną wzajemność, gdzie kaSda z Boskich
Osób obdarowuje sobą oraz kaSda przyjmuje jako dar pozostałe Osoby. Miłość łącząca Trójcę
Przenajświętszą jest tak prawdziwa, dogłębna i radykalna, iS sprawia doskonałą jedność, w
której kaSda z Boskich Osób pozostaje sobą, ale jest jeden Bóg. Zatem powołanie, by w Syciu
małSeńskim być Sywym obrazem Trójcy Przenajświętszej wzywa do wzajemności oraz do
doskonałej komunii przy równoczesnym poszanowaniu swojej odrębności. To powołanie
moSemy zrealizować kochając kaSdego dnia coraz bardziej i dąSąc przez całe Sycie do jak
najściślejszego zjednoczenia na płaszczyźnie umysłu, uczuć, ciała i codziennego Sycia.
33. Jezus Chrystus przytaczając cytowane powySej słowa z Księgi Rodzaju, dodaje: „Dlatego
(czyli po to, w tym celu) opuszcza człowiek ojca swego i matkę swoją i łączy się ze swoją
Soną tak ściśle, Se nie ma juS dwojga, ale jedno ciało”. Decyzja o „ślubie kościelnym” nie jest
zatem i nie moSe być jedynie wyborem miejsca obrzędów, lecz powinna być wyborem stylu
Sycia. Jest to bowiem odpowiedź na powołanie, które Bóg zadał męSczyźnie i kobiecie. To
decyzja, aby całe swoje Sycie małSeńskie uczynić widzialnym znakiem tej „Rzeczywistości”
niewidzialnej, jaką jest Bóg w Trójcy Świętej jedyny.
CHRYSTUS OBJAWIENIEM PEŁNI PRAWDY O CZŁOWIEKU

34. Wcielenie objawiło budzącą „zdumienie” wartość kaSdego człowieka, a równocześnie
nadało wszystkiemu, co ludzkie, nadprzyrodzoną i sięgającą w wieczność perspektywę.
„Człowieczeństwo bowiem zostało podniesione w ziemskim narodzeniu Boga. Natura ludzka
została przyjęta do jedności Boskiej Osoby Syna”. Oto poczęcie jest sposobem zaistnienia
Wiekuistego w czasie, a ofiarowane Bogu łono konkretnej kobiety – dziewicy Maryi – to
miejsce Wcielenia Słowa BoSego.
35. Jezus Chrystus narodzony w Betlejem pokazuje jasno, Se na poczęcie, na kobietę
brzemienną, na dziecko poruszające się w matczynym łonie, na nadchodzący czas
rozwiązania, na poszukiwanie miejsca na poród, rodzenie, owijanie niemowlęcia w pieluszki,
ochronę dziecka i matki, matczyne łono i piersi karmiące naleSy patrzeć jak na coś godnego
najgłębszej czci, gdyS Słowo przyjęło ludzkie ciało, aby je przebóstwić. W encyklice Ecclesia
de Eucharistia czytamy wręcz: „Maryja w pewnym sensie jest «tabernakulum» – pierwszym
«tabernakulum» w historii, w którym Syn BoSy (jeszcze niewidoczny dla ludzkich oczu)
pozwala się adorować ElSbiecie, niejako «promieniując» swoim światłem poprzez oczy i głos
Maryi”. Taki sposób wysławiania się kaSe widzieć w poczynaniu, rodzeniu,
w ludzkim ciele, w świetle oczu i w głosie przestrzeń, w której dzieje się wielkie misterium, a
nie tylko zwykły fakt biologiczny.

36. Kolejny etap objawienia godności i ceny człowieka w oczach Boga stanowi Odkupienie:
„KrzyS mówi do końca, i mówi ponad wszelką miarę, ponad wszelki argument rozumu i
wiary, kim w oczach Boga, w Jego odwiecznym planie miłości jest człowiek! Mówi to raz na
zawsze i nieodwracalnie”. Stwierdzenie, Se nasze ciało jest Ciałem Chrystusa, to nie zwrot
retoryczny, lecz „prawdziwy fundament niezniszczalnej godności” kaSdego człowieka oraz
Sycia w ciele. Jezus Chrystus, który umiłowawszy wspólnotę Kościoła wydał za nią samego
siebie, pozostaje niedościgłym wzorem wzajemnego oddania w małSeństwie. On nie szukał
tego, co dla niego wygodne, ani nie miłował jedynie słowem i językiem, lecz cichy i pokorny
sercem szedł drogą krzySową wiedząc, Se trzeciego dnia zmartwychwstanie. Ukazując zatem
Jezusa jako Sywy ideał świętości małSeńskiej, nigdy dosyć przypominać, Se prawdziwy dar z
siebie samych domaga się postawy wyrzeczenia i samozaparcia w kaSdej chwili codziennego
Sycia małSeńskiego i rodzinnego. Mądrość krzySa i logika ziarna, które obumiera, aby wydać
plon są niezbędne do pełni szczęścia w małSeństwie.
PERSPEKTYWA ESCHATOLOGICZNA LUDZKIEGO CIAŁA I MAŁśEŃSTWA

37. Nie zrozumie się małSeństwa, rodziny ani jakiegokolwiek problemu dotyczącego Sycia
ludzkiego, jeSeli pominie się prawdę, Se człowiek i jego powołanie, obejmują nie tylko
porządek naturalny i doczesny – opisywany przez prawa biologii, psychologii, demografii czy
socjologii – ale równieS porządek nadprzyrodzony i wieczny. Wierzymy „w ciała
zmartwychwstanie i Sycie wieczne”. Dopiero z perspektywy wieczności widzi się całą prawdę
o człowieku. Ciało Sony, męSa, kaSdego człowieka stworzone jest dla Nieba. Jezus zapewnia,
Se zobaczymy „więcej niS to”, co moSe dać człowiek i co cieszy po tej stronie Sycia.
„Oczyma ciała będę widział Boga” – to nasza nadzieja.
38. Wierzymy, Se zmartwychwstanie ciała otworzy przed człowiekiem ostateczne horyzonty
jego moSliwości i powołania. Nie chodzi tutaj ani o przeobraSenie ludzkiej natury w anielską,
ani o odcieleśnienie człowieka. Ciało nie jest ziemskim więzieniem duszy. Eschatologiczna
doskonałość i szczęście człowieka to nie stan samej duszy oderwanej od ciała, lecz stan
człowieka, w którym dusza i ciało są ostatecznie i doskonale zintegrowane.
39. Mamy nadzieję, Se zmartwychwstanie ciała radykalnie zmieni „układ sił” wewnątrz
człowieka. Powróci wówczas harmonia ducha z ciałem, jak to było „na Początku”. ChociaS
zachowamy ludzką naturę duchowo-cielesną, ludzkie serce wreszcie się uładzi i człowiek
będzie mógł się cieszyć pełnią oblubieńczego Sycia w jego męskości i kobiecości. To, co „na
świecie” stanowiło źródło napięcia pomiędzy duchem a ciałem, zostanie w pełni i ostatecznie
poddane duchowi. Dzięki temu małSonkowie będą mogli zupełnie inaczej doświadczyć swego
ciała oraz sensu bycia męSczyzną czy kobietą. Wreszcie poSądliwość ciała, oczu i pycha
Sywota nie będą zaciemniały horyzontu wewnętrznego widzenia ani odbierały sercom
przejrzystości pragnień i dąSeń. Przebóstwiające uduchowienie ciała pozwoli dojść
w człowieku do głosu temu, co od „początku” miało „uzewnętrzniać” jego osobę oraz
umoSliwiać mu komunikację z otoczeniem, a co poSądliwość spłyciła. KaSdy z uczestników
„świata przyszłego” znajdzie w swym uwielbionym ciele pełnię potrzebnej wolności, aby być
autentycznym darem. Niedostępne „na tym świecie” dla rozumu ludzkiego perspektywy,
które Jezus Chrystus otwierał modląc się do Ojca, aby wszyscy byli jedno, jak On jest jedno z
Ojcem, w „świecie przyszłym” staną się rzeczywistością. Miłość, do której wzywa sakrament
małSeństwa, w Syciu wiecznym znajdzie swoją pełnię.

śYCIE CODZIENNE JAKO PRZESTRZEŃ DLA ŚWIĘTOŚCI

40. Rozumiejąc potrzeby i trudności, dzieląc ból tylu rodzin z powodu niedostatków i
częstego braku tego, co konieczne, widząc zabieganie ludzi i zapracowanie aS po wypalenie i
osobiste dramaty – nie moSna odstąpić od głoszenia całej prawdy. Trzeba ją tylko głosić z
jeszcze większą miłością, szacunkiem i pokorą.
41. Jedną z prawd, które trzeba dzisiaj przypomnieć rodzinom jest ta: najpierw być – potem
mieć. Istotne jest, aby najpierw „być” człowiekiem: męSem/Soną, ojcem/matką,
męSczyzną/kobietą. Nigdy nie wolno zrezygnować z troski o rozwój w sobie i w swojej
rodzinie dojrzałego człowieczeństwa. To, co prawdziwie ludzkie – choć zwyczajne i proste –
stanowi olbrzymią wartość i jest niezbędne do Sycia. Przede wszystkim trzeba wrócić do
podstawowego przekonania, Se miłość prawdziwie ludzka istnieje i Se jest najwaSniejsza.
Trzeba teS jasno powiedzieć, Se praktyczna dominacja „mieć” nad „być” zarówno wynika z
braku wiary, jak i do braku wiary prowadzi.
42. Stawianie na pierwszym miejscu zabiegania o dobra materialne niszczy Sycie osobiste,
małSeńskie i rodzinne poszczególnych osób. Kto się łudzi, Se takie postępowanie jest słuszne
a wręcz konieczne w imię troski o jutro, temu trzeba szczerze powiedzieć, Se przy takim
podejściu do Sycia nie ma szczęśliwego jutra. Nie moSna milczeć w takiej sytuacji. Nie
moSna wyśmiewać tych, którzy starają się przywrócić priorytet „być” nad „mieć”. Trzeba
ratować człowieka.
43. Zgodnie z BoSym zamysłem, powołani do małSeństwa mają wpływ na społeczeństwo,
rozwijają się w niepowtarzalny sposób i odgrywają niezastąpioną rolę w dziejach ludzkości
przede wszystkim poprzez to, Se realizują dwa fundamentalne i wzajemnie komplementarne
aspekty swego powołania: będąc małSonkami i rodzicami. Zrodzenie dziecka nie moSe być
oczywiście widziane jedynie w redukcyjnej optyce biofizjologii. Bycie ojcem i męSem, bycie
Soną i matką wyznacza nieprzekraczalne granice zarówno intensywności, jak i sposobom ich
zaangaSowania w pracę zawodową i w Sycie społeczne.
44. Warto podkreślić, Se Kościół wiąSe duSe nadzieje z aktywną obecnością kobiet w
szkolnictwie i wychowaniu, w kulturze, słuSbie zdrowia i w całym świecie ludzkiego
cierpienia, w działalności gospodarczej oraz w Syciu politycznym. Istotne jest jednak, aby
kobieta wszędzie tam zachowała swoją toSsamość. NaleSy teS przeciwstawiać się nurtom
laickiej mentalności, które w jakimkolwiek zaangaSowaniu poza domem upatrują promocję
kobiety, natomiast w małSeństwie i Syciu rodzinnym widzą niegodny jej ucisk.
45. NaleSy zapewnić kobiecie warunki pracy respektujące jej powołanie Sony, matki i
wychowawczyni oraz zagwarantować, Se jej rozwój zawodowy nie będzie stał w opozycji do
tego powołania. „Prawdziwy awans społeczny kobiet wymaga takiej struktury pracy, aby
kobieta nie musiała zań płacić rezygnacją ze swojej specyficznej odrębności, ze szkodą dla
rodziny, w której jako matka posiada rolę niezastąpioną”. Prawdziwa promocja kobiety
polega na tym, by pozwolić jej zawsze i wszędzie być kobietą.

CIAŁO LUDZKIE JAKO „WARTOŚĆ”

46. śyjemy w takich czasach, gdy Kościół musi bronić ciała ludzkiego przed pogardą,
przypominać o jego nierozerwalnym związku z tym, co duchowe w człowieku, oraz chronić
relacje w ciele przed banalizacją. Kościół czyni to wpatrzony w swego Mistrza, który będąc
prawdziwym Bogiem, „dla nas i dla naszego zbawienia przyjął ciało z Maryi Dziewicy i stał
się człowiekiem”.
PIĘKNO CZŁOWIEKA

47. Panuje przesąd zrodzony z zawinionej ignorancji, a moSe nawet z usiłowań wprowadzenia
w błąd, Se Kościół kaSe uciekać od ciała i zamykać oczy na jego piękno. Tymczasem Kościół
pragnie chronić ciało i Sycie płciowe przed banalizacją. Naucza natomiast, Se czymś waSnym
i potrzebnym – równieS z perspektywy Sycia duchowego – jest dostrzegać nie tylko piękno
świata, ale takSe piękno drugiego człowieka. Zdolność zachwytu nad pięknem człowieka i
jego ciała jest jednym z koniecznych i istotnych elementów dojrzałego Sycia
chrześcijańskiego. MoSna wręcz powiedzieć, Se „zachwyt jest jedyną adekwatną postawą” w
obliczu świętości Sycia i człowieka. Chrześcijanin dojrzały wewnętrznie potrafi zachwycać
się równieS ludzkim ciałem, jego dostojeństwem, blaskiem i gracją. Zainteresowanie
człowiekiem i ciałem ludzkim nie jest zagroSeniem dla wiary. Ona sama skupia się przecieS
wokół misterium Wcielenia, w którym Bóg objawia człowiekowi wartość człowieka i
godność jego ciała.
48. Trzeba, abyśmy – wciąS z nową świeSością emocji, wiary i rozumu – odkrywali
niezwykłość tego, co jest zwykłe, a więc ludzkiego ciała w jego kobiecości i męskości,
zachwytu zrodzonego ze spotkania dwojga, ich poczucia jedności, „poznania”, które prowadzi
do poczynania i rodzenia, codziennego bycia „ku pomocy” – by wymienić te najbardziej
podstawowe doświadczenia.
49. Nie moSna jednak zatrzymywać się na tym, co zewnętrzne i powierzchowne. Nie moSna
Sycia w ciele redukować do wymiaru emocjonalnego ani sprowadzać wszystkiego do
fizjologii, pomijając wymiar duchowy. Trzeba dostrzegać to, co kryje się w głębi ludzkiego
serca – radość i cierpienie, siłę i słabość, nadzieję oraz poszukiwanie zrozumienia i miłości.
Trzeba dostrzegać i respektować takSe wymiar moralny Sycia w ciele. Dopiero odkrycie
i obcowanie z wewnętrznym pięknem człowieka pozwala w pełni uchwycić piękno jego ciała.
50. Gdy mówimy o pięknie człowieka, nie chodzi jedynie o ciało zdolne dostarczać wzruszeń
przez swoje walory estetyczne. Wiadomo, Se choroba potrafi uwydatnić wewnętrzne piękno,
które w obliczu cierpienia, bezradności i śmierci staje się jeszcze bardziej wymowne i osiąga
aspekty niedostępne dla zdrowych. Zdarzają się jednak równieS sytuacje, gdy np. powaSna
choroba psychiczna upokarza człowieka i ogołaca go nie tylko z zewnętrznego, ale nawet
i z wewnętrznego piękna, czyniąc niezdolnym – przynajmniej w odczuciu postronnych
obserwatorów – do głębszych doznań i przeSyć. RównieS wtedy musimy zachować poczucie
„sacrum” ciała ludzkiego. Mamy bowiem do czynienia nie z biernym przedmiotem, lecz z
osobą, która – choć cierpiąca, kaleka czy jakkolwiek upośledzona – zawsze zachowuje
„szlachetność osoby ludzkiej”.

51. W oczach wiary ciało ludzkie nabiera szczególnej godności przez wszczepienie w
Chrystusa oraz udział w Jego zbawczej misji. Wymowne w tym względzie jest stwierdzenie
św. Pawła Apostoła: „CzyS nie wiecie, Se ciała wasze są członkami Chrystusa?”. „W moim
ciele dopełniam braki udręk Chrystusa dla dobra Jego Ciała, którym jest Kościół”. Sam Jezus
Chrystus, ukazany przez Izajasza jako MąS boleści, który „nie miał (...) wdzięku ani teS
blasku, aby na Niego popatrzeć”, najwymowniej ukazuje piękno ludzkiego ciała, którego
źródło tkwi wyraźnie poza wszelkimi kanonami estetyki tego świata.
SACRUM CIAŁA LUDZKIEGO

52. Kościół od pierwszych wieków swego istnienia bronił godności małSeństwa oraz
świętości współSycia małSeńskiego. Mimo to zarzuca się kłamliwie, Se dopuszcza on
współSycie płciowe jedynie dla zrodzenia dzieci. Współczesna kultura masowa lansuje nawet
pogląd, Se chrześcijaństwo niszczy miłość erotyczną, której urok miałby być dostępny tylko
wtedy, kiedy będzie przeSywana w sposób brudny i rozwiązły. Tymczasem w Sadnym
wypadku czystość nie jest pogardą ani ucieczką od ciała, lecz praktyczną konsekwencją
poczucia świętości ciała ludzkiego oraz traktowania go ze „czcią”. Ciało jest bowiem dziełem
i darem Boga, a nie tworzywem, z którym mamy prawo postępować według własnego
uznania. Pismo Święte naucza, Se ciało człowieka jest świątynią Ducha Świętego. Troska o
czystość jest zatem troską o to, by nie zbezcześcić „świątyni” i uszanować świętość ciała,
które Bóg dopuścił do komunii z Nim.
53. Czystość to pozytywna postawa dojrzałego chrześcijanina. Drogą do niej jest Sywa wiara.
Św. Paweł pisze: „Oto, czego uczę: postępujcie według ducha, a nie spełnicie poSądania
ciała”. Przenosi w ten sposób akcent z odrzucenia Sycia „według ciała” na podjęcie Sycia
„według Ducha”. Utrzymać ciało – swoje i innych – „w świętości i we czci” jest zatem
konsekwencją i przejawem Sycia „według Ducha”. Dar czci (donum pietatis) jest bowiem
szczególnie bliski cnocie czystości. To nie siła woli, lecz rodząca się
w człowieku – pod wpływem otwarcia na Ducha Świętego –„cześć” dla wszystkiego, co w
nim i w innych cielesne i płciowe, stanowi najistotniejszą siłę do Sycia w czystości. To owoc
duchowego zrozumienia, kim jest człowiek.
54. „Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą”. Te słowa w niczym
nie ograniczają ani nie pomniejszają miłości. Przeciwnie, one czynią człowieka „wolnym do”
miłowania, wskazując rzeczywistą drogę ku miłosnej pełni. Czystość serca kształtująca
codzienne Sycie pozwala bowiem zarówno ciału jak i duszy doświadczać całej głębi miłości.
Dar czci (poszanowanie dla tego, co Bóg stworzył) owocujący czystością przyczynia się do
tego, Se akt małSeński nie zostaje pomniejszony ani spłycony w całokształcie Sycia
małSeńskiego. Cześć (pietas) spleciona ściśle z zaSyłością sprawia, Se akt małSeński nie
redukuje się do potrzeby biologicznej dwóch „osobników” płci przeciwnej, lecz stanowi
rzeczywiste „współ-Sycie” osób, do którego prowadzi i w którym znajduje umocnienie jedno
serce, jeden duch i jedno codzienne Sycie małSonków. Równocześnie taki akt małSeński staje
się wyrazem treści religijnych. MałSonkowie mają bowiem wzgląd na majestat Stwórcy, który
jest jedynym i ostatecznym źródłem Sycia, oraz wzgląd na oblubieńczą miłość Odkupiciela,
którą czują się powołani odtwarzać w całym swoim Syciu.
55. Ta czystość daje małSonkom wolność od wewnętrznego przymusu poSądliwości. Nie chcą
patrzeć na siebie jak na przedmiot uSycia. „Oddając się” sobie nawzajem, pragną

bezinteresownie i szczerze obdarowywać się sobą w całej prawdzie i z wszelkimi
konsekwencjami tego obdarowania.

56. Czystość wnosi w kaSdą sferę relacji ludzkich szczególne piękno, które sprawia, Se te
relacje są pełne prostoty, a zarazem głębi, a takSe serdeczności, która nie jest tylko
powierzchownym stylem bycia, lecz rodzi się z autentycznego zawierzenia między osobami.
Ich codzienne relacje jak i Sycie seksualne przepełnia miłość, radość, pokój, cierpliwość,
uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność, opanowanie – owoce Ducha Świętego.
57. Droga do prawdziwie głębokiego szczęścia w małSeństwie prowadzi przez wychowanie
do czystości. Wielkim i pomocnym darem w tym względzie jest codzienne Sycie małSonków
zgodne z naturalnym rytmem cyklu płodności. Tak bowiem zostaliśmy stworzeni, Se Sycie
małSeńskie jest wpisane w cykliczny rytm płodności i niepłodności,
a znajomość tego rytmu i branie go pod uwagę pomaga Syć według planu Boga i w
konsekwencji słuSy szczęściu w małSeństwie.
58. Gdy z waSnych przyczyn małSonkowie nie planują poczęcia kolejnego dziecka, to w
okresie płodnym są w pewnym sensie zmobilizowani do wyraSania miłości wobec siebie na
płaszczyznach pozaerotycznych. Jest to rzeczywista szansa dla małSeństwa. Dzięki temu
miłość małSeńska moSe stawać się „na wskroś ludzka”, gdyS ugruntowuje się konieczna
równowaga między tym, co „zmysłowe” i „duchowe”. Ostatecznie bowiem „chrześcijańską
miłość małSeńską moSna pojąć tylko sercem”.
59. Gdy natomiast starają się o dziecko, mają moSliwość bardziej świadomie przeSywać jego
poczęcie i towarzyszyć temu dziecku od pierwszych chwil jego istnienia. Świadectwa osób,
które wcześniej doświadczały trudności w poczęciu, mogą nas wiele nauczyć w tym
względzie. Jest to jednak waSne dla wszystkich małSeństw, zwaSywszy, Se gdy poczyna się
człowiek – Bóg jest obecny.
60. Trzeba, aby zawsze pamiętali o tym doradcy Sycia małSeńskiego. Mówiąc bowiem o
fizjologii człowieka, muszą zdawać sobie sprawę, Se przez fizjologię dotykają BoSego
misterium Sycia i człowieczeństwa. Ich obowiązkiem jest zatem nie tylko nauczyć
prowadzenia obserwacji oraz interpretowania odpowiednich parametrów fizjologicznych.
Równie waSne, a w pewnym sensie nawet waSniejsze jest, aby swoim podejściem do
fizjologii człowieka oraz sposobem wyraSania się o niej uczyli ludzi nie tylko „obliczać”, ale
teS patrzeć na swoje ciało z tkliwością, wzruszeniem i czcią. Tradycja utrwalona na słynnym
obrazie Jana Van Eycka pt. MałSeństwo Arnolfinich kaSe myśleć o tych sprawach przez
pryzmat słów, jakie usłyszał MojSesz: „Zdejm sandały z nóg, gdyS miejsce, na którym stoisz,
jest ziemią świętą”. śycie rytmem płodności i niepłodności nie moSe się kojarzyć jedynie z
regulacją poczęć.
CIAŁO JAKO SAKRAMENTALNY ZNAK MAŁśEŃSTWA

61. Świętość ciała ludzkiego jeszcze bardziej uwydatnia fakt, Se chociaS sakrament
małSeństwa zawiera się przez słowa przysięgi małSeńskiej, jednak, aby małSeństwo było w
pełni ukonstytuowane, konieczne jest spełnienie tych słów poprzez współSycie małSeńskie.
To wzajemne oddanie i przyjęcie siebie wypowiedziane słowami sakramentalnej przysięgi
obejmuje oczywiście całą rzeczywistość cielesno-duchową kobiety i męSczyzny, którzy są
szafarzami sakramentu – ich świadomość, wolę, serce i ciało – oraz dosięga najgłębszych,

duchowych pokładów samego ich człowieczeństwa. Jednak wzajemne oddanie i przyjęcie
swego ciała w akcie małSeńskim jest do tego stopnia esencjalne, iS małSeństwo „zawarte a
niedopełnione” nie jest jeszcze w pełni ukonstytuowanym małSeństwem.

62. Człowiek tak został przez Boga stworzony, Se największe słowa ducha – słowa miłości,
oddania, wierności – domagają się właściwej im „mowy ciała”, a bez niej nie mogą być
w pełni wypowiedziane. W integralną strukturę znaku sakramentalnego wchodzi więc „mowa
ciała”. Nie wyraSa ona jedynie ludzkiej miłości między męSczyzną a kobietą, lecz – jak kaSdy
znak sakramentalny – przypomina, urzeczywistnia i zapowiada wielkie dzieła zbawcze. W
tym wypadku miłość Boga do Izraela oraz miłość Chrystusa do Wspólnoty Kościoła. CóS
wznioślejszego moSna powiedzieć o Syciu małSeńskim niS to, Se „komunia miłości pomiędzy
Bogiem i ludźmi, stanowiąca zasadniczą treść Objawienia i doświadczenia wiary Izraela,
znajduje swój wymowny wyraz w przymierzu oblubieńczym zawartym pomiędzy męSczyzną
i kobietą. Stąd teS główny przekaz Objawienia: «Bóg miłuje swój lud», zostaje
wypowiedziany równieS Sywymi i konkretnymi słowami, poprzez które męSczyzna i kobieta
wyraSają swoją miłość małSeńską. Więź ich miłości staje się obrazem i znakiem Przymierza
łączącego Boga z Jego ludem”.
63. Bp Karol Wojtyła napisał: „MałSeństwo jest instytucją szanowaną, nawet jakoś w teorii
gloryfikowaną – «w teorii», gdyS to uznanie i gloryfikacja dotyczy raczej samej BoSej idei
małSeństwa (...). Gdy natomiast od idei wypada przejść do rzeczywistości, wówczas obraz
nam się przyćmiewa. (...) Tkwi w nas prawdopodobnie jakieś uprzedzenie pod adresem spraw
ciała, jakiś ślad manicheizmu, tak Se nie bardzo umiemy sobie wyobrazić realizację
doskonałości (duchowej i nadprzyrodzonej) w stanie, w którym sprawy cielesne są tak
waSnym, tak istotnym współczynnikiem wspólnego Sycia dwojga ludzi. Podręczniki
traktujące o doskonałości chrześcijańskiej milczą na ten temat, a w ogóle podają metody
doskonalenia się w zastosowaniu do tych warunków, jakie istnieją w «stanie doskonałości».
Jak ma wyglądać doskonałość chrześcijańska w realizacji (…) małSonków stanowiących
«dwoje w jednym ciele»? Wychodzi więc na to, Se wiąSemy świętość z BoSą ideą
małSeństwa, natomiast od małSonków ani jej nie wymagamy, ani teS nie próbujemy w tym
kierunku pracować. Sugestia, iS małSeństwo raczej trzeba traktować «od strony grzechu», jest
tak mocna i tak przytłaczająca, Se mało kto myśli, by traktować je «pod kątem doskonałości».
Nie mamy do tego przygotowania myślowego, nie mamy teS do tego przekonania”. W świetle
tych słów – wypowiedzianych niemal pół wieku temu – trzeba koniecznie przemyśleć i
zrewidować nasze myślenie o podstawowym darze, jakim jest Sycie ludzkie od poczęcia do
naturalnej śmierci, oraz o takich rzeczywistościach jak czułość małSeńska wypowiadana w
ciele, poczynanie i rodzenie, ludzkie ciało, miłość i Sycie seksualne. Trzeba im przyznać „w
naszej świadomości i w naszych uczuciach tę godność, jaką one posiadają”. Wyzwolić się „od
resztek manicheizmu, który w tej dziedzinie zawsze wypaczał autentyczną myśl, postawę
chrześcijańską”, aby coraz pełniej dostrzegać autentyczną wartość ciała i wszystkiego, co jest
związane z płciowością. Chodzi o „takie przetwarzanie świadomości i postaw człowieka,
dzięki któremu w pełni ujawni się i urzeczywistni ta wartość, jaką ma ciało i płeć w
pierwotnym zamierzeniu Stwórcy.
64. JeSeli nie będziemy mieli „przygotowania myślowego” ani „przekonania”, aby widzieć w
człowieku „obraz Boga” nie tylko w teorii, ale teS w realnym małSeństwie Syjącym
wszystkimi wartościami Sycia małSeńskiego – współSycia nie wyłączając – jeSeli nie
będziemy zdolni dostrzegać i korzystać w rozwaSaniach z analogii między komunią
małSeńską a komunią eucharystyczną, nie rozwiniemy teologii ciała. Nie pozwolimy ciału

prowadzić nas do Boga. Tymczasem: „Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga
oglądać będą”.

PŁEĆ W ZAMYŚLE STWÓRCY

65. Pierwszym i najwaSniejszym źródłem antropologii chrześcijańskiej jest posłuszeństwo
wobec Boga, który stworzył człowieka „męSczyzną i niewiastą”. Trzeba poznawać plan
Stwórcy, starając się zrozumieć przyczyny i skutki tego postanowienia. Stwierdzenie zapisane
na pierwszych stronach Księgi Rodzaju dobitnie i jednoznacznie podkreśla celową odrębność
męSczyzny i kobiety, ich całkowitą równość w róSnorodności oraz konieczną
komplementarność, która sprzyja komunii między nimi.
66. Wzgląd na majestat Stwórcy, a przede wszystkim świadomość swego miejsca jako
stworzenia, kaSą uznać, iS skoro Bóg stworzył człowieka jako męSczyznę i kobietę, zatem
odmienność płci nie jest ani przypadkowa, ani nieistotna, lecz stanowi element pierwotnego
zamysłu Stwórcy. Wobec tego zarówno „być męSczyzną”, jak „być kobietą” stanowi
równocześnie dar, który trzeba kaSdego dnia przyjmować z wielkim szacunkiem i
wdzięcznością, oraz zadanie, którego wypełnienie stanowi najbardziej pierwotny kształt
powołania. Wierność temu powołaniu, aby „jako męSczyzna” i „jako kobieta” być obrazem
Boga, domaga się poszanowania głębokiej natury męskości i kobiecości zarówno na
płaszczyźnie ciała, jak równieS na płaszczyźnie emocji, uczuć i Sycia wewnętrznego.
Elementarnym wyrazem wdzięczności Bogu za to, Se nas stworzył kobietami i męSczyznami,
jest unikanie wszystkiego, co zaciera róSnice płci.
67. Zamierzona przez Stwórcę odrębność płci w Sadnej mierze nie stoi w sprzeczności z
całkowitą równością męSczyzny i kobiety. Nie moSna jednak tej równości pojmować w
sposób uniformistyczny. Jest to równość w róSnorodności zadań i funkcji. Zarówno być
kobietą, jak być męSczyzną to wartość, dar i zadanie.
68. Trzeba pokreślić, Se w optyce antropologicznej Kościoła męSczyzna i kobieta nie mogą
poprzestać na wzajemnym uznaniu swojej równości, lecz muszą być świadomi swej
komplementarności. W zamyśle Boga męSczyzna i kobieta mają sobie wzajemnie pomagać
przede wszystkim w samym byciu człowiekiem. Oczywiście komplementarność dotyczy
takSe odpowiedzialności za świat i zaangaSowania w Sycie społeczne.
69. Uznanie komplementarności męSczyzny i kobiety kaSe stylem Sycia uczynić
„wzajemność”. Jest ona niezmiernie istotna nie tylko dla duchowości małSeńskiej, ale dla
całokształtu relacji między męSczyznami i kobietami. Muszą niepokoić pojawiające się
tendencje, aby traktować płciowość w kategoriach zbyt indywidualistycznych, jakby kobiety
i męSczyźni istnieli wyłącznie dla siebie samych. Wykluczając Sycie „jedno dla drugiego”, a
walcząc tylko o „równość”, moSna niepotrzebnie zantagonizować męSczyzn i kobiety,
rozbudzić ich egoizm oraz indywidualistyczne roszczenia do samorealizacji.
70. Tymczasem człowiek nie moSe się spełnić inaczej, jak tylko „poprzez bezinteresowny dar
z samego siebie”. NaleSy zatem powrócić do biblijnej antropologii „otwarcia na drugiego”.
Wobec natarczywych wypowiedzi, które w imię tzw. praw jednostki odrzucają wzajemne
bycie „dla”, naleSy zwrócić uwagę, Se struktura psychobiologiczna ludzkiej płciowości –
bardziej niS kwestią wiary – jest przede wszystkim faktem antropologicznym, czyli
rzeczywistością obiektywną, którą naleSy poddać racjonalnej refleksji.

UPRZEDMIOTOWIANIE CIAŁA LUDZKIEGO

71. Człowiek jest osobą przez swoje ciało i ducha. Nie moSna ciała ludzkiego sprowadzać do
wymiarów zwykłej materii. Ciało i duch tak ściśle są bowiem związane w człowieku, Se
równie dobrze moSna go nazwać ciałem „uduchowionym”, jak duchem „ucieleśnionym”.
Tymczasem współczesny racjonalizm nie czuje tego dogłębnego i nierozerwalnego związku.
Nie widzi teS róSnicy między ciałem ludzkim a ciałem zwierząt. Traktuje więc ciało
człowieka jako „tworzywo” do produkcji dóbr konsumpcyjnych. Chodzi tutaj m.in. o tzw.
porno biznes, gdzie ciało, płciowość i seksualizm człowieka – postrzegane jedynie w
wymiarze doczesnym i materialnym – są eksploatowane zarówno z myślą
o korzyściach hedonistycznych, jak i ekonomicznych. Chodzi takSe o manipulacje genetyczne
i sztuczne zapłodnienia, o manipulacje na embrionach i płodach, o tzw. biotechnologię aS po
wykorzystywanie płodów ludzkich do produkcji środków kosmetycznych.
72. Trzeba w tym miejscu powiedzieć z całą mocą, Se urąga godności ludzkiej i budzi gniew
Boga ten, kto szukając doznań i przeSyć, zachowuje się tak, jakby człowiek był tylko zbiorem
mięśni i tkanek – bez serca, bez ducha – podatnych na reakcje i zdolnych dostarczać
przyjemności. Tymczasem nie istnieje ciało ludzkie w oderwaniu od konkretnej osoby, która
przecieS myśli i czuje, ma osobistą historię i konkretne problemy dnia codziennego.
73. Podobnie „oddawanie” swego ciała anonimowym „klientom”, widzom bądź czytelnikom
urąga godności ludzkiej i budzi gniew Boga, który nigdy się nie pogodzi
z upodleniem człowieka. ChociaS byśmy chcieli, niemoSliwe jest oddać swoje ciało, a
zatrzymać swój wewnętrzny świat. PrzeSycia w ciele angaSują całe człowieczeństwo,
dźwigając je albo upokarzając.
74. Ciało nie jest publiczną własnością wszystkich. Nigdy nie jest ono „do wzięcia” dla
kaSdego i bez zobowiązań. MoSna je otrzymać od drugiej osoby tylko w darze. Obdarowanie
musi zaś spotykać się z właściwą i adekwatną odpowiedzią. Nagość ciała zakłada nagość
serca. Jedność ciała zakłada jedność serca. Pragnienie przyjęcia daru zakłada gotowość
podjęcia odpowiedzialności i złoSenia samego siebie w darze. Gdy zostanie naruszona ta
głęboka prawidłowość jest to „uprzedmiotowienie” i „przywłaszczenie”, a w konsekwencji
mamy do czynienia z „pornografią”. Na tym właśnie polega zło moralne pornografii, Se
sprzeciwia się prawdzie o człowieku i zaprzecza pierwotnemu znaczeniu ludzkiej płciowości,
sprowadzając ciało do roli rzeczy zaspakajającej zmysły. W tradycyjnej terminologii zamiast
uSywać terminu „pornografia”, który ma wydźwięk pejoratywny, mówiono, Se coś jest
„obsceniczne”, czyli nie powinno znaleźć się na oczach widowni. Zwracano w ten sposób
uwagę, Se nagość ciała ludzkiego nie jest czymś „brzydkim” (gr. pornos), lecz czymś głęboko
pięknym, „co nie moSe być poddane bez wyboru ludzkim spojrzeniom”, ale winno być
otoczone naleSytą dyskrecją, aby nie zostało sprofanowane.
75. Problem jest jeszcze głębszy. Nie chodzi jedynie o nagość, lecz o jej traktowanie. PrzecieS
ciało, miłość pomiędzy kobietą a męSczyzną oraz „obdarowywanie się” kobiecością
i męskością jest wciąS obecne w kulturze oraz róSnorakiej twórczości artystycznej na
przestrzeni całej historii ludzkości i to jako temat szczególnie waSny. RównieS w samym
sercu Pisma Świętego znajdujemy Pieśń nad pieśniami. Problemem nie jest zatem nagość,
gdyS ciało ludzkie „samo w sobie ma zawsze swą niezbywalną godność”, ale podejście do
niej, czyli intencja, a w konsekwencji sposób jej przedstawienia. „Są (…) dzieła sztuki mające
za temat ciało ludzkie w jego nagości (…), których oglądanie pozwala nam się skupić (…) na
całej prawdzie człowieka, na godności i pięknie – takSe ponadzmysłowym – jego męskości i

kobiecości. Dzieła te noszą jakby ukryty pierwiastek sublimacyjny, doprowadzający widza
poprzez ciało do całej osobowej tajemnicy człowieka. Obcując z takimi dziełami, nie czujemy
się zdeterminowani ich treścią w kierunku «poSądliwego patrzenia» (…). Ale są takSe dzieła
(…), które budzą sprzeciw (…) ze względu na sposób (…) ukazania”.

76. Zatem podstawą ewangelicznej hermeneutyki ciała ludzkiego jest klimat sprzyjający
czystości, którego tworzenie postuluje Humanae vitae. Jest on niezbędny, by w spotkaniu z
ciałem ludzkim rozwijały się w nas doznania i wartości godne człowieka. Tylko wówczas,
gdy poSądliwość nie zawęSa perspektywy i nie banalizuje spojrzenia na ciało, moSna dostrzec
w nim całą prawdę i bogactwo człowieka oraz zrozumieć wpisane w nie powołanie, aby być
oblubieńczym darem.
77. Ciało ludzkie jest poniewierane nie tylko w kontekście erotycznym. Z bólem i z
poczuciem wielkiego zawstydzenia musimy się upomnieć o poszanowanie zwłok ludzkich.
Wydawało się, Se pamięć o obozach koncentracyjnych i gułagach, pamięć o
pseudomedycznych doświadczeniach i o zbrodniczych pomysłach, aby skórę ludzką, włosy,
kości i ciała traktować jak surowce przemysłowe raz na zawsze wpiszą
w świadomość społeczną konieczność bezwzględnego szacunku dla człowieka po śmierci.
CóS zatem powiedzieć o wystawach spreparowanych zwłok ludzkich? CóS powiedzieć
o dochodzących – na razie z zagranicy – wiadomościach o cynicznych praktykach przy
kremacji zmarłych? CóS powiedzieć o urągających godności ludzkiej warunkach
przechowywania zwłok po wypadkach i przestępstwach. To jest bezczeszczenie zmarłych. To
jest zachowanie uznawane przez tysiąclecia za niegodne człowieka. Są granice, których
przekraczać nie wolno. Wolności nie wolno mylić ze swawolą. JeSeli poszczególnym
jednostkom brakuje zdrowego wyczucia, jeSeli chęć zysku zaślepia, to państwo ma zawsze
obowiązek stawać w obronie przyzwoitości publicznej.
78. W tym kontekście trzeba się powaSnie zastanowić nad filmami z gatunku horroru i nad
tego typu grami komputerowymi oraz nad wszelkimi tzw. działaniami artystycznymi, które z
krańcowym cynizmem profanują majestat śmierci i banalizują ciało ludzkie. Czy naprawdę
nie niszczą one wraSliwości? Jak długo jeszcze producenci będą tłumili głosy rozsądku
płynące od pedagogów, psychologów i psychiatrów? Jak długo rodzice będą się uśmiechali
nad tym, jak nad nieszkodliwym dziwactwem?
79. Przekazujmy teS następnym pokoleniom atmosferę zamyślenia i pogody, jaka panuje na
naszych cmentarzach. Niech maskarada, jaką próbuje się przeszczepić na nasz grunt, spotka
się z jednoznacznym odporem.
IV
INSPIRACJE PASTORALNE

80. Wzywając do odpowiedzialności za małSeństwo i rodzinę, na pierwszym miejscu chcemy
się zastanowić, co Kościół moSe uczynić, aby lepiej i skuteczniej wypełniać swe
posłannictwo pod tym względem. Równocześnie pragniemy zaprosić wszystkich ludzi dobrej
woli do współpracy z nami w tej słuSbie. Jesteśmy świadomi, Se jakość Sycia małSeńskiego
ostatecznie zaleSy od jakości wiary małSonków. Zastanawiamy się zatem, jak moSna
skuteczniej budzić, rozwijać i ugruntowywać wiarę w rodzinach. Bez wiary bowiem ani nie
zbuduje się do końca komunii małSeńskiej, ani nie podejmie się wspaniałomyślnej

współpracy z Bogiem w rodzeniu i wychowaniu dzieci, ani nie wprowadzi się równowagi
między „mieć” a „być”, ani nie dojdzie się do umiaru w pracy zawodowej.

RODZINA JEST DROGĄ KOŚCIOŁA

81. Ojciec Święty Jan Paweł II, poprzez swoje nauczanie oraz przykład Sycia, długo będzie
inspirował Kościół w dziele duszpasterstwa rodzin. Jednym z najgłębszych Jego przekonań,
na którym oparł On swe posługiwanie, jest to, Se pośród wielu dróg, na których z woli
Chrystusa Kościół ma słuSyć człowiekowi, „rodzina jest drogą pierwszą i z wielu względów
najwaSniejszą”.
82. W takiej optyce, choć naleSy rozwijać i otaczać szczególną troską róSne ruchy, wspólnoty
i grupy rodzin, to praca duszpasterska z rodzinami nie moSe się do tego ograniczać. Małe
grupy to godna polecenia szansa zarówno dla Kościoła, jak dla samych małSeństw, jednak
troską duszpasterską trzeba objąć wszystkie rodziny. Nie wystarczą teS okresowe akcje.
Duszpasterstwo rodzin nie jest bowiem jedynie jednym z elementów, który miałby od czasu
do czasu pojawić się w posługiwaniu duszpasterskim, lecz istotnym rysem, który w tym
posługiwaniu musi być zawsze i wszędzie obecny. Duszpasterstwo rodzin naleSy uczynić
rzeczywistym priorytetem naszego posługiwania. Myślenie przez pryzmat rodziny musi stać
się kluczem przy planowaniu i podejmowaniu działań duszpasterskich w parafii. Oczekuje od
nas tego Bóg i człowiek. Istnieje wiele osób, które wcale nie zamierzały występować przeciw
nauczaniu Kościoła, a jednak mają pokomplikowane sytuacje małSeńskie i rodzinne, gdyS w
swoim otoczeniu nie spotkali nikogo, kto by im głosił Ewangelię małSeństwa i rodziny oraz
towarzyszył w realizacji tego powołania.
„SOLI DEO”

83. KaSdy pasterz został ustanowiony przez Boga i przed Bogiem zda sprawę ze swego
posługiwania. Niechaj więc nie tylko słowem i językiem, ale czynem i prawdą kocha
powierzonych mu ludzi. Trzeba jednak, aby bezwzględnie pamiętał, Se ma słuchać tylko Boga
i słuSyć tylko Bogu. Zawsze jest to konieczne, jednak w szczególny sposób, gdy chce się
słuSyć małSeństwu i rodzinie. Kapłan musi czuć się pasterzem, a nie egoistycznie poszukiwać
ciepła przy domowym ognisku. Gdy zacznie szukać, jak podobać się ludziom, nie będzie
sługą Chrystusa. Ta logika „Soli Deo” wpisana w biskupie zawołanie Prymasa Tysiąclecia
została wypróbowana przez Kościół w Polsce. WciąS aktualne jest Słowo Boga: „(…) włoSę
w jego usta moje słowa, będzie im mówił wszystko, co rozkaSę. (…) lecz jeśli który prorok
odwaSy się mówić w moim imieniu to, czego mu nie rozkazałem, albo wystąpi w imieniu
bogów obcych – taki prorok musi ponieść śmierć”.
84. Pasterz, który rozumie i wierzy w misterium swego powołania, będzie zatem z bojaźnią
BoSą wystrzegał się jakichkolwiek kompromisów ze światem, jasno i jednoznacznie
zwiastował mu całą prawdę i z miłością, w imię odpowiedzialności, wzywał do nawrócenia.
Historia św. Bi¬skupa Stanisława, głównego patrona Polski, który legł pod królewskim
mieczem na Skałce, broniąc prostolinijnie zasad moralnych, niech będzie dla wszystkich
nieustannym memento, Se „Dobry Pasterz oddaje Sycie za swoje owce”. Takim samym
memento niech będzie historia jego następcy na stolicy biskupiej w Krakowie, Jana Pawła II,
który przelał swą krew na Placu Świętego Piotra akurat tego dnia, gdy bronił Sycia ludzkiego

i miał ogłosić utworzenie Papieskiej Rady ds. Rodziny oraz powołać Instytut Studiów nad
MałSeństwem i Rodziną.

„CZY TY MNIE MIŁUJESZ? – PAŚ OWCE MOJE” (J 21,15-17)

85. Błogosławiona Matka Teresa z Kalkuty, przemawiając podczas Synodu Biskupów
poświęconego rodzinie, zwróciła uwagę na sprawę oczywistą a równocześnie podstawową, Se
rodzina, aby mogła poznawać swoją godność i realizować swoje powołanie, potrzebuje
świętych kapłanów. Nigdy dosyć tego powtarzać, Se kapłan powołany, by uobecniać Jezusa
Chrystusa oraz działać Jego mocą, musi przede wszystkim, na pierwszym miejscu i
nieustannie pogłębiać swoją zaSyłość z Jezusem i Syć nią na co dzień, „aby z Boga była owa
przeogromna moc, a nie z nas”. „W istocie bowiem, najgłębszej natury Kościoła i pierwszego
źródła jego skuteczności uświęcającej naleSy szukać w mistycznym zjednoczeniu z
Chrystusem”. Trzeba zatem, abyśmy mieli wciąS przed oczyma pytanie z obrzędu święceń:
„Czy chcesz coraz ściślej jednoczyć się z Chrystusem, NajwySszym Kapłanem, który z
samego siebie złoSył Ojcu za nas nieskalaną Ofiarę i razem z Nim poświęcać się Bogu za
zbawienie ludzi?”.
„NIE MA INNEJ MOCY I INNEJ MĄDROŚCI” NIś EUCHARYSTIA

86. Eucharystia jako „źródło i szczyt” Sycia chrześcijańskiego jest tak samo źródłem i
szczytem duchowości małSeńskiej. Jak w dniu ślubu Kościół przyprowadził małSonków przed
ołtarz, aby uczyli się od Chrystusa w Eucharystii, co znaczy kochać, a jednocząc się z Nim w
Komunii Świętej, czerpali moc do tego miłowania, tak musi ich przyprowadzać nieustannie.
To jest pierwsze i najwaSniejsze działanie na rzecz małSeństwa i rodziny! W duszpasterstwie
rodzin nie ma bowiem – i być nie moSe – nic waSniejszego ponad to, aby małSonkowie mogli
spotykać, poznawać, kochać i kontemplować w Eucharystii Jezusa Chrystusa, którego miłość
aS po wydanie się za Wspólnotę Kościoła mają naśladować w swoim Syciu małSeńskim.
Słowa PapieSa Jana Pawła II są pod tym względem jednoznaczne i kategoryczne: „Nie ma
innej mocy i innej mądrości (...), przez którą moglibyście i wy, drodzy rodzice, wychować
Wasze dzieci albo w odpowiednim momencie zacząć wychowywać samych siebie. Ta
wychowawcza moc Eucharystii potwierdziła się poprzez pokolenia i stulecia”. W trosce o
jakość oraz o przyszłość Sycia małSeńskiego i rodzinnego trzeba zatem uczynić wszystko, co
moSliwe, aby zwiększyć regularne uczestnictwo w niedzielnej Mszy Świętej. RównieS
małSonkowie i całe rodziny muszą nabrać przekonania do tego, co było oczywiste dla
pierwszych chrześcijan, Se nie mogą Syć bez niedzielnej Eucharystii.
87. Trzeba dać rodzinom moSliwość uczestniczenia w liturgii wolnej od pośpiechu,
gwarantującej momenty ciszy i kontemplacji, jednym słowem wiernej przepisom
liturgicznym i celebrowanej z miłością do Chrystusa. KaSdy kapłan musi zatem, jak
przyrzekał podczas święceń, dołoSyć wszelkich starań, aby „poboSnie i z wiarą sprawować
misteria Chrystusa, a zwłaszcza Eucharystyczną Ofiarę”. Taka celebracja będzie coraz
bardziej promieniowała na codzienne Sycie rodzin i przemieniała je w Eucharystię. W trosce
o najgłębiej pojęte duszpasterstwo rodzin nie moSna tolerować, iS „niektórzy bez ducha, bez
uczucia, bez bojaźni BoSej, z pośpiechem trudnym do uwierzenia Mszę Świętą celebrują,
jakby Chrystusa oczyma wiary nie widzieli”.
88. PoniewaS „tylko przez adorację moSna dojrzeć do głębokiego i autentycznego przyjęcia

Chrystusa”, naleSy podkreślać „wewnętrzny związek między Mszą Świętą a adoracją”.
Trzeba kształtować tę świadomość od najwcześniejszych lat. Zgodnie z wyraźnym
poleceniem Ojca Świętego Benedykta XVI, naleSy „w ramach formacji katechetycznej dzieci,
szczególnie w ramach przygotowania do Pierwszej Komunii Świętej, wprowadzać je w
znaczenie i piękno trwania w obecności Jezusa i podtrzymywać ich zdumienie wobec Jego
obecności w Eucharystii”. Trzeba ukazywać głęboki sens adoracji młodzieSy i dorosłym,
proponując, aby starali się przed pracą czy po pracy nawiedzać Pana Jezusa
w Najświętszym Sakramencie albo przynajmniej raz w tygodniu trwać przy Nim na adoracji.
Podobnie naleSy zachęcać całą parafię oraz róSne grupy, ruchy i wspólnoty w niej działające,
by często praktykowały adorację wspólnotową.

89. Ostatnio w niektórych środowiskach kościelnych pojawiła się niepokojąca tendencja, aby
słuSbę Kościoła rodzinie sprowadzać w przewaSającej mierze do psychologii i pedagogiki.
Tymczasem nie wolno zapomnieć, Se w wypadku małSeństwa mamy do czynienia z
„organizmem nadprzyrodzonym”. Dla człowieka wierzącego musi być jasne, Se troska
o Sycie duchowe małSonków, a w szczególności posługa sakramentalna, jest nie tylko
rzeczywistą i skuteczną słuSbą rodzinie, ale teS słuSbą pierwszą i najwaSniejszą, jakiej
rodzina oczekuje od Kościoła.
90. W tym kontekście naleSy zwrócić szczególną uwagę na jakość posługiwania w
sakramencie pokuty. Zawsze musi być tylu spowiedników, aby mogli sprawować ten
sakrament bez pośpiechu. Nie wystarczy pośpiesznie udzielić rozgrzeszenia. Trzeba mieć
czas dla kaSdego z penitentów, aby podjąć tematy związane z wyznaniem grzechów oraz
odpowiedzieć na ewentualne pytania. Trzeba przy tym łagodnie, ale zdecydowanie słuSyć
prawdzie o małSeństwie i rodzinie. Cenną pomocą ku temu jest wydane przez Papieską Radę
ds. Rodziny Vademecum dla spowiedników o niektórych zagadnieniach moralnych
dotyczących Sycia małSeńskiego. Sakrament pojednania sprawowany w pośpiechu i
powierzchownie zniechęca do korzystania z niego.
„PROMIENIOWANIE OJCOSTWA”

91. Aby móc naprawdę słuSyć współczesnemu człowiekowi, trzeba darzyć go szczerą
miłością. To wymaga szczególnej czystości serca. Z woli BoSej kapłan ma się upodobnić i
reprezentować nie tylko Chrystusa Pasterza, ale takSe Chrystusa Oblubieńca Kościoła. Ma
być „Sywym obrazem” Jezusa Chrystusa, który miłuje swój Kościół. W całym Syciu
kapłańskim musi zatem kochać prawdziwą miłością pasterską
i całego siebie dawać w darze ludziom, jak Chrystus, który „do końca umiłował” i wydał za
nas samego siebie. Do tego niezbędna jest dojrzałość ludzka i emocjonalna, która pozwoli mu
rozwinąć w sobie prawdziwy zmysł ojcostwa duchowego zarówno wobec kobiet jak
męSczyzn we wspólnocie kościelnej, która będzie mu powierzona, oraz „dawać świadectwo
oblubieńczej miłości Chrystusa”.
92. Trzeba jasno i z bólem powiedzieć, Se bez czystego serca wypaczone jest całe
posługiwanie kapłańskie. Bez czystego serca kapłan nie jest zdolny ukazywać z
przekonaniem, jak wielką i konieczną wartością jest czystość przedmałSeńska oraz czystość w
Syciu małSeńskim. Nie wymaga jej ani nie ukazuje jej piękna i wartości ani w konfesjonale,
ani na ambonie. Nie jest teS zdolny do prawdziwie głębokich i dojrzałych, ale
bezinteresownych relacji z ludźmi. Albo stroni od ludzi, albo banalizuje relacje do poziomu

kumplostwa. Nigdy jednak sam nie zazna ani innym nie pozwoli doświadczyć piękna i
duchowej płodności relacji ojcostwa i czystej miłości.

MAŁśEŃSTWO – WSPÓLNOTA WIARY

93. Musi niepokoić indywidualistyczne przeSywanie wiary. Zbyt często małSonkowie,
rodzice czy dzieci Syją w swych rodzinach wiarą w samotności, uznając – wbrew nauce
Kościoła – Se to „prywatna sprawa”. RównieS duszpasterze zdają się przyjmować jako stan
faktyczny indywidualizm w Syciu wiarą. Znany jest termin „domowy Kościół”, ale w
praktyce duszpasterskiej zbyt rzadko traktuje się rodzinę w ten sposób. NiemalSe nie
proponuje się i nie zachęca do wspólnego przeSywania wiary w rodzinie, mimo Se chociaSby
Rytuał rodzinny moSe słuSyć cenną pomocą w tym względzie.
94. Tymczasem prawdziwa komunia małSeńska domaga się, aby wszystko było wspólne, nie
wyłączając Sycia wewnętrznego. Konsekwencją bycia „jedno” jest wzajemna
odpowiedzialność małSonków za swoje Sycie wiary, dzielenie się nią i wzajemna pomoc w
Syciu z Bogiem. Dosłownie nic nie jest w stanie zbudować między męSem a Soną takiej
komunii, jaką wytwarza wspólna droga do Boga.
95. Ta zasada wspólnego Sycia wiarą w małSeństwie – zachowując konieczne proporcje i
okoliczności – odnosi się teS do duchowej wspólnoty rodziców z dziećmi oraz dziadków z
wnukami.
96. Nie jest teS prawdą, jakoby wspólna modlitwa w rodzinie była czymś niemoSliwym dla
„przeciętnych” rodzin. Trzeba raczej podkreślić, Se wspólna modlitwa jest dla małSonków
Syciową koniecznością. Podczas niej mają szansę zobaczyć, kim są naprawdę. Równocześnie
ona czyni ich tym, czym być powinni. „Komunia w modlitwie jest jednocześnie owocem i
wymogiem owej komunii otrzymanej w sakramentach chrztu i małSeństwa”. Ona nie tylko
zakorzenia w Bogu. W niej równieS „małSonkowie wzajemnie się sobie oddają i przyjmują”
w jedyny, niepowtarzalny i niczym niezastąpiony sposób.
PRZYGOTOWANIE DO SAKRAMENTU MAŁśEŃSTWA – CZAS INTENSYWNEJ
EWANGELIZACJI

97. Idąc za myślą ogłoszonego przez Papieską Radę ds. Rodziny dokumentu pt.
Przygotowanie do małSeństwa, nie czujemy potrzeby wprowadzać Sadnych nowych struktur
posługiwania, lecz usilnie prosimy o wzmoSoną gorliwość w wykorzystywaniu juS
istniejących.
98. Zarówno przyszli małSonkowie, jak duszpasterze muszą mieć jasną świadomość, Se
przygotowanie do sakramentu małSeństwa nie moSe ograniczyć się do kancelaryjnych
formalności, ale jest naprawdę priorytetowym działaniem duszpasterskim. Zarówno
narzeczeni, jak duszpasterze muszą na nowo odkryć jego waSność. Niech przy tym jedni
i drudzy pamiętają, Se jakość przygotowania do małSeństwa decyduje w duSej mierze o
przyszłym Syciu małSeńskim. Przygotowanie do sakramentu małSeństwa to czas
opatrznościowy. Trzeba, aby był to czas intensywnej ewangelizacji, prowadzącej do
nawrócenia, czyli – w tym wypadku – odkrycia bądź pogłębienia BoSej wizji małSeństwa
oraz odkrycia bądź oSywienia osobistej zaSyłości z Bogiem.

99. Biorąc pod uwagę dzisiejszy stan Sycia wiarą u kandydatów do zawarcia sakramentu
małSeństwa, trzeba zrobić wszystko, co w naszej mocy, aby przygotowanie do małSeństwa
było rzeczywistą drogą (itinerarium) pogłębiania i dojrzewania wiary, analogiczną do
katechumenatu. Chodzi więc nie tylko o to, by narzeczeni dostarczyli wymagane dokumenty,
lecz aby otworzyli się na Boga. Jest to bardzo logiczne. Jeśli małSeństwo ma być obrazem
Boga w Trójcy Świętej Jedynego oraz pójściem śladami Chrystusa, który „umiłował
wspólnotę Kościoła – tak jak mąS powinien miłować swoją Sonę – i wydał za nią samego
siebie”, to Bóg nie moSe być w Syciu małSonków kimś dalekim i znanym tylko ze słyszenia.
JeSeli ktoś przygotowuje się do wypełnienia roli szafarza znaku sakramentalnego, musi być
człowiekiem głębokiej i Sywej wiary. Takie ustawienie przygotowania do małSeństwa, to
ogromna – ciągle niedostatecznie wykorzystywana – szansa dla nowej ewangelizacji.
100. Przed ślubem proszą o sakrament bierzmowania ci, którym wcześniej na tym
sakramencie nie zaleSało. Mamy obowiązek zatroszczyć się w takich wypadkach o
ukształtowanie w kandydatach do bierzmowania postawy dojrzałego chrześcijanina, którą
sakrament bierzmowania zakłada. Powinniśmy teS zrobić wszystko, co moSliwe, aby ten, kto
prosi o bierzmowanie, szczerze pragnął przyjąć Ducha Świętego.
101. Okres przygotowania do zawarcia sakramentu małSeństwa moSe teS być czasem
szczególnej łaski dla rodziców, dziadków, rodzeństwa oraz rodziny i przyjaciół narzeczonych.
Warto zaprosić ich jednorazowo na dzień skupienia, który pomoSe im zrobić rachunek
sumienia z ich Sycia małSeńskiego bądź z przygotowywania się do małSeństwa oraz
przygotuje do odpowiedzialnego wspierania narzeczonych modlitwą i codzienną
Syczliwością. Dzień skupienia moSna organizować raz na kwartał albo co pół roku (np.
wiosną i jesienią), w parafii, dekanacie czy nawet w mieście. Jedna z konferencji powinna być
poświęcona relacjom teściów z młodymi małSonkami, w oparciu o tekst Mk 10,7 9. Druga
powinna przypominać podstawowe wymagania duchowości małSeńskiej, wychodząc od
tekstu Mt 7,21-27. NaleSałoby teS wykorzystać Hymn o Miłości. Oprócz konferencji powinna
być odpowiednio przygotowana i prowadzona adoracja Pana Jezusa w Najświętszym
Sakramencie. Na zakończenie warto teS odmówić jedną z tajemnic róSańcowych. MoSe uda
się teS wytłumaczyć i zachęcić, aby w dniu ślubu goście weselni przystąpili w intencji
państwa młodych do Komunii Świętej.
CZYSTOŚĆ PRZEDMAŁśEŃSKA – ISTOTNA WARTOŚĆ

102. Pilną i bardzo powaSną sprawą jest skuteczne wychowanie do czystości
przedmałSeńskiej. Podejmowanie współSycia płciowego przed małSeństwem wypacza i
niszczy czas narzeczeństwa, uniemoSliwia wzajemne wychowania do relacji opartych nie
tylko na tym, co zmysłowe, ale teS na tym, co duchowe, utrudnia rozeznanie przy
podejmowaniu decyzji o zawarciu związku małSeńskiego. W ostatnim czasie wielu z
przeraźliwą bezmyślnością podejmuje taki styl Sycia, nie dostrzegając, jak bardzo rani to
ludzi.
103. Troska o wychowanie do czystości – jak całe wychowanie do małSeństwa i Sycia w
rodzinie – na pierwszym miejscu naleSy do rodziców. WaSnym a wręcz niezastąpionym
środkiem wychowawczym jest w tym względzie atmosfera domu rodzinnego i przykład Sycia
najbliSszych. RównieS katecheci i kaznodzieje, katolickie środki społecznego przekazu, ruchy
młodzieSowe i wszyscy, którym dobro młodych leSy na sercu, niech zwrócą szczególną

uwagę na wychowanie do czystości. Trzeba koniecznie młodych przeprowadzić od
zadurzenia seksem do fascynacji osobą.

104. Szczególną i jednoznaczną troskę o dowartościowanie czystości w Syciu naleSy okazać
przy błogosławieniu małSeństw, które juS przed ślubem zamieszkały ze sobą. Zdarzają się
prośby, by w takich wypadkach liturgię sakramentu małSeństwa połączyć w jednej akcji
liturgicznej ze chrztem dziecka nowoSeńców. Zawsze z szacunkiem dla tajemnicy ludzkich
serc i z ewangeliczną radością wita się tych, którzy pragną uporządkować swe Sycie,
zawierając związek sakramentalny. Trzeba jednak koniecznie zadbać, aby i oni przygotowali
się do przeSycie tej ceremonii w duchu wiary. Jedną z istotnych i waSnych dla przyszłości ich
małSeństwa oznak tego przygotowania jest niewątpliwie to, Se okaSą się zdolni ocenić w
duchu wiary i moralności katolickiej swoje bycie razem przed ślubem. Uznając za grzeszne
współSycie przedmałSeńskie, zrozumieją, Se nie godzi się prosić o chrzest swego dziecka w
jednej akcji liturgicznej z sakramentem małSeństwa. Nie moSna takim łącznym
sprawowaniem tych sakramentów sprawiać wraSenia, jakoby się sankcjonowało ich
postępowanie.
„BIADA MI, GDYBYM NIE GŁOSIŁ EWANGELII” (1 KOR 9,16)

105. Gdy młody człowiek przygotowuje się do Sycia kapłańskiego, słyszy o wzniosłości,
świętości i pięknie tego powołania. RównieS tym, którzy przygotowują się do zawarcia
sakramentalnego małSeństwa, trzeba ukazywać „Wielkie Misterium”, jakim w zamyśle Boga
jest ten sakrament. Nie moSna przeoczyć, Se Jan Paweł II, mówiąc o małSeństwie i rodzinie,
nie ograniczał się do przedstawiania zasad moralnych, lecz podejmował trud ewangelizacji,
czyli usiłował przepoić Ewangelią cały styl myślenia o małSeństwie i jego przeSywania. Jest
to cenna wskazówka, a zarazem naglące wezwanie. Ludzie pragną Słowa BoSego o
małSeństwie i rodzinie.
106. Trzeba teS zadbać w bardziej zdecydowany sposób o rozwój duchowości małSeńskiej.
Środowe katechezy Jana Pawła II wydane pod wspólnym tytułem MęSczyzną i niewiastą
stworzył ich muszą jak najszybciej dotrzeć do świadomości wszystkich małSonków
katolickich. Warto zapytać w tym kontekście, czy nasze poszukiwania i spotkania nie są zbyt
jednostronnie nacechowane troską o wymiar społeczny Sycia rodzinnego – wymiar waSny, ale
przecieS nie jedyny i nie najwaSniejszy! Tym bardziej, Se chrześcijańskiego modelu
małSeństwa i rodziny w Syciu społecznym nie uda się obronić bez rozwinięcia duchowości
małSeńskiej.
107. Gdy chodzi o homilie głoszone podczas niedzielnych Mszy Świętych z udziałem dzieci,
niech nikt nie zapomina, Se ma to być głoszenie Słowa BoSego. Przepowiadanie dla dzieci nie
moSe prowadzić do banalizowania tematu. Ono wymaga jedynie szczególnie starannie
przygotowanego wystąpienia, by o – zawsze powaSnych – sprawach wiary mówić językiem
zrozumiałym dla dzieci. Godność Eucharystii nie pozwala teS, aby był to czas na zabawę.
Historia teologii duchowości poucza natomiast, Se prawdziwie głębokie Sycie duchowe jest
udziałem nawet kilkuletnich dzieci. Zatem równieS ci, którzy mają obowiązek głosić Słowo
BoSe dzieciom muszą pamiętać o przestrodze Chrystusa: „StrzeScie się, Sebyście nie gardzili
Sadnym z tych małych; albowiem powiadam wam: Aniołowie ich w niebie wpatrują się
zawsze w oblicze Ojca mojego, który jest w niebie”.
108. Problemem jest równieS to, Se rodzice, którzy uczestniczą w niedzielnych Mszach z

udziałem dzieci, zasadniczo nie mają szansy usłyszeć skierowanej do nich homilii. Problem
tym powaSniejszy, Se są to młodzi ludzie, na początku drogi małSeńskiej i pilnie potrzebują
pouczenia i umocnienia. Wielu rozwiązuje to w ten sposób, Se część homilii kieruje do dzieci,
a część do dorosłych uczestników liturgii.

109. Całe Sycie kapłana powinno być słuSbą Ewangelii. Przy osobistych spotkaniach,
szczególnie z pracodawcami i słuSbą zdrowia, kapłan powinien kształtować w nich
zrozumienie i szacunek dla małSeństwa i rodziny.
ŚWIADKOWIE ŚWIĘTOŚCI śYCIA

110. NaleSy zadbać, aby na oddziałach połoSniczych i ginekologicznych kapłan był łatwo i
codziennie dostępny. Na tych oddziałach kobiety przeSywają szczególnie intensywnie róSne
dramaty i bardzo często czują się w ich dźwiganiu osamotnione. Potrzebują teS wsparcia
sakramentalnego i pełnej Syczliwości rozmowy z kapłanem, który będzie zdolny je rozumieć
i umacniać z miłością ojca i brata. Nie moSna zapominać, Se szczególnie matki leSące tam „na
podtrzymaniu” oraz przeSywające dramat poronienia samoistnego bardzo często są głęboko
wierzącymi i praktykującymi katoliczkami. Gorąco pragną jak najczęściej przystępować do
Komunii Świętej, znajdując w niej źródło rzeczywistej mocy. RównieS mniej gorliwe
pacjentki – stając na tych oddziałach w obliczu Sycia i śmierci – są szczególnie otwarte na
wiarę i nadprzyrodzoność. Zatem nie wystarczy, Se kapłan będzie tam dostępny jedynie „na
wezwanie”. Trzeba, aby kapłani byli na tych oddziałach pokornymi
i dyskretnymi świadkami – wobec pacjentek i personelu – miłości i szacunku, z jakim Kościół
spogląda na Sycie, sprawy płci i ciało ludzkie. Trzeba, aby nie ograniczali się do pośpiesznego
administrowania sakramentów, lecz aby byli gotowi szczerze i bezinteresownie poświęcać
pacjentkom swój czas. „Chyba się juS przełamuje (…) w społeczności kapłańskiej, ta pewna
postawa tradycyjna, postawa jakiejś izolacji, oddalenia od tych spraw w imię wstydu. Czym
innym jest wstyd, a czym innym jest miłość. Miłość człowieka, miłość Sycia ludzkiego,
miłość osoby ludzkiej, miłość tych wszystkich ludzkich spraw, które noszą na sobie wielkość
samego Stwórcy”.
111. Kapłan musi być takSe gotowy, aby z ogromną pokorą, a równocześnie ze szczerą
miłością Dobrego Pasterza towarzyszyć rodzinom doświadczającym dramatu poronień
samoistnych. W spotkaniu z nimi niech będzie prawdziwym ojcem i bratem. Jeśli konieczne,
niech wspiera ich starania o godne poSegnanie ich dziecka. Niech zaproponuje odprawienie
Mszy Świętej w intencji ich rodziny oraz z podziękowaniem za to dziecko, które choć nie
urodziło się dla świata, jednak Syje w Bogu. Niech cierpliwie odpowiada na ich pytania,
podtrzymując w ich sercach nadzieję zbawienia dla dzieci zmarłych bez chrztu. Niech teS
pamięta, Se takiemu dziecku naleSy się katolicki pogrzeb.
112. Pokora wobec Tajemnicy Boga jak teS wobec własnego bólu i bezsilności powinna teS
charakteryzować samą rodzinę. Taka podwójna pokora umoSliwia spojrzenie w prawdzie na
przeSywaną stratę i pozwala przeSywać ją po chrześcijańsku oraz stanowi konieczny punkt
wyjścia na drodze do wewnętrznego pokoju. „Nadzieja pełna modlitwy” moSe wyprowadzić
w takie przestrzenie, jakich istnienia nie domyślają się ci, którzy chcą jedynie po ludzku ukoić
ból i stawić czoła rozłące.
113. Rodziny dzieci niepełnosprawnych otrzymują wsparcie w Kościele. Wystarczy
wspomnieć chociaSby Wspólnoty Wiara i Światło. NaleSałoby jednak jeszcze wyraźniej

tworzyć wokół nich atmosferę Syczliwości, która doda sił tym rodzinom niosącym latami
ogromny cięSar codziennego Sycia. śyczliwości nie osiągniemy bez pewnego zrozumienia,
do którego powinny wychowywać katechezy i przepowiadanie w Kościele. Słuszna zasada
doktrynalna mówiąca, Se „trzeba urodzić kaSde dziecko”, zobowiązuje cały Kościół i
poszczególnych wiernych do odpowiedzialności i solidarności z rodzinami tych dzieci.

„NIE UWŁACZAJ CZŁOWIEKOWI W JEGO STAROŚCI” (SYR 8,6)

114. Starsi i młodzi są sobie wzajemnie potrzebni. Bezkrytyczny kult młodości, tęSyzny
fizycznej i nowoczesności jest zwodniczy i prowadzi na bezdroSa. W Piśmie Świętym młodzi
i starcy razem cieszą się Bogiem. Człowiek słaby, chory i niedołęSny moSe być zarazem
tytanem ducha i skarbem dla otoczenia. Mogliśmy to wyraźnie poczuć, patrząc na
schorowanego Jana Pawła II pod koniec Jego Sycia. TakSe człowiek zagubiony czy
psychicznie chory zasługuje na najwySszy szacunek. Jezus Chrystus mówi jasno: „Cokolwiek
uczyniliście jednemu z tych najmniejszych – mnieście uczynili”.
115. Z bólem dowiadujemy się o zdarzających się incydentach pogardliwego traktowania
osób starszych. To niegodne człowieka wyzucie z uczuć ludzkich. Kościół od dawna
przestrzega, Se pogarda dla Sycia ludzkiego i uzurpowanie sobie prawa, by tym Syciem
manipulować, zaowocuje agresją wobec ludzi starych i niepełnosprawnych. Pogarda dla
starców i słabych oraz obojętność na ich los to znak niebezpiecznej dehumanizacji
społeczeństwa.
116. Tym bardziej niepokoi i smuci fakt, Se równieS w domach rodzinnych często nie ma
miejsca dla starych rodziców czy krewnych. Nie mówimy tutaj o sytuacjach wyjątkowej
konieczności, lecz o egoizmie młodych. Jest to bardzo zgubne zarówno dla rodziców, jak teS
dla dzieci i całego społeczeństwa. Po pierwsze, „sprawiedliwość i miłość wymagają, by w
pewnym momencie Sycia młody człowiek zaczął oddawać [rodzicom] otrzymane dobra (…).
Musi przyjść czas, kiedy dzieci zaczną odczytywać warunki Sycia i potrzeby rodziców. Nie
tylko odczytywać, ale poprawnie reagować na nie. Pogodne i Syczliwe, bezpieczne
dzieciństwo winno być zwrócone w postaci pogodnej, otoczonej Syczliwością starości ojca i
matki”. Rodzice i dzieci mają nałoSony przez Boga obowiązek „pielęgnowania i
podtrzymywania świętych więzów miłości”.
117. Po wtóre, relacje międzypokoleniowe w rodzinie uczą dojrzałych i szczerych relacji w
Syciu społecznym. „Przyzwyczajenie do Sycia z innymi oraz do dzielenia z nimi domu, rzeczy
i uczuć umacnia w małej wspólnocie, do której się przynaleSy, zarówno więzi, jak i
umiejętność niezaleSności”. WaSne jest zatem, „aby nasz dom związać z domem naszych
rodziców oraz z domem naszych dzieci i wnucząt”.
118. Nie moSna dopuścić, aby umierający i powaSnie chorzy byli naraSeni na nieludzkie
traktowanie, zaniedbania czy eutanazję. śycie i śmierć wymagają bardzo pilnej ewangelizacji.
Postawy kształtuje bowiem codzienna prasa, a społeczeństwo nastawione na pogoń za
dobrobytem materialnym oraz zamknięte na transcendencję okazuje się niezdolne dostrzec
sens Sycia w cierpieniu i znosić ograniczenia towarzyszące chorobie i starości. Coraz częściej,
równieS w samej słuSbie zdrowia, obserwuje się ukryte oddziaływanie tzw. etyki
utylitarystycznej, gdzie za probierz działania uwaSa się skuteczność i wydajność. Z jej punktu
widzenia człowiek cięSko chory i umierający – postrzegany jedynie przez pryzmat kosztów
i zysków – uwaSany jest za cięSar przynoszący straty. NaleSy zdecydowanie przeciwstawić

się takiemu spojrzeniu, zapewnić umierającym opiekę paliatywną, a przede wszystkim
dostrzec i wyciągnąć praktyczne wnioski z tego, Se człowiek powaSnie chory i stary
przygotowuje się, by przekroczyć próg czasu i wejść do wieczności, a jedynym i absolutnym
Panem władnym decydować, czy ktoś ma Syć czy umrzeć, jest Stwórca – Ten, w którym
„Syjemy, poruszamy się i jesteśmy”.

119. Za niemoralne naleSy uznać zarówno te sytuacje, w których człowiek – uzurpując sobie
prawo absolutnej autonomii – domaga się prawa do „wspomaganego samobójstwa” bądź
eutanazji, jak i te, gdy w poczuciu, Se Sycie cielesne to wartość absolutna, podejmuje się tzw.
uporczywą terapię, która w rzeczywistości nie słuSy ani Syciu, ani godności umierającego.
120. Nigdy nie wolno zapomnieć, Se człowiek nie przychodzi do lekarza tylko po zdrowie
fizyczne, ale zawsze oczekuje, Se lekarz będzie rzecznikiem jego interesów, nigdy nie wystąpi
przeciw niemu. To przekonanie jest niezmiernie waSne równieS dla transplantologii. Godnym
szacunku i zachęty wyrazem miłości bliźniego jest przekazanie swoich organów dla ratowania
zdrowia innych ludzi. Gdy jednak nie będzie w społeczeństwie powszechnej świadomości,
ciągle potwierdzanej kolejnymi faktami, Se lekarz darzy Sycie ludzkie bezwzględnym
szacunkiem, to któS da prawo do pobrania swoich organów, nie mając pewności, Se mający
dokonać transplantacji nie jest zwolennikiem eutanazji?
„NIE JEST DOBRZE, ABY CZŁOWIEK BYŁ SAM” (RDZ 2,18)

121. Są pozytywne, zgodne z wolą BoSą i płodne duchowo wybory samotności. Od
pierwszych wieków Kościoła niektórych ludzi pociąga Sycie pustelnicze. Są teS świadomie
samotni konsekrowani świeccy, którzy pełnią im właściwą i niezastąpioną misję. Godna
szacunku jest równieS samotność wybrana z racji sumienia, np. przez niezdolnych do
małSeństwa. Istnieje teS złoSony i bolesny problem samotności wśród młodych kobiet i
męSczyzn, którzy nie mogą załoSyć małSeństwa.
122. Nie moSna jednak powołaniu do Sycia w rodzinie przeciwstawiać bycia tzw. singlem,
czyli manifestującej niechęć do małSeństwa samotności z wyboru, która nie chce budować
wyłącznych i trwałych relacji. Byłoby naduSyciem nazywać to znakiem czasu, a tym bardziej
powołaniem. Bóg, który nas stworzył na swój obraz, nie jest samotnikiem, ale wspólnotą
miłujących się osób, gdzie nieustannie wzajemne oddawanie się i przyjmowanie stanowi styl
istnienia. Decyzja, by prowadzić styl Sycia określany w dzisiejszej kulturze jako bycie
singlem, rodzi się z egoistycznej chęci brania dla siebie bez zobowiązań. Tymczasem
„człowiek nie moSe się w pełni odnaleźć inaczej, jak tylko poprzez bezinteresowny dar z
samego siebie”.
123. Swego rodzaju moda na „singlowanie” sugeruje, by z większą troską wychowywać
młodych do ofiarnej miłości. Warto pamiętać, Se PapieS Jan Paweł II, przygotowując do
zawarcia sakramentu małSeństwa, tłumaczył: Nie wystarczy, gdy mówisz „Tak cię kocham,
Se chcę cię wziąć za Sonę/za męSa”. Musisz iść dalej. Musisz wypłynąć na głębię. Musisz
dorosnąć do tego, by powiedzieć „Tak cię kocham, Se samą/samego siebie chcę ci oddać w
sposób nieodwołalny, na zawsze”.

WYDZIAŁ LEKARSKI NA UNIWERSYTECIE KATOLICKIM

124. Zasady apostolstwa świeckich wymagają, aby katolicy w kaSdej pracy kierowali się
zmysłem wiary i wykonywali ją w duchu współdziałania z Bogiem w dziele stwarzania
świata. Odnosi się to do wszystkich, lecz w rozwaSanym kontekście trzeba zwrócić uwagę, Se
jest ogromnie waSne, aby katoliccy lekarze i pielęgniarki mieli duszę wdroSoną do
przestrzegania norm Ewangelii. Szczególnie wiele osób intensywnie poszukuje dzisiaj
ginekologów Syjących wartościami chrześcijańskimi.
125. Warto się zastanowić, czy nie byłoby wskazane, aby w najbliSszej przyszłości powstała
w Polsce Katolicka Akademia Medyczna bądź Wydział Medycyny na którymś z
uniwersytetów katolickich.
SPOSOBY EWANGELIZOWANIA WŁAŚCIWE RODZINIE

126. „Rodzina, jak Kościół, musi być miejscem, w którym Ewangelia jest przekazywana i z
którego Ewangelia promieniuje”. Trzeba jednak rozumieć i pamiętać – zarówno
w przepowiadaniu, jak przy organizacji Sycia duszpasterskiego – Se „rodzina jest powołana,
by prowadzić dzieło ewangelizacyjne w jej właściwy i oryginalny sposób, inaczej, niS ma to
czynić pojedynczy wierny na mocy swego chrztu”. PoniewaS sakrament małSeństwa „nadaje
specyficzny wymiar powołaniu chrzcielnemu (…), dlatego rodzina jest powołana, by
ewangelizować poprzez samo swoje istnienie. Samo sedno jej zbawczej misji w świecie
określają dwie fundamentalne wartości: miłość i Sycie”. „Rodzina chrześcijańska jest zatem
strukturą ewangelizującą in acto”. „Sposoby ewangelizowania właściwe rodzinie oraz
podstawowe treści” ukazuje Familiaris consortio.
127. U podstaw zaangaSowania w słuSbę Ewangelii leSy troska o to, by własna rodzina była
domowym Kościołem. Miłość małSeńska i rodzinna przeSywana z prostotą na co dzień,
„ustawiczne promieniowanie radością miłowania”, a przede wszystkim uświęcanie
rzeczywistości ziemskiej pośród codzienności są pierwszym darem dla Kościoła i głównym
świadectwem wobec świata.
128. Trzeba teS bardzo mocno podkreślić, Se rodzice powinni czuć się rzeczywiście
odpowiedzialni za wychowanie w wierze swoich dzieci, gdyS „posługa ewangelizacyjna
rodziców chrześcijańskich jest swoista i nie do zastąpienia”: mają oni być dla nich
pierwszymi zwiastunami i świadkami wiary. „Pierwszymi”, czyli tymi, którzy kładą
konieczne fundamenty, na których inni mogą budować, a bez których jest to trudne, czasami
wręcz niemoSliwe. Jako „zwiastuni wiary” niech jak najczęściej rozmawiają ze swymi
dziećmi o Bogu, wprowadzając je w świat wiary (obraz Boga, Rok liturgiczny, Pismo
Święte), w modlitwę i w Sycie sakramentalne. Niech uczą je przyjaźnić się i naśladować
Świętych. Niech przygotowują je do zadań apostolskich, od najmłodszych lat ucząc je
wspomagać ubogich, odwiedzać chorych, myśleć o innych, a nie tylko o sobie. Niech mówią
o wartości i przymiotach małSeństwa oraz dyskutują z nimi o zagroSeniach małSeństwa i
rodziny. Przygotować swe dzieci do szczęśliwego Sycia w małSeństwie to przecieS zadanie
najwłaściwsze rodzicom i powinno być ich podstawową troską. Jako zaś „świadkowie wiary”
niech jasno pokazują, Se to, czego uczą swe dzieci, jest istotną treścią ich codziennego Sycia.
Trzeba przypomnieć, Se „w Kościele za pierwszy środek ewangelizowania naleSy uwaSać
świadectwo Sycia prawdziwie chrześcijańskiego”. „Człowiek naszych czasów chętniej słucha
świadków niS nauczycieli; a jeśli słucha nauczycieli, to dlatego, Se są świadkami”.

129. „Sakrament małSeństwa, który podejmuje na nowo i nakłada obowiązek obrony i
szerzenia wiary, czyni małSonków i rodziców chrześcijańskich świadkami Chrystusa „aS po
krańce ziemi”, prawdziwymi i właściwymi „misjonarzami” miłości i Sycia. Pewna forma
działalności misyjnej moSe być rozwijana juS wewnątrz rodziny. Ma to miejsce szczególnie
wtedy, gdy któryś z jej członków nie wierzy lub nie praktykuje konsekwentnie. W tym
przypadku inni członkowie rodziny – okazując mu szacunek, troskę i szczerą miłość, winni
dawać mu Sywe świadectwo ich wiary, które by go pobudziło i podtrzymało na drodze ku
pełnemu przylgnięciu do Chrystusa Zbawiciela”. ZaangaSowanie rodziny katolickiej w
ewangelizację polega teS na tym, Se usiłuje ona – przy poszanowaniu swojej toSsamości – być
„znakiem dla rodzin, które jeszcze nie wierzą, i dla tych rodzin chrześcijańskich, które juS nie
Syją konsekwentnie wedle otrzymanej wiary”. Stąd teS ustawiczne kształtowanie i
podtrzymywanie atmosfery domu chrześcijańskiego jest rzeczywistym działaniem
ewangelizacyjnym. KaSdy człowiek powinien znaleźć w nim atmosferę pokoju, modlitwy,
spokojnej radości i pokornego zawierzenia Bogu. Spoglądając na małSonków oraz na ich
relacje z dziećmi i dziadkami, powinien za kaSdym razem zostać urzeczony pięknem rodziny
chrześcijańskiej. śycie rodzinne powinno dodawać mocy i nadziei ludziom przeSywającym
trudności rodzinne, a błądzących wzywać do nawrócenia.
130. Takie świadectwo jest dzisiaj szczególnie cenne dla dzieci z rozbitych rodzin oraz dla
takich, które we własnych rodzinach nie doświadczyły szczęścia rodzinnego. Oprócz
świadectwa – a czasem, aby mogły się one na świadectwo otworzyć – dzieci te potrzebują
słów umocnienia i nadziei, Se i dla nich w przyszłości szczęście rodzinne jest moSliwe.
131. Równocześnie naleSy wykorzystywać okazje nadarzające się w pracy, wśród sąsiadów i
podczas spotkań towarzyskich, by kształtować w duchu chrześcijańskim sposób myślenia i
obyczaje, szczególnie w tym, co się odnosi do miłości, małSeństwa i rodziny.
132. „Nie powinno się zapominać o tym, Se [scharakteryzowana powySej] posługa, którą
małSonkowie i rodzice chrześcijańscy wypełniają na rzecz Ewangelii, jest zasadniczą posługą
kościelną, czyli o tym, Se wchodzi ona w kontekst całego Kościoła jako wspólnoty
ewangelizowanej i ewangelizującej”.
133. Szczególną formą zaangaSowania się w słuSbę „Ewangelii Sycia” jest adopcja dzieci,
rodzicielstwo zastępcze, prowadzenie rodzinnego pogotowia opiekuńczego bądź rodzinnego
domu dziecka. KaSde z tych działań zasługuje na najgłębszy szacunek i rzeczywiste wsparcie
społeczne. Niezastąpioną misję wypełniają obrońcy Sycia. To prawdziwi prorocy naszych
czasów. Cieszymy się, Se pośród nich jest mnóstwo młodzieSy, studentów i młodych
małSeństw. To daje nadzieję, Se „Sycie zwycięSy”.
OBOWIĄZKI SPOŁECZNOŚCI ŚWIECKIEJ

134. W dziejach naszej Ojczyzny Kościół katolicki zawsze przemawiał do rządzących,
przypominając o obowiązkach oraz zasadach moralnego postępowania. Zdając sobie sprawę
ze swojej siły moralnej, czynił to publicznie, aby cała Polska wiedziała, co myśli Kościół. To
związało Kościół z Narodem we wzajemnej odpowiedzialności i zaufaniu. W tym duchu
pragniemy przypomnieć zaniedbane elementy katolickiego nauczania społecznego. Kościół
musi bowiem być „głosem tych, którzy nie mają głosu”. Na początku przypominamy słowa

PapieSa Jana Pawła II ze sławnej homilii w Skoczowie. Dzisiaj są one jeszcze bardziej
aktualne i czekają, by wprowadzić je w czyn.

NAJBARDZIEJ PODSTAWOWYM PROBLEMEM POZOSTAJE SPRAWA ŁADU
MORALNEGO

135. „Nasza Ojczyzna stoi dzisiaj przed wieloma trudnymi problemami społecznymi,
gospodarczymi, takSe politycznymi. Trzeba je rozwiązywać mądrze i wytrwale. Jednak
najbardziej podstawowym problemem pozostaje sprawa ładu moralnego. Ten ład jest
fundamentem Sycia kaSdego człowieka i kaSdego społeczeństwa. Dlatego Polska woła dzisiaj
nade wszystko o ludzi sumienia! Być człowiekiem sumienia, to znaczy przede wszystkim w
kaSdej sytuacji swojego sumienia [poprawnie ukształtowanego] słuchać
i jego głosu w sobie nie zagłuszać, choć jest on nieraz trudny i wymagający; to znaczy
angaSować się w dobro i pomnaSać je w sobie oraz wokół siebie, a takSe nie godzić się nigdy
na zło, w myśl słów św. Pawła: «Nie daj się zwycięSyć złu, ale zło dobrem zwycięSaj!».
136. Nasz wiek XX był okresem szczególnych gwałtów zadawanych ludzkim sumieniom. W
imię totalitarnych ideologii miliony ludzi zmuszano do działań niezgodnych z ich
najgłębszymi przekonaniami. Wyjątkowo bolesne doświadczenia ma pod tym względem cała
Europa Środkowowschodnia. Pamiętamy ten okres zniewalania sumień, okres pogardy dla
godności człowieka, cierpień tylu niewinnych ludzi, którzy własnym przekonaniom
postanowili być wierni. Pamiętamy, jak doniosłą rolę odegrał w tamtych trudnych czasach
Kościół, jako obrońca praw sumienia – i to nie tylko ludzi wierzących! Zadawaliśmy sobie w
tamtych latach pytanie: «Czy moSe historia płynąć przeciw prądowi sumień?» Za jaką cenę
«moSe» – Właśnie: za jaką cenę… Tą ceną są, niestety, głębokie rany
w tkance moralnej narodu, a przede wszystkim w duszach Polaków, które jeszcze się nie
zabliźniły, które jeszcze długo trzeba będzie leczyć.
137. O tamtych czasach, czasach wielkiej próby sumień trzeba pamiętać, gdyS są one dla nas
stale aktualną przestrogą i wezwaniem do czujności: aby sumienia Polaków nie ulegały
demoralizacji, aby nie poddawały się prądom moralnego permisywizmu, aby umiały odkryć
wyzwalający charakter wskazań Ewangelii i BoSych przykazań, aby umiały wybierać,
pamiętając o Chrystusowej przestrodze: «CóS bowiem za korzyść stanowi dla człowieka
zyskać świat cały, a swoją duszę utracić? Bo cóS moSe dać człowiek w zamian za swoją
duszę?». Wbrew pozorom, praw sumienia trzeba bronić takSe dzisiaj. Pod hasłami tolerancji,
w Syciu publicznym i w środkach masowego przekazu szerzy się nieraz wielka, moSe coraz
większa nietolerancja. Odczuwają to boleśnie ludzie wierzący. ZauwaSa się tendencje do
spychania ich na margines Sycia społecznego, ośmiesza się i wyszydza to, co dla nich stanowi
nieraz największą świętość. Te formy powracającej dyskryminacji budzą niepokój i muszą
dawać wiele do myślenia. Bracia i Siostry! Czas próby polskich sumień trwa! Musicie być
mocni w wierze! Dzisiaj, kiedy zmagacie się o przyszły kształt Sycia społecznego i
państwowego, pamiętajcie, iS zaleSy on przede wszystkim od tego, jaki będzie człowiek –
jakie będzie jego sumienie”.
POLSKA POTRZEBUJE W POLITYCE LUDZI PRAWYCH

138. „Istnieje spójność chrześcijańska takSe w Syciu publicznym. Kto jest chrześcijaninem,
winien nim być zawsze, na kaSdym poziomie, bez chwiania się, bez ustępstw; w czynach, a

nie tylko z imienia”. Prostych ludzi boli, a wręcz irytuje, Se na spotkaniach przedwyborczych
wszystkie ugrupowania obiecują prowadzić politykę prorodzinną, a potem nie dotrzymują
słowa. Niestety, takSe do dzisiejszych polityków odnosi się ostrzeSenie wyryte na Pomniku
Trzech KrzySy w Gdańsku: „Ty, co skrzywdziłeś człowieka prostego, na krzywdę jego
drwiną wybuchając, nie bądź spokojny”.

139. Katolicy zaangaSowani w politykę – na tej samej zasadzie, co wszyscy inni katolicy w
jakikolwiek sposób zaangaSowani w sprawy tego świata – mają powaSny obowiązek dawać
świadectwo Ewangelii tam, gdzie Bóg ich postawił. Kościół nie jest zapleczem politycznym,
ale wspólnotą wiary, którą równieS katolicy zaangaSowani w politykę powinni Syć na co
dzień.
140. Gdy podkreślamy, Se Polska pilnie potrzebuje w polityce ludzi prawych, trzeba wyraźnie
powiedzieć, Se podstawową miarą tej prawości jest Sycie małSeńskie i rodzinne danego
polityka. Człowiek, który zdradza własną Sonę czy męSa, okazuje przecieS swój egoizm,
skłonność do stawiania własnej wygody i własnych korzyści ponad wszystko, słaby charakter
i niedojrzałość ludzką. Okazuje, Se nie potrafi dotrzymać raz danego słowa ani wierności
danemu słowu nie uwaSa za wartość. Człowiek, który opuszcza swoją Sonę i dzieci, okazuje
przecieS, Se to, co bliskie, moSe nagle stać się dla niego dalekie i obojętne, Se dla własnej
przyjemności, albo wygody, w kaSdym momencie moSe opuścić ludzi i sprawy,
zdezerterować. Podobnie ten, kto we własnej rodzinie dopuszcza wolne związki, zdrady,
rozwody, konkubinaty, aborcje, zapłodnienie in vitro – pokazuje, jaki jest jego świat wartości.
PoniewaS zaś z wnętrza, z serca ludzkiego pochodzą myśli i czyny, taki polityk będzie się
kierował swoim spaczonym światem wartości, patrząc na powierzone mu sprawy Narodu i
Państwa przez pryzmat własnej niedojrzałości, kierując się swoim nieukształtowanym
sumieniem i zgubnymi nawykami. Zabiegiem socjotechnicznym jest mówienie, Se ktoś
oddziela Sycie prywatne od zaangaSowania społecznego. To niemoSliwe. Jak będzie ojcem
Narodu ktoś, kto nie zrozumiał do końca, co znaczy być ojcem dla własnych dzieci?
W imię czego mamy liczyć na wierność sprawom anonimowych ludzi ze strony kogoś, kto
nie potrafi być wierny własnej Sonie/własnemu męSowi? Jak moSna się spodziewać, Se ktoś
całym sercem odda się w polityce ludzkim sprawom, jeSeli on Syjąc w związku
nieformalnym, pokazuje, Se chce Syć bez zobowiązań? CzyS będzie bronił ludzkich praw
ktoś, kto sam depcze prawa swoich dzieci oraz Sony czy męSa?
141. Wybory zarówno parlamentarne jak samorządowe są realnym działaniem w ramach
apostolstwa świeckich i mogą się wydatnie przyczyniać do ewangelizacji świata, gdyS
pozwalają zająć odpowiedzialne stanowiska w państwie bądź strukturach samorządowych
tym ludziom świeckim, którzy są zdolni „mocą Ewangelii dosięgnąć i zmieniać kryteria
oceny, hierarchię dóbr, postawy i nawyki myślowe, bodźce postępowania i modele Syciowe
rodzaju ludzkiego, które stoją w sprzeczności ze Słowem BoSym i z planem zbawczym”.
Zachowując prawo do pluralizmu politycznego, katolik ma zawsze powaSny obowiązek
sumienia głosować na osoby w pełni reprezentujące stanowisko Kościoła katolickiego w
sprawach etycznych oraz społecznych, szczególnie w kwestii ochrony Sycia ludzkiego oraz
troski o małSeństwo i rodzinę.
142. Kto zaś chce zaangaSować się w politykę, niech pyta szczerze przed Bogiem, czy się do
tego nadaje. Zawsze obecna w Kościele nauka o czystości intencji obowiązuje takSe w tym
wypadku. Nie godzi się angaSować w politykę, jeSeli nie chce się słuSyć wspólnemu dobru
Narodu, a szuka się tylko osobistych i partyjnych korzyści. Głęboki szacunek i szczera troska

o dobro Najjaśniejszej Rzeczypospolitej, za której istnienie i wolność tyle pokoleń płaciło
krwią, łzami i trudem codziennego zmagania, powinny kierować wszelkimi działaniami.
PAŃSTWO ISTNIEJE NIE INACZEJ, JAK TYLKO DZIĘKI MAŁśEŃSTWU
RODZINIE

143. Polska poczyna się z miłości Sony i męSa, rośnie pod sercami matek, rozwija się i
dojrzewa w moralnie zdrowych rodzinach. Oparta na małSeństwie kobiety z męSczyzną,
monogamiczna i trwała rodzina jest koniecznym i niezastąpionym fundamentem
społeczeństwa. Zrozumiałe zatem, Se wszystkie – bez wyjątku – instytucje Sycia społecznego
mają zadania słuSebne wobec rodziny. ZwaSywszy, iS z natury rzeczy prawo stanowione nie
jest w stanie znieść tych praw, które rządzą Syciem małSeńskim i rodzinnym, instytucje nie
mogą pozbawiać rodziny tych zadań, które sama lub w ramach dobrowolnego zrzeszenia
rodzin moSe wypełnić. Zgodnie z zasadą pomocniczości powinny natomiast zapewnić
rodzinie wszelką pomoc ekonomiczną, społeczną, pedagogiczną, polityczną, kulturalną,
i prawną, niezbędną do jej umocnienia w jedności i stabilności. Tego rodzaju troska o
małSeństwo i rodzinę w Sadnym wypadku nie jest działaniem charytatywnym, lecz wypływa z
troski o byt i prawidłowe funkcjonowanie samego państwa.
144. W pierwszym rzędzie obowiązkiem państwa jest ochrona samej instytucji małSeństwa i
rodziny. Konstytucja Rzeczpospolitej Polskiej gwarantuje małSeństwu, rozumianemu jako
związek męSczyzny i kobiety, ochronę i opiekę państwa. Taką samą ochronę zapewnia
rodzinie, macierzyństwu i rodzicielstwu. Rodzice mają konstytucyjnie zagwarantowane
prawo do wychowania swoich dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami i z uwzględnieniem
wolności sumienia dzieci, stosownie do ich rozwoju. Zdeklarowano takSe, iS państwo polskie
ma konstytucyjny obowiązek uwzględniać dobro rodziny w swojej polityce społecznej
i gospodarczej. Trzeba stwierdzić, Se w wielu wypadkach zapisane w konstytucji prawa
rodziny nie są realizowane lub nie są wystarczająco chronione.
145. Zdefiniowana w Konstytucji istota małSeństwa jako związek męSczyzny i kobiety jest
podwaSana przez organizacje homoseksualne oraz szukające u nich poparcia ugrupowania
partyjne. Niektóre miasta dofinansowują z pieniędzy podatników działania organizacji
propagujących tzw. kulturę gejowską. Są szkoły organizujące spotkania z przedstawicielami
środowisk homoseksualnych, podczas których dzieciom i młodzieSy prezentowane są
praktyki homoseksualne. W konstytucyjną zasadę ochrony rodziny godzą teS niektóre akcje
społeczne prowadzone przez instytucje rządowe i pozarządowe, ale finansowane z pieniędzy
publicznych. Np. w akcjach wymierzonych przeciwko przemocy, rodzina nierzadko jest
przedstawiana jako siedlisko patologii i źródło cierpień, zwłaszcza kobiet i dzieci. Często i
chętnie podsyca się wrogie nastawienie wobec tradycyjnej rodziny. Ukuto nawet termin
„przemoc w rodzinie”, chociaS statystyki policyjne pokazują, Se takie sytuacje zdarzają się w
duSej mierze w róSnych zdegenerowanych konkubinatach. Równocześnie zbyt mało jest ze
strony państwa działań propagujących zdrową rodzinę.
146. Wbrew obowiązującemu prawu panuje przyzwolenie na obraSanie przyzwoitości
publicznej. Dla przykładu moSna wymienić bilbordy ukazujące zachowania powszechnie
uznawane za dewiacyjne. W centrum miast pojawiają się wielkie „sex shopy” z otwartymi
witrynami, pełne wyzywających dekoracji. Przy polskich drogach stoją wykorzystywane
kobiety. Generalnie kobieta w reklamie zredukowana jest do naiwnej erotyki i traktowana jak
przedmiot, po który wystarczy wyciągnąć rękę.

147. To nie są sprawy, które moSna potraktować z przymruSeniem oka. Z tego rodzą się
przecieS róSne przestępstwa seksualne i naduSycia. Jak długo moSna się cynicznie zasłaniać
niewiedzą czy niejasnością prawa? PrzecieS to politycy mają to prawo udoskonalać i – w
trosce o przyszłość oraz jakość Sycia w Polsce – dbać, aby było egzekwowane.
148. KaSdy katolik zaangaSowany w politykę powinien przemyśleć swoje – i swoich
partyjnych kolegów – zachowanie w obliczu fundamentalnych i niepodwaSalnych wymagań
etycznych, jakie stawia aborcja, eutanazja, ochrona i rozwój rodziny opartej na
monogamicznym małSeństwie między osobami odmiennej płci. Trzeba teS z całą powagą i z
ludzką wyobraźnią zauwaSyć ofiary współczesnego niewolnictwa, jakim jest
wykorzystywanie przez prostytucję.
POLITYKA PRORODZINNA – ISTOTNY MIERNIK ODPOWIEDZIALNOŚCI ZA
OJCZYZNĘ

149. Polska pilnie potrzebuje prawdziwej polityki prorodzinnej! Jest ona polską racją stanu i
elementarnym obowiązkiem rządzących. Niestety, musimy – w imieniu polskich rodzin –
powiedzieć z rozczarowaniem, Se odzyskana w 1989 roku wolność uruchomiła lawinowo
„dziki kapitalizm”, państwo zaś ciągle nie ma woli ani odwagi, by prowadzić konsekwentnie,
w pełnym zakresie politykę prorodzinną. Do tej pory, mimo przygotowania Raportu o stanie
rodziny i Programu polityki prorodzinnej, nie zdołano tych załoSeń zrealizować. Co więcej,
kolejne rządy zdają się nie dostrzegać fundamentalnego i niezastąpionego znaczenia rodziny
dla rozwoju, stabilności i trwania Narodu i państwa polskiego. Zastanawiające, Se tylko w
polskiej polityce społecznej nie ma miejsca dla rodziny, a juS zupełnie nie ma miejsca dla
rodziny wychowującej większą liczbę dzieci. Statystyki pokazują, Se poczynając od trójki
dzieci, rodzina jest w znacznie większym stopniu zagroSona ubóstwem, niS np. rodziny
emerytów, rencistów czy samotnych rodziców. śaden inny kraj Europy nie przeznacza tak
mało środków na wsparcie rodziny, co Polska. Jednym z mitów, utrwalanych przez polityków
i publicystów, jest twierdzenie, Se na politykę rodzinną prowadzoną wzorem krajów
zachodnich nas nie stać. Jednak sformułowanie: „nie stać nas” naleSy tłumaczyć: „uwaSamy,
Se są sprawy waSniejsze”. Jest to więc kwestia priorytetów, a nie braku środków. Znakomitą
syntezę wszystkich podstawowych obowiązków w zakresie polityki prorodzinnej stanowi
wydana przez Stolicę Apostolską Karta Praw Rodziny.
150. Kościół niezmiennie postuluje, Seby wynagrodzenie za pracę wystarczało na załoSenie i
godziwe utrzymanie rodziny oraz na zabezpieczenie jej przyszłości. Katolicka nauka
społeczna mówi o tzw. płacy rodzinnej, którą definiuje jako „jedno wynagrodzenie dane
głowie rodziny za pracę, wystarczające na zaspokojenie potrzeb rodziny bez konieczności
podejmowania pracy zarobkowej poza domem przez współmałSonka”. Powiada, Se moSe to
takSe być zasiłek rodzinny albo odpowiadający realnym potrzebom dodatek macierzyński dla
kobiety, która oddaje się wyłącznie rodzinie.
151. Polityka prorodzinna musi dotyczyć wszystkich rodzin. KaSda próba ograniczenia
wsparcia rodziny do pomocy rodzinom ubogim, redukuje wspieranie rodziny do polityki
socjalnej, która ze swej istoty ma na celu likwidowanie problemów. Tymczasem rodzina nie
jest problemem społecznym. Zatem polityka socjalna nie moSe być utoSsamiana z polityką
prorodzinną.

152. Kiedy dzisiaj w Polsce rodzi się najmniej dzieci w całej Europie, a prognozy
demograficzne zapowiadają dalsze drastyczne zmniejszenie ludności – katolik zaangaSowany
w politykę musi uczciwie przyznać, Se Polska umiera, i podjąć działania, aby do tego nie
dopuścić. Działania rzeczywiste, a nie propagandowe.
153. Pragnienie dziecka jest jednym z największych, niezrealizowanych pragnień na polskiej
Ziemi! Zbyt często brakuje jednak podstawowych warunków, aby realizacja tego pragnienia
nie wymagała heroicznych wyrzeczeń. Bez stworzenia odpowiednich warunków
materialnych, skazuje się rodzinę na ubóstwo, upokorzenie i poniewierkę, nawet bez
zapewnienia odpowiedniego zabezpieczenia na starość (matka poświęcająca się pracy w
domu nie ma nawet praw do emerytury, a jej dzieci pracować będą na emerytury osób
bezdzietnych i małodzietnych).
154. Wielka szkoda, Se wartość macierzyństwa nie znajduje sprawiedliwej i zrównowaSonej
oceny. Kobieta często musi realizować swoją misję przy obojętności otoczenia oraz
pozbawiona naleSnej pomocy ze strony społeczeństwa. MoSna mówić wręcz o faktycznej
dyskryminacji ekonomicznej i społecznej kobiet, które wybrały macierzyństwo.
Niedopuszczalna jest krótkowzroczność, która prowadzi do postaw otwarcie wrogich
macierzyństwu, uwaSając je za sprzeczne z wymogami produkcji i konkurencyjnej
wydajności w społeczeństwie przemysłowym. W konsekwencji takiej polityki, niektóre
kobiety są wręcz miaSdSone nadmiarem trosk i obowiązków. Winę za taki stan rzeczy ponosi
w duSej mierze prawodawstwo ignorujące wartość rodziny. NaleSy rozwaSyć z całą powagą i
podjąć rzeczywiste działania, by zapewnić warunki społeczne sprzyjające macierzyństwu i
umoSliwić kobiecie wychowywanie dzieci. Nigdy racje ekonomiczne nie mogą zmuszać
kobiety do pracy ponad jej siły, a pracodawca nie ma prawa stawiać takich wymagań, które
zmuszałyby do zaniedbywania wychowania dzieci czy obowiązków wynikających z
prowadzenia domu. LekcewaSenie macierzyństwa jest tym bardziej bezsensowne, Se „swoje
istnienie ludzkość zawdzięcza kobietom, które postanowiły zostać Sonami i matkami”.
NIEPODWAśALNE PRAWA RODZICÓW

155. Katolik zaangaSowany w politykę powinien się teS zastanowić, czy szanuje
niepodwaSalne prawo rodziców do wolności wychowywania ich dzieci, szczególnie ich
wolność wychowania do Sycia w rodzinie. Dlaczego usiłuje się ciągle narzucić tzw.
wychowanie seksualne? Dlaczego dąSy się uporczywie, aby działać w tym względzie wbrew
rodzicom? Trzeba postawić sprawę jasno. To jest nieuprawniona ingerencja w niezbywalne
prawo rodziców do wychowania swych dzieci. To próba faktycznego pozbawienia ich praw
rodzicielskich. Więcej, to próba odebrania rodzicom ich dzieci poprzez wyrobienie w nich
przekonania, Se o najbardziej osobistych sprawach nie rozmawia się z rodzicami, lecz
dyskutuje w szkole. Trzeba raz na zawsze odrzucić przekonanie, Se obcy mogą uczynić
dziecku więcej dobra niS jego rodzice.
TRZEBA JEDNOZNACZNIE BRONIĆ śYCIA LUDZKIEGO

156. Człowiek wierzący wie, Se aborcja jest cięSkim przestępstwem przeciwko Syciu. Katolik
zaangaSowany w politykę ma moralny obowiązek opowiadać się jednoznacznie za Syciem. W
dyskusji na ten temat dwuznaczności i wybiegi – ze względu na doraźne koniunktury partyjne

czy jakiekolwiek korzyści – są niegodne katolika. „Mowa Wasza niech będzie «tak-tak, nie-
nie». Co ponad to jest, od Złego pochodzi”. Jak moSna ufać politykowi, który nie potrafi bez
dodatkowych wyjaśnień powiedzieć „tak” dla Sycia?

157. Nie jest teS absolutnie prawdą, Se polityk albo członek rządu musi – a tym bardziej, Se
moSe – działać wbrew sumieniu. Wielu polityków zapisało się w historii świata właśnie tym,
Se za wolność sumienia płacili utratą wysokich stanowisk, a nawet własnym Syciem. Nie
przypadkowo patronem polityków i parlamentarzystów jest urodzony w Londynie św.
Tomasz More, poseł do parlamentu i kanclerz państwa, szczęśliwy mąS i ojciec czwórki
dzieci, ścięty z rozkazu króla Henryka VIII, bo nie chciał uznać za małSeństwo tego, co
małSeństwem być nie mogło. Ostatecznie wielkim politykiem okaSe się ten, w którym wielki
jest Człowiek! Natomiast Sadna ludzka władza nie moSe przywłaszczać sobie tych praw,
które naleSą wyłącznie do Boga. Takim prawem jest Sycie ludzkie.
158. Trzeba w tym miejscu bardzo jasno powiedzieć, Se kaSdy katolik, jeSeli odrzuca Prawo
BoSe, musi się nawrócić. Inaczej, jego przystępowanie do Komunii Świętej stanowi
świętokradztwo. Komunia zakłada bowiem i wyraSa rzeczywistą jedność wierzącego z
Bogiem. Kto chce przyjąć Ciało Chrystusa, musi – w imię uczciwości – przyjąć teS Jego
naukę, Jego świat wartości i Syć z Nim zjednoczony na co dzień. Nikt uczciwy wewnętrznie
nie moSe wybierać grzechu, a równocześnie twierdzić, Se Syje w zjednoczeniu z Bogiem.
Tym bardziej nikt nie moSe się publicznie opowiadać za tzw. aborcją, która jest jednym z
największych przestępstw obłoSonych ekskomuniką wiąSącą mocą samego prawa i
zarezerwowaną biskupowi, za eutanazją czy za zapłodnieniem pozaustrojowym, a
jednocześnie deklarować, Se jako katolik nie poczuwa się do winy. W takim wypadku ma
pewne, ale błędne, fałszywie ukształtowane sumienie. Wobec Prawa BoSego wszyscy są
równi, równieS politycy.
159. Zasad moralnych nie ustanawia się ani mocą sondaSy opinii społecznej, ani w
referendum, ani w głosowaniu większości parlamentarnej. Więcej, prawa sprzeczne z
zasadami moralnymi nie obowiązują, gdyS są bezprawiem. Zatem nikt nie ma prawa nakazać
lekarzowi i jakimkolwiek pracownikom słuSby zdrowia, aby poprzez tzw. aborcję zabijali
nienarodzone dzieci w łonach matek. Lekarz ma prawo do szacunku. Jego obowiązki wobec
człowieka stawiają go bezwzględnie ponad ekonomią i polityką. Nic, poza troską o dobro
pacjenta, nie moSe wpływać na decyzje lekarza. Tym bardziej nikt nie moSe go zmuszać do
przestępstwa.
160. Z podziwem i głębokim szacunkiem chylimy czoła przed polskimi lekarzami, którzy w
mrocznych czasach powojennej Polski odmówili dokonywania aborcji. Pozbawiano ich
kierowniczych stanowisk, uniemoSliwiano karierę naukową, szykanowano w pracy. Oni zaś
pełni bojaźni BoSej miłowali Sycie ludzkie i słuSyli z oddaniem człowiekowi.
KONIECZNA PRZESTRZEŃ DLA TEGO, CO „LUDZKIE”

161. W liście pasterskim na Niedzielę Świętej Rodziny 2008 roku zwróciliśmy się – z całą
powagą, a zarazem z ogromną nadzieją – do dziennikarzy. Mając świadomość, Se w tym
gronie jest wielu prawdziwych humanistów, oraz pamiętając z wdzięcznością róSne sytuacje,
w których wzniecili oni w świecie mnóstwo dobra, prosiliśmy o pomoc w ratowaniu
człowieka i człowieczeństwa. Postawiliśmy konkretne pytania i prosiliśmy o krytyczne
przemyślenie pewnych postaw.

162. Pierwszą sprawą do przemyślenia jest szeroko rozumiany język przekazu. Razem z
wolnością wypowiedzi wszedł – przede wszystkim na antenę radia i telewizji – wulgarny
język ulicy. Nagminne jest teS uporczywe epatowanie przemocą, brutalnością, mrocznością i
obscenicznością oraz cynizm i hardość. Wielu odbiera to z niesmakiem, jako psychiczne
molestowanie i pogwałcenie ich wolności wyboru. Czas z tym skończyć. W imię
odpowiedzialności za człowieka, dziennikarze powinni opowiedzieć się bardziej
zdecydowanie po stronie dobra i piękna. Trzeba, aby przeciwstawili się epatowaniu złem.
Trzeba, aby naprawdę wewnętrznie wolni, prawi i kompetentni słuSyli sprawie godności
ludzkiej.
163. Drugim, jeszcze powaSniejszym problemem do przemyślenia w środowisku
dziennikarskim jest wielokrotnie i na róSne sposoby manifestowana niechęć do tradycyjnej
rodziny. Jest ogromnie pilne i potrzebne, aby wszyscy twórcy kultury masowej – mając teS
przed oczyma ich własne, najgłębsze marzenia o miłości i rodzinie, a przede wszystkim to, co
najświętsze w ludzkim Syciu i sercu – zechcieli się spokojnie zastanowić, po co negować, Se
człowiek jest powołany i zdolny do miłości, do ofiary i do budowania prawdziwej i trwałej
jedności małSeńskiej między kobietą i męSczyzną? Po co jako ideał ludzkiej wolności
przedstawiać karykaturę człowieka, schlebiając najniSszym jego instynktom? Po co stwarzać
wraSenie, Se wszelkie słabości i nieprawości, przez które miłość ludzka bardzo często doznaje
sprofanowania, a które Pismo Święte ukazuje od tysiącleci jako zupełnie sprzeczne
z powołaniem człowieka do świętości, stanowią poszukiwaną przez wielu wartość? W imię
czego bronić i wzywać do tolerancji tego, co złe i niedopuszczalne w świetle powszechnie
przyjętych i przeSywanych wartości, obraSając większość społeczeństwa? Dlaczego
przylepiać nieuczciwe i kłamliwe etykietki, nazywając zacofanymi i fundamentalistami tych,
którzy bronią Sycia i godności ludzkiej? Czy człowieczeństwo przestało juS być dla nas
wszystkich „wspólnym mianownikiem” do dyskusji i zrozumienia?
164. Nie godzi się ignorować faktów i budować jakąś wirtualną rzeczywistość. Pani Norma
Leach McCorvey, której przypadek wykorzystano w 1970 r. jako pretekst, by doprowadzić do
legalizacji aborcji w USA, wyznaje dzisiaj, Se została zmanipulowana i popełniła najbardziej
dramatyczny błąd w swoim Syciu. Tak samo Bernard Nathanson, przez lata jeden z głównych
aborcjonistów na świecie, dzisiaj jest autorem wstrząsającego filmu w obronie dzieci w
łonach matek pt. Niemy krzyk. Podobnie Stojan Adasewicz z Serbii. Mają oni na sumieniu
miliony unicestwionych istnień ludzkich. Nawróceni pokazują, na jakim fałszu, zakłamaniu i
manipulacji opiera się ten proceder. Zwracają przy tym uwagę, Se we wprowadzaniu opinii
publicznej w błąd, w manipulowaniu faktami i w tworzeniu mitów na uSytek ideologicznej
walki o aborcji – niestety – główną rolę odegrali dziennikarze, którzy oddali swe umiejętności
zwolennikom tego procederu, w imię swoistej „mody”, aby opowiadać się przeciw Syciu
ludzkiemu.
165. Gdy co raz przeciągają przez środki społecznego przekazu dyskusje o Syciu, naleSy
pamiętać, Se minione czasy skompromitowały dziennikarstwo pozostające na usługach
jakiejkolwiek ideologii. Świadomość olbrzymich moSliwości kształtowania ludzkiego
sposobu myślenia i wartościowania, nie idzie w parze z odpowiedzialnością za słowo, z
sumiennym studium zagadnień i z troską o ustawiczny rozwój dojrzałości wewnętrznej.
Stwarzanie wraSenia, Se się jest doskonale poinformowanym, zbyt często skrywa rzeczywistą
powierzchowność wiedzy i informacji. Mamy nadzieję, Se dziennikarze, którzy tak wysoko
cenią sobie wolność słowa, równieS w stosunku do małSeństwa i rodziny zechcą z tej

wolności we właściwy sposób skorzystać. Mamy nadzieję, Se zapragną wreszcie szukać
prawdy i słuSyć prawdzie o człowieku z całą wewnętrzną wolnością.

DAWNO SKOMPROMITOWANE I ZBRODNICZE IDEE

166. Środki społecznego przekazu dają moSliwości, a politycy czy właściciele tych środków
mogą mieć pokusę wymagać od dziennikarzy, aby tworzyli wirtualne światy. Nawet samych
dziennikarzy moSe wciągnąć tworzenie medialnych faktów. Trzeba jednak pamiętać, Se
błędne myślenie o człowieku nigdy nie jest tylko nieszkodliwą zabawą. Z ludzkiego serca
rodzi się zło.
167. Za naszych dni zaistniały juS przypadki zaprzestania Sywienia chorego człowieka. Zgoda
na to jest niebezpiecznym precedensem. W ten sposób odrzuca się bowiem wciąS
obowiązującą w całym cywilizowanym świecie elementarną zasadę, Se Sycie ludzkie ma
samo w sobie nienaruszalną wartość, a uzaleSnia się stosunek do człowieka od biologicznej
jakości jego Sycia.
168. Zgodnie z nauką Kościoła, „gdy zbliSa się śmierć, której w Saden sposób nie da się
uniknąć przez zastosowanie dostępnych środków – wolno w sumieniu podjąć decyzję
niekorzystania z uporczywej terapii, która moSe przynieść tylko niepewne i bolesne
przedłuSenie Sycia. Nie wolno jednak przerywać zwyczajnej opieki, jaka w podobnych
przypadkach naleSy się choremu. (…) Pokarm, napój – podawane takSe sztucznie – naleSą do
normalnych zabiegów zawsze naleSnych choremu i jeSeli nie są cięSarem dla chorego, ich
odmówienie moSe oznaczać prawdziwą i właściwą eutanazję”.
VI
ZAKOŃCZENIE

GAUDIUM ET SPES

169. CięSka walka przeciwko mocom ciemności to chrześcijańska codzienność.
Doświadczenie duchowe pokazuje, Se szatan ze szczególną zaciekłością zwalcza miłość,
małSeństwo i rodzinę. Na przyszłość małSeństwa i rodziny w naszej Ojczyźnie i w świecie
patrzymy jednak z radością i nadzieją. Tej postawy uczy nas chociaSby Sługa BoSy Jan Paweł
II. W Jego „Tryptyku rzymskim” znajdujemy najpierw przenikliwe pytania: „«Widział Bóg,
Se wszystko, co uczynił, było bardzo dobre» | Czy temu nie zaprzeczą dzieje? | Choćby nasz
wiek dwudziesty! I nie tylko dwudziesty!”. Natychmiast pojawia się jednak „pewność”
zrodzona z wiary: „A jednak Saden wiek nie moSe przesłonić prawdy | o obrazie i
podobieństwie”. Spojrzenie Kościoła na przyszłość miłości, małSeństwa i rodziny w Polsce i
w świecie jest rzeczywiście pełne ufności, poniewaS „Sycie zwycięSy: ta nadzieja nie moSe
nas zawieść. Tak, Sycie zwycięSy, poniewaS po stronie Sycia stoi prawda, dobro, radość,
prawdziwy postęp. Po stronie Sycia stoi Bóg, który miłuje Sycie i obficie nim obdarza”.
WALKA I RÓśANIEC

170. „Posługa Ewangelii jest zarazem autentyczną walką «przeciw pierwiastkom duchowym
zła», przeciw «rządcom świata tych ciemności»”. Jest walką i zmaganiem się. To kaSe nam

uciekać się ze szczególną ufnością do Maryi. Gdy rozwaSamy nad pierwszymi stronicami
Księgi Rodzaju, daje wiele do myślenia fakt, Se zaraz po tym, jak szatan podwaSył zaufanie
małSonków do Boga, jak doprowadził ich do pierwszej małSeńskiej kłótni i wzajemnych
oskarSeń, Bóg wskazuje na Niewiastę, której Potomstwo zmiaSdSy głowę węSa. Tak oto Bóg
ukazuje nam Maryję jako tę, która pomoSe nam wprowadzić ład do relacji małSeńskich.

171. Ojciec Święty Jan Paweł II, którego Syciu przyświecało zaczerpnięte z Pism św.
Ludwika Marii Grignion de Montfort zawołanie „Cały Twój”, gorąco pragnął, aby kaSde
małSeństwo i kaSda rodzina Syła z Nią w głębokiej zaSyłości i Jej sercem medytowała
codzienne Sycie Jezusa, odmawiając wspólnie róSaniec. Zachęcamy do pełnej miłości lektury
listu apostolskiego Rosarium Virginis Mariae. Zachęcamy do codziennego wspólnego
odmawiania w rodzinie przynajmniej dziesiątki róSańca poprzedzonej rozwaSaniem jednej z
tajemnic. Historia Kościoła pokazuje jasno, Se pomógł on zwycięSyć niejedną bitwę,
decydującą o dzisiejszym obliczu świata. Przemilczać to, byłoby niewdzięcznością wobec
Boga.
JASNA GÓRA ZWYCIĘSTWA

172. „Przyzwyczaili się Polacy wszystkie niezliczone sprawy swojego Sycia, róSne jego
momenty waSne, rozstrzygające, chwile odpowiedzialne, jak wybór drogi Syciowej czy
powołania, jak narodziny dziecka, jak matura, czyli egzamin dojrzałości, jak tyle innych...
wiązać z tym miejscem, z tym sanktuarium. Przyzwyczaili się ze wszystkim przychodzić na
Jasną Górę, aby mówić o wszystkim swojej Matce – Tej, która tutaj nie tylko ma swój Obraz,
swój Wizerunek, jeden z najbardziej znanych i najbardziej czczonych na całym świecie, ale
która tutaj w jakiś szczególny sposób jest. Jest obecna. Jest obecna w tajemnicy Chrystusa i
Kościoła – uczy Sobór. Jest obecna dla kaSdego i dla wszystkich, którzy do Niej
pielgrzymują... choćby tylko duszą i sercem, choćby tylko ostatnim tchnieniem Sycia, jeśli
inaczej nie mogą”.
173. Gorąco prosimy, jak przez wieki, tak dzisiaj pielgrzymujcie na Jasną Górę. KaSdego zaś
dnia, w godzinie „Apelu Jasnogórskiego”, pielgrzymujmy tam modlitwą i sercem. To jest
polska Kana, gdzie Maryja oręduje u swego Syna za małSonkami. To jest Jasna Góra
Zwycięstwa!
174. O tej godzinie – kontynuując tradycję zapoczątkowaną przez Prymasa Tysiąclecia –
wszyscy biskupi polscy udzielają pasterskiego błogosławieństwa. Prosimy prezbiterów, aby
łączyli się z nami w tym błogosławieniu. Niech „Apel Jasnogórski” będzie coraz bardziej
czasem duchowego jednoczenia się katolików polskich przy sercu Matki „danej nam ku
obronie” i czasem umacniania się mocą BoSą, jaką niesie błogosławieństwo.
Dokument przyjęty na 348. Zebraniu Plenarnym
Konferencji Episkopatu Polski w ŁomSy.

ŁomSa, dnia 19 czerwca 2009 r.


1. Zob. J 2,25.
2. JAN PAWEŁ II, Katecheza, 29 X 1980, w: Katechezy Ojca Świętego Jana Pawła II. Teologia małSeństwa, Kraków
1999 [dalej: TM], s. 158-162.
3. PAPIESKA RADA DS. RODZINY, Rodzina a ludzka prokreacja, 6.
4. Zob. Iz 60,1n.
5. JAN PAWEŁ II, Homilia na Placu Zwycięstwa, Warszawa, 2 VI 1979.
6. Często się powtarza: „(…) poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli” (J 8,32). Jest to fragment wyrwany z kontekstu.
Jezus powiedział: „JeSeli będziecie trwać w nauce mojej, będziecie prawdziwie moimi uczniami i poznacie prawdę, a
prawda was wyzwoli” (J 8,31b-32). Wyzwala zatem nie byle jaka prawda, lecz ta, którą zdobywa się nieustannie w
szkole Jezusa, gdzie uczeń odnawia się ciągle w swoim sposobie myślenia, co w konsekwencji odnawia teS jego sposób
postępowania.
7. Dz 4,12.
8. PAPIESKA RADA DS. RODZINY, Rodzina a ludzka prokreacja, 6.
9. Dz 4,20.
10. Zob. SOBÓR WATYKAŃSKI II, Dignitatis humanae, 1; TENśE, Unitatis redintegratio, 3; KONGREGACJA NAUKI
WIARY, Dominus Iesus, 5-6.
11. Zob. PAWEŁ VI, Discours a l’Organisation des Nations Unies a l’occa–sion du 20eme anniversaire de l’organisation,
4 X 1965; TENśE, Populorum progressio, 13; JAN PAWEŁ II, Sollicitudo rei socialis, 7 i 41; TENśE, Veritatis splendor,
3; KONGREGACJA NAUKI WIARY, List o współdziałaniu męSczyzny i kobiety w Kościele i świecie, 1; PAPIESKA RADA
DS. RODZINY, Rodzina a ludzka prokreacja, 6.
12. Zob. SOBÓR WATYKAŃSKI II, Gaudium et spes, 1.
13. TENśE, Gaudium et spes, 37; Zob. Mt 24,13; 13,24-30.36-43.
14. JAN PAWEŁ II, Przekroczyć próg nadziei, Lublin 1994, s. 96.
15. Mt 28,20.
16. Mt 16,18.
17. KONGREGACJA DS. BISKUPÓW, Apostolorum Successores, 120.
18. Zob. WANDA PÓŁTAWSKA, Rodzina w słuSbie Sycia, w: Rodzina na nowo odkryta, Wrocław 2007, s. 48.
19. Zob. Dz 4,18-21.
20. Zob. 1 J 2,16.
21. 1 Kor 2,14.
22. Zob. PAPIESKA RADA DS. RODZINY, Rodzina a ludzka prokreacja, Warszawa 2008, przypis 21 i 23; FRANCISCO
JAVIER ERRAZURIZ OSSA, Discriminazione della donna e CEDAW, w: PONTIFICIO CONSIGLIO PER LA FAMIGLIA (a
cura del), Lexicon. Termini ambigui e discussi su famiglia vita e questioni etiche, Bologna 2003, s. 249-256; JUTTA
BURGGRAF, Genere (“gender”), w: tamSe, s. 421-429; ANGELO SCOLA, Identita e differenza sessuale, w: tamSe, s.
447-453; BEATRIZ VOLLMER DE COLLES, Nuove definizioni di genere, w: tamSe, s. 605-619; Michel Schooyans,
La famiglia nei fori internazionali, w: PONTIFICIO CONSIGLIO PER LA FAMIGLIA (a cura del), Famiglia e questioni
etiche, Bologna 2004, s. 337 350; JAN PAWEŁ II, The commonwealth of nation. List do głów państw na
Międzynarodową Konferencję na temat Zaludnienia i Rozwoju w Kairze, 19 III 1994; TENśE, It is with genuine
pleasure. List do Sekretarza Generalnego IV Światowej Konferencji ONZ poświęconej Kobiecie,26 V 1995.
23. Trzeba pamiętać, Se ideę zjednoczonej Europy rzucił Sługa BoSy Robert Schuman, którego proces beatyfikacyjny
rozpoczął się w 1989 r. Natomiast współtwórcą Rady Europy jest Sługa BoSy Alcide de Gasperi, którego proces
beatyfikacyjny rozpoczął się w 1993 r. Nie o walkę z Kościołem im szło. Kościół był dla nich natchnieniem oraz ich
Syciowym środowiskiem.
24. Zob. KONGREGACJA NAUKI WIARY, Homosexualitatis problema, 6-8.
25. JAN PAWEŁ II, Przemówienie do przedstawicieli Włoskiego Forum Stowarzyszeń Rodzinnych, 18 XII 2004, w: ORp
2/2005, s. 36.
26. Zob. Ap 2,4-5.
27. JAN PAWEŁ II, Apel Jasnogórski, Częstochowa, 18 VI 1983.
28. Zob. Mt 22,37-40; Mk 12,30-31; 1 Kor 13,13; Ga 5,13-14; Jk 2,8; Mt 5,44.
29. Zob. SOBÓR WATYKAŃSKI II, Gaudium et spes, 47.
30. Zob. KONGREGACJA DS. BISKUPÓW, Apostolorum Successores, 119.
31. J. RATZINGER, SłuSyć prawdzie, Poznań 1983.
32. Zob. 3 J,8.
33. PAPIESKA RADA DS. RODZINY, Rodzina a ludzka prokreacja, Warszawa 2008, s. 2; zob. BENEDETTO XVI, Il
vangelo della famiglia e della vita. Interventi del Santo Padre Benedetto XVI nei primi due anni del Suo Pontificato,
Libreria Editrice Vaticana, 2007; TENśE, La verita sulla famiglia. Matrimonio e unioni di fatto nelle parole di Benedetto
XVI. Quaderni de „L’Osservatore Romano”, 77, Citta del Vaticano 2007.
34. Zob. JAN PAWEŁ II, Przekroczyć próg nadziei, Lublin 1994, s. 96: „WciąS na nowo Kościół podejmuje zmaganie z
duchem tego świata, co nie jest niczym innym jak zmaganiem się o duszę tego świata. Jeśli bowiem z jednej strony
jest w nim obecna Ewangelia i ewangelizacja, to z drugiej strony jest w nim takSe obecna potęSna anty-ewangelizacja,
która ma teS swoje środki i swoje programy i z całą determinacją przeciwstawia się Ewangelii i ewangelizacji. Zmaganie
się o duszę świata współczesnego jest największe tam, gdzie duch tego świata zdaje się być najmocniejszy. W tym
sensie encyklika Redemptoris missio mówi o nowoSytnych areopagach. Areopagi te to świat nauki, kultury, środków
przekazu; są to środowiska elit intelektualnych, środowiska pisarzy i artystów”.
35. Zob. Mt 7,21.
36. Zob. Mt 12,36.
37. KONGREGACJA NAUKI WIARY, Dignitas personae, 1.
38. Zob. PAPIESKA RADA DS. RODZINY, Rodzina a ludzka prokreacja, 6 i cytowany tam J.W. VON GOETHE, Uczeń
czarnoksięSnika; KARD. JOSEPH RATZINGER, Człowiek – reprodukcja czy stworzenie? Teologiczne pytania dotyczące
początku Sycia ludzkiego, [Wykład wygłoszony z okazji promocji na doktora honoris causa KUL, Lublin, 23 X 1988], w:
TENśE, Dwa waSne wykłady i dwie polskie laudacje, Kraków 2005, s. 7-27.
39. Zob. KARD. JOSEPH RATZINGER, Wiara w stworzenie jako antropologiczna decyzja podstawowa, w: TENśE, Na
początku Bóg stworzył…, Kraków 2006, s. 94-97.
40. PAPIESKA RADA DS. RODZINY, Rodzina a ludzka prokreacja, 2; BENEDYKT XVI, Przemówienie po koncercie z
okazji 60-lecia Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka, 10 XII 2008, w: ORp 2/2009, s. 19.

41. Zob. JAN PAWEŁ II, Pamięć i toSsamość, Kraków 2005, s. 19-20: „Skoro człowiek sam, bez Boga, moSe stanowić o
tym, co jest dobre, a co złe, moSe teS zdecydować, Se pewna grupa ludzi powinna być unicestwiona. Takie decyzje, na
przykład, były podejmowane w Trzeciej Rzeszy przez osoby, które po dojściu do władzy na drodze demokratycznej
uciekały się do nich, aby realizować przewrotny program ideologii narodowego socjalizmu, inspirującej się przesłankami
rasowymi. Podobne decyzje podejmowała teS partia komunistyczna w Związku Radzieckim i w krajach poddanych
ideologii marksistowskiej. W tym kontekście dokonała się eksterminacja śydów, a takSe innych grup, jak na przykład
Romów, chłopów na Ukrainie, duchowieństwa prawosławnego i katolickiego w Rosji, na Białorusi i za Uralem. Podobnie
dokonywały się prześladowania wszystkich osób niewygodnych dla ustroju: na przykład kombatantów września 1939
roku oraz Sołnierzy Armii Krajowej w Polsce po II wojnie światowej, a takSe przedstawicieli inteligencji, którzy nie
podzielali światopoglądu marksistowskiego czy nazistowskiego. Chodziło tu zazwyczaj o eliminację w wymiarze
fizycznym, ale czasem takSe moralnym: mniej lub bardziej drastycznie osoba była pozbawiana przysługujących jej
praw. W tym miejscu nie sposób nie dotknąć sprawy bardzo dzisiaj nabrzmiałej i bolesnej. Po upadku ustrojów
zbudowanych na „ideologiach zła” wspomniane formy eksterminacji w tych krajach wprawdzie ustały, utrzymuje się
jednak nadal legalna eksterminacja poczętych istnień ludzkich przed ich narodzeniem. RównieS i to jest eksterminacja
zadecydowana przez demokratycznie wybrane parlamenty i postulowana w imię cywilizacyjnego postępu społeczeństw i
całej ludzkości. Nie brak innych powaSnych form naruszania prawa BoSego. Myślę na przykład o silnych naciskach
Parlamentu Europejskiego, aby związki homoseksualne zostały uznane za inną postać rodziny, której przysługiwałoby
równieS prawo adopcji. MoSna, a nawet trzeba się zapytać, czy tu nie działa równieS jakaś inna jeszcze „ideologia zła”,
w pewnym sensie głębsza i ukryta, usiłująca wykorzystać nawet prawa człowieka przeciwko człowiekowi oraz przeciwko
rodzinie. Dlaczego się to wszystko dzieje? Jaki jest korzeń tych ideologii pooświeceniowych? Odpowiedź jest
jednoznaczna i prosta: dzieje się to po prostu dlatego, Se odrzucono Boga jako Stwórcę, a przez to jako źródło
stanowienia o tym, co dobre, a co złe. Odrzucono to, co najgłębiej stanowi o człowieczeństwie, czyli pojęcie „natury
ludzkiej” jako „rzeczywistości”, zastępując ją „wytworem myślenia” dowolnie kształtowanym i dowolnie zmienianym
według okoliczności”.
42. Zob. TENśE, Przemówienie do korpusu dyplomatycznego, 10 I 2005, w: ORp 3/2005, s. 23.
43. Zob. TENśE, Przemówienie do pracowników ONZ, 5 X 1995, w: ORp 11-12/1995, s. 11; zob. D. MARTIN, Człowiek
w centrum rozwoju. Wystąpienie na zakończenie Światowej Konferencji „Habitat II”, w: ORp 10/1996, s. 12.
44. Zob. JAN PAWEŁ II, Przemówienie do uczestników międzynarodowego sympozjum na temat „Evangelium vitae” a
prawo, 24 V 1996, w: ORp 9/1996, s. 43.
45. Zob. TENśE, Przemówienie do przedstawicieli Instytutu Nauk o Człowieku, 26 X 2002, w: ORp 1/2003, s. 36.
46. TENśE, Homilia podczas Mszy dla rodzin, Braga-Monte Sameiro, 15 V 1982, w: Nauczanie papieskie [dalej: NP]
5/1, s. 741.
47. Zob. 1 P 1,18-19.
48. Zob. JAN PAWEŁ II, Evangelium vitae, 6.
49. Dz 5,29.
50. Zob. JAN PAWEŁ II, Evangelium vitae, 73: „(…) Tak więc w przypadku prawa wewnętrznie niesprawiedliwego, jakim
jest prawo dopuszczające przerywanie ciąSy i eutanazję, nie wolno się nigdy do niego stosować «ani uczestniczyć w
kształtowaniu opinii publicznej przychylnej takiemu prawu, ani teS okazywać mu poparcia w głosowaniu». Szczególny
problem sumienia mógłby powstać w przypadku, w którym głosowanie w parlamencie miałoby zdecydować o
wprowadzeniu prawa bardziej restryktywnego, to znaczy zmierzającego do ograniczenia liczby legalnych aborcji, a
stanowiącego alternatywę dla prawa bardziej permisywnego, juS obowiązującego lub poddanego głosowaniu. Takie
przypadki nie są rzadkie. MoSna bowiem zauwaSyć, Se podczas gdy w niektórych częściach świata nadal prowadzi się
kampanie na rzecz wprowadzenia ustaw dopuszczających przerywanie ciąSy, popierane nierzadko przez potęSne
organizacje międzynarodowe, w innych natomiast krajach – zwłaszcza tych, które doświadczyły juS gorzkich
konsekwencji takiego permisywnego ustawodawstwa – pojawia się coraz więcej oznak ponownego przemyślenia
sprawy. W omawianej tu sytuacji, jeśli nie byłoby moSliwe odrzucenie lub całkowite zniesienie ustawy o przerywaniu
ciąSy, parlamentarzysta, którego osobisty absolutny sprzeciw wobec przerywania ciąSy byłby jasny i znany wszystkim,
postąpiłby słusznie, udzielając swego poparcia propozycjom, których celem jest ograniczenie szkodliwości takiej ustawy
i zmierzających w ten sposób do zmniejszenia jej negatywnych skutków na płaszczyźnie kultury i moralności
publicznej. Tak postępując bowiem, nie współdziała się w sposób niedozwolony w uchwalaniu niesprawiedliwego prawa,
ale raczej podejmuje się słuszną i godziwą próbę ograniczenia jego szkodliwych aspektów”.
51. KONGREGACJA NAUKI WIARY, Nota doktrynalna o niektórych aspektach działalności i postępowania katolików w
Syciu politycznym, 2.
52. Zob. tamSe, 2.
53. Zob. JOSEPH RATZINGER, Granice dialogu, Kraków, 1999, s. 125; TENśE, Człowiek – reprodukcja czy stworzenie?
Teologiczne pytania dotyczące początku Sycia ludzkiego. Wykład na KUL, 23 X 1988, w: TENśE, Dwa waSne wykłady,
Kraków 2005, s. 7-27.
54. JAN PAWEŁ II, Przemówienie do Trybunału Roty Rzymskiej, 30 I 2003, w: ORp 4/2003, s. 48.
55. Zob. TENśE, Familiaris consortio, 72.
56. TENśE, Przemówienie do Rady Sekretariatu Generalnego Synodu Biskupów, 23 II 1980, NP III/l, s. 196.
57. Zob. SOBÓR WATYKAŃSKI II, Gaudium et spes, 48; PAWEŁ VI, Humanae vitae, 8; JAN PAWEŁ II, Familiaris
consortio, 4.
58. Zob. JAN PAWEŁ II, RozwaSanie przed Anioł Pański, 20 II 1994,w: Anioł Pański z PapieSem Janem Pawłem II
[dalej: AP] V, s. 313.
59. TENśE, Przemówienie do wykładowców i studentów Instytutu ds. Rodziny, 19 XII 1981, NP IV/2, s. 512.
60. Rdz l,26-27.
61. Zob. SOBÓR WATYKAŃSKI II, Gaudium et spes, 24; KARD. MARC QUELLET, Divine ressemblance. Le mariage et la
famille dans la mission de l’Eglise, Québec 2008, ss. 316.
62. Zob. JAN PAWEŁ II, Przemówienie do uczestników kursu dla sędziów trybunałów kościelnych, 13 XII 1979, NP II/2,
s. 672.
63. Zob. Mt 19,5; Mk 10,7; Ef 5,31.
64. SOBÓR WATYKAŃSKI II, Gaudium et Spes, 22; JAN PAWEŁ II, Redemptor hominis, 8.
65. Zob. TENśE, Evangelium vitae, 2.
66. Zob. TENśE, Orędzie „Urbi et orbi”, 25 XII 1978, NP I, s. 194-195.
67. Zob. TENśE, Ecclesia de Eucharistia, 55.
68. Zob. Łk 1,30-31; Mt 1,20.

69. Zob. Łk 2,5; Mt 1,18.
70. Zob. Łk 1,44.
71. Zob. Łk 2,6.
72. Zob. Łk 2,7.
73. Zob. Łk 1,31; Łk 2,7; Mt 1,21-25.
74. Zob. Łk 2,7.
75. Zob. Mt 2,13-21.
76. Zob. Mt 11,27.
77. JAN PAWEŁ II, Ecclesia de Eucharistia, 55; Zob. tamSe, 56.
78. Zob. TENśE, RozwaSanie przed Anioł Pański, 19 XII 1993, AP V, s. 287.
79. TENśE, Homilia na Prato della valle, Padwa, 12 IX 1982, NP V/2, s. 370.
80. Zob. 1 Kor 6,15.
81.Zob. JAN PAWEŁ II, Przemówienie podczas spotkania z uczestnikami VII Międzynarodowej Konferencji
zorganizowanej przez Papieską Radę ds. Duszpasterstwa SłuSby Zdrowia, 21 XI 1992, w: ORp 2/1993, s. 39-40.
82. Zob. Flp 5,21-28.
83.Zob. Rz 15,3.
84. Zob. 1 J 3,18.
85.Zob. Mt 11,29.
86. Zob. J 12,24; 1 Kor 15,36-50.
87. Zob. PAWEŁ VI, Humanae vitae, 7.
88. Zob. J 1,50; 1 Kor 2,9.
89. Zob. Hi 19,27a.
90. Zob. Łk 20,36; Mt 22,30; Mk 12,25.
91. Zob. JAN PAWEŁ II, Katecheza, 1 XII 1982, TM, s. 356.
92. Zob. TENśE, Katecheza, 13 I 1982, TM, s. 242.
93. Zob. TENśE, Katecheza, 1 XII 1982, TM, s. 355.
94. Zob. TENśE, Katecheza, 13 I 1982, TM, s. 243.
95. Zob. J 17,21-22.
96. Zob. JAN PAWEŁ II, Katecheza, 7 IV 1982, TM, s. 267; TENśE, Katecheza, 28 IV 1982, w: TM, s. 279; TENśE,
Katecheza, 5 V 1982, w: TM, s. 282.
97. Zob. TENśE, Do nowoSeńców. Pozdrowienie, 19 I 1983, w: NP, t. V1/1, s. 79.
98. Zob. TENśE, Przemówienie do uczestników XI Zgromadzenia Plenarnego Papieskiej Rady ds. Rodziny, 24 III 1994
w: TENśE, Rodzino, co mówisz o sobie, Kraków 1995, s. 216.
99. Zob. TENśE, RozwaSanie przed Anioł Pański, 30 VII 1995, w: AP VI, s. 120-121.
100.Zob. TENśE, RozwaSanie przed Anioł Pański, 6 VIII 1995, w: AP VI,
115. s. 122-123.
101. Zob. TENśE, RozwaSanie przed Anioł Pański, 13 VIII 1995, w: AP VI, s. 124-125.
102. Zob. TENśE, RozwaSanie przed Anioł Pański, 20 VIII 1995, w: AP VI, s. 129-130.
103. Zob. TENśE, RozwaSanie przed Anioł Pański, 27 VIII 1995, w: AP VI, 121. s. 131-133.
104. Zob. TENśE, Laborem exercens, 15. 19; TENśE, RozwaSanie przed Anioł Pański, 6 XII 1981, w: AP II, s. 23.
105. TENśE, Laborem exercens, 19.
106. Zob. TENśE, List do artystów, 4 IV 1999, w: ORp 5-6/1999, s. 11.
107. Zob. TENśE, Przemówienie podczas odsłonięcia odrestaurowanego „Sądu Ostatecznego” Michała Anioła, 8 IV
1994, w: ORp 5/1994, s. 33.
108. Zob. TENśE, List do artystów, 4 IV 1999, w: ORp 5-6/1999, s. 8.
109. Zob. TENśE, Homilia podczas Mszy dla artystów, Bruksela, 19 V 1985, w: Insegnamenti 8-1, s. 1560-1569.
110. Zob. TENśE, Przemówienie do uczestników zjazdu medycznego na temat terapii nowotworów, 25 II 1982, NP V/1,
s. 288. Nie chodzi o „szlachetność” jako przymiot moralny (szlachetny człowiek), lecz o stwierdzenie doskonałości
ontycznej (w tym sensie mówi się np. „kamień szlachetny”, który chociaS zniszczony czy nawet zmiaSdSony, pozostaje
„szlachetny”); TENśE, Przemówienie podczas spotkania z lekarzami, 23 III 2002,w: ORp 5/2002, s. 41.
111. 1 Kor 6,15.
112. Kol 1,24.
113. Iz 53,2-6.
114. Zob. Breviarium Fidei, VII, 587-617.
115. Zob. BENEDYKT XVI, Deus caritas est, 3-4.
116. JAN PAWEŁ II, Katecheza, 4 II 1981, TM, s. 193.
117.Zob. TENśE, Katecheza, 11 II 1981, TM, s. 195. PapieS cytuje tutaj 1 Kor 6,19: „CzyS nie wiecie, Se ciało wasze
jest świątynią Ducha Świętego, który w was jest, a którego macie od Boga, i Se juS nie naleSycie do samych siebie?”.
118. Zob. 1 Kor 6,19.
119. Zob. 1 Kor 6,13; JAN PAWEŁ II, Katecheza, 11 II 1981, w: TM, s. 195-196.
120. Ga 5,16.
121. Zob. JAN PAWEŁ II, Katecheza, 10 XII 1980, w: TM, s. 176: „Jest to przeciwieństwo pomiędzy «ciałem» a
«duchem», i to przede wszystkim «Duchem» pisanym wielką literą”.
122. 1 Tes 4,4.
123. Zob. JAN PAWEŁ II, Katecheza, 18 III 1981, w: TM, s. 198.
124. Zob. TENśE, Katecheza, 14 XI 1984, w: TM, s. 428-430; TENśE, Katecheza, 21 XI 1984, w: TM, s. 430-432.
125. Zob. TENśE, Katecheza, 28 I 1981, w: TM, s. 190.
126. Mt 5,8.
127. Zob. JAN PAWEŁ II, Katecheza, 18 III 1981, w: TM, s. 199.
128. Zob. Ga 5,22-23.
129. Zob. JAN PAWEŁ II, Katecheza, 28 I 1981, w: TM, s. 190.
130. Zob. PAWEŁ VI, Humanae vitae, 9.
131. BENEDYKT XVI, Przesłanie do uczestników kongresu z okazji 40. rocznicy „Humanae vitae”, w: ORp 12/2008, s.
4-5.
132. Ks. prof. Tadeusz Styczeń SDS, uczeń i następca kard. Karola Wojtyły na katedrze etyki KUL oraz przyjaciel, który
był przy śmierci Jana Pawła II, pisze z właściwą sobie pasją: „Na miejsce swego przejścia (...) upatrzył [Bóg] sobie i

wybrał – jak wiadomo – samo centrum osobowego zjednoczenia się osób w akcie miłości małSeńskiej. Osobliwe, wielu
współczesnych zdaje się wcale juS nie dostrzegać tej jego głębi (…). Co gorsza, nasi współcześni zupełnie odwykli od
tego, by w tym akcie widzieć ołtarz cudu stworzenia człowieka. A przecieS nie zmienia to w niczym sedna sprawy: to
jest ołtarz Boga Stwórcy, Boga Miłości i Boga śycia. Odkrywca Nieskończonego zostaje więc wezwany do ponownego
odkrycia dla wszystkich współczesnych więzi małSeńskiej jako prasakramentu, aktu miłości małSeńskiej jako misterium
dziękczynienia i uwielbienia «Ojca w duchu i prawdzie» in una-caro-communione, samych zaś małSonków jako
kapłanów Boga Stwórcy i szafarzy Jego stwórczej miłości. Odkrywca Nieskończonego zostaje dziś w szczególności
wezwany do zburzenia raz na zawsze owego tragicznego muru nieporozumienia, jaki spłycona cywilizacja
oświeceniowo-techniczna wzniosła pomiędzy sacrum świątyni i ołtarza z jednej strony a rzekomym profanum domu i
łoSa małSeńskiego z drugiej strony. CzyS cześć dla sacrum, wielkie misterium wielbienia Ojca i dziękczynienia Ojcu «w
duchu i prawdzie» za taki dar nie musi się zaczynać tam, gdzie dwoje jednoczy się najintymniej w Jego imię? Odkrywca
Nieskończonego musi być więc szczególnie uwraSliwiony na świętość miejsca, na progu którego małSeństwo rodziną się
stając, samo staje oko w oko wobec «testu prawdy» swej własnej toSsamości”. TADEUSZ STYCZEŃ, Urodziłeś się, by
kochać, Lublin 1993, s. 21-22.Kard. Angelo Scola, w latach 1995-2002 rektor Uniwersytetu Laterańskiego oraz dziekan
Papieskiego Instytutu Jana Pawła II Studiów nad MałSeństwem i Rodziną, cytując kard. Hans Urs von Balthasara, pisze:
„Jeśli moSna by było usunąć z aktu miłości między męSczyzną i kobietą dziewięć miesięcy oczekiwania na dziecko, to
znaczy czas, wówczas dziecko byłoby juS obecne w uścisku rodząco-przyjmującym. Byłaby to zarazem wzajemna
miłość u swego szczytu i jej owoc (...), w tym właśnie sensie spełniona miłość płodna jest autentycznym obrazem
Trójcy Przenajświętszej”. ANGELO SCOLA, Il mistero nuziale: una prospettiva di teologia sistematica?, Roma 2003, s.

5.
133. Wj 3,5.
134. Zob. JAN PAWEŁ II, Katecheza, 5 I 1983, w: TM, s. 362-363.
135. Zob. TENśE, Katecheza, 5 I 1983, w: TM, s. 362-363.
136. TENśE, Katecheza, 12 I 1983, w: TM, s. 368; zob. TENśE, Katecheza, 26 I 1983, w: TM, s. 372.
137. Zob. TENśE, Katecheza, 19 I 1983, w: TM, s. 371.
138. TENśE, Familiaris consortio, 12.
139. KAROL WOJTYŁA, Miłość jest moralnym fundamentem małSeństwa, w: TENśE, Teksty Poznańskie, Poznań 1997,
s. 51.
140. TENśE, Wykład inauguracyjny na studium teologii rodziny dla księSy, 9 IX 1968, cyt. za WŁADYSŁAW GASIDŁO,
Duszpasterska troska Kardynała Karola Wojtyły o rodzinę, Kraków 1996, s. 49-50; zob. JAN PAWEŁ II, Katecheza, 29 X
1980, w: TM, s. 158.
141. Zob. TENśE, Katecheza, 22 X 1980, w: TM, s. 157.
142. Zob. tamSe, s. 156.
143. Zob. RANIERO CANTALAMESSA, I rapporti e i valori familiari secondo la Bibbia. Congresso Teologico-Pastorale in
preparazione al VI Incontro Mondiale delle Famiglie, Citta del Messico, 14 I 2009.
144. Mt 5,8.
145. JAN PAWEŁ II, Mulieris dignitatem, 1.
146. TENśE, Christifideles laici, 50.
147. Zob. Rdz 1,27; Mt 19,4.
148. Zob. JAN PAWEŁ II, RozwaSanie przed Anioł Pański, 26 VI 1994,w: AP V, s. 360.
149.Zob. Katechizm Kościoła Katolickiego, 369.
150. Zob. JAN PAWEŁ II, Ecclesia in Africa, 121.
151. TENśE, Mulieris dignitatem, 7.
152. Zob. TENśE, List do Kobiet, 7.
153. Zob. TENśE, RozwaSanie przed Anioł Pański, 28 VIII 1994, w: AP V, s. 384; KONGREGACJA NAUKI WIARY, O
współdziałaniu męSczyzny i kobiety w Kościele i świecie.
154. SOBÓR WATYKAŃSKI II, Gaudium et spes, 24.
155. JAN PAWEŁ II, Katecheza, 24 XI 1999, w: W imię Przenajświętszej Trójcy, Libreria Editrice Vaticana 2002, s. 341.
156. Zob. TENśE, RozwaSanie przed Anioł Pański, 28 VIII 1994, w: AP V, s. 384.
157. TENśE, List do rodzin, 19.
158. Zob. PAPIESKA RADA DS. ŚRODKÓW SPOŁECZNEGO PRZEKAZU, Pornografia i przemoc w środkach przekazu,
odpowiedź duszpasterska, 7 V 1989, w: KAZIMIERZ LUBOWICKI OMI (RED.), Posoborowe dokumenty Kościoła
katolickiego o małSeństwie i rodzinie, t.1, Kraków 1999, s. 415-425; Deklaracja międzynarodowej konferencji nt.
seksualnego wykorzystywania dzieci poprzez prostytucję i pornografię, 11 IX 1992, w: ORp 11/1992, s. 43-45.
159. Zob. CARLO FIORE, Il traffico dei feti abortiti. Sono usati per ricerche scientifiche e per prodotti di bellezza?,
Torino 1985, s. 3-30.
160. Zob. JAN PAWEŁ II, Katecheza, 15 IV 1981, w: TM, s. 210.
161. Zob. TENśE, Katecheza, 15 IV 1981, w: TM, s. 211-212.
162. Zob. TENśE, Katecheza, 22 IV 1981, w: TM, s. 213. PapieS precyzuje: „Z postawienia tego problemu nie wynika
bynajmniej, Se ciało ludzkie w swojej nagości nie moSe stawać się tematem dzieł sztuki. Wynika tylko, Se nie jest to
problem czysto estetyczny, moralnie obojętny”. TamSe, s. 214.
163. Zob. TENśE, Katecheza, 29 IV 1981, w: TM, s. 216-217.
164. Zob. TENśE, Spotkanie z członkami Komitetu Religijnego Przymierza przeciw Pornografii, 30 I 1992, w: ORp
7/1992, s. 31.
165. TENśE, Katecheza, 6 V 1981, w: TM, s. 219.
166. Sobór Watykański II stwierdza w KDK 47, Se miłość małSeńska [...] doznaje sprofanowania [amor nuptialis [...]
profanatur]. USywając tego terminu, który naleSy do terminologii ściśle kultycznej, podkreśla sacrum ciała ludzkiego i
przeSywanej w nim miłości małSeńskiej.
167. Zob. JAN PAWEŁ II, Przemówienie do uczestników plenarnego zgromadzenia Papieskiej Rady ds. Środków
Społecznego Przekazu, 4 III 1994,w: ORp 5/1994, s. 15-16.
168.Zob. TENśE, Katecheza, 6 V 1981, w: TM, s. 221.
169. Zob. PAWEŁ VI, Humanae vitae, 22.
170.Zob. JAN PAWEŁ II, Przemówienie do uczestników międzynarodowego sympozjum poświęconego rodzinie, 4 VI
1993, w: ORp 8-9/1993, s. 27-28.
171. Zob. TENśE, List do rodzin, 2.
172. PAPIESKA RADA DS. RODZINY, Rodzina a ludzka prokreacja, 29.

173. Zob. 1 J 3,18.
174. Zob. Ga 1,10; Rz 15,16; 1 Kor 7,32b-34a.
175. Pwt 18,18b.20.
176. JAN PAWEŁ, Homilia, Libreville, 17 II 1982, NP V/1, s. 235.
177. Zob. Jr 20,7-11.
178. Zob. PAPIESKA RADA DS. RODZINY, Rodzina a ludzka prokreacja, Zakończenie.
179. 2 Kor 4,7.
180. KONGREGACJA DS. DUCHOWIEŃSTWA, Adoracja eucharystyczna w intencji uświęcenia kapłanów oraz duchowe
macierzyństwo, Warszawa 2008, s. 6.
181. Obrzędy święceń biskupa, prezbiterów i diakonów, Katowice 1999, s. 102.
182. Zob. JAN PAWEŁ II, Novo millennio ineunte, 29-34.
183. Zob. Ef 5,21-33.
184. JAN PAWEŁ II, List do rodzin, 18.
185. Zob. BENEDYKT XVI, Sacramentum caritatis, 38, 50, 55, 64, 66.
186. Obrzędy święceń biskupa, prezbiterów i diakonów, Katowice 1999, s. 102. TamSe, s. 101.
187. BENEDYKT XIV, Annus qui hunc, §15, 8; VIRGILIO NOE, Stile della Celebrazione Eucaristica. Esame, Roma 1989,
s. 26.
188.BENEDYKT XVI, Przemówienie do Kurii Rzymskiej, 22 XII 2005,w: ORp 2/2006, s. 16; zob. TENśE, Sacramentum
caritatis, 66.
189. TamSe, 66.
190.TamSe, 67.
191.TamSe, 68.
192.Zob. SOBÓR WATYKAŃSKI II, Presbyterorum ordinis, 2; JAN PAWEŁ II, Pastores dabo vobis, 16.
193.TamSe, 22.
194. Zob. SOBÓR WATYKAŃSKI II, Presbyterorum ordinis, 14; JAN PAWEŁ II, Pastores dabo vobis, 23; TENśE,
Medytacja na temat „bezinteresownego daru», 8 II 1994, w: ORp 3/2007, s. 40-45.
195. Zob. KONGREGACJA DS. DUCHOWIEŃSTWA, Dives Ecclesiae, 58.
196. JAN PAWEŁ II, Pastores dabo vobis, 22.
197. TENśE, Familiaris consortio, 59.
198. Zob. SOBÓR WATYKAŃSKI II, Gaudium et spes, 48.
199. PAPIESKA RADA DS. RODZINY, Przygotowanie do małSeństwa, w: KAZIMIERZ LUBOWICKI OMI (RED.),
Posoborowe dokumenty Kościoła katolickiego o małSeństwie i rodzinie, t. II, Kraków 1999, s. 389-424.
200. PAPIESKA RADA DS. RODZINY, Przygotowanie do małSeństwa, 2; JAN PAWEŁ II, Familiaris consortio, 66.
201. 1 Kor 13.
202. Zob. JAN PAWEŁ II, MęSczyzną i niewiastą stworzył ich, Libreria Editrice Vaticana 1986; Lublin 2008.
203. Mt 18,10.
204. KAROL WOJTYŁA, Wykład inauguracyjny na studium teologii rodziny dla księSy, 9 IX 1968, cyt. za WŁADYSŁAW
GASIDŁO, Duszpasterska troska Kardynała Karola Wojtyły o rodzinę, Kraków 1996, s. 49-50.
205. Zob. MIĘDZYNARODOWA KOMISJA TEOLOGICZNA, Nadzieja zbawienia dla dzieci zmarłych bez chrztu, Radom
2008.
206. Zob. Wprowadzenie teologiczne i pastoralne, 22e, w: Obrzędy pogrzebu dostosowane do zwyczajów diecezji
polskich, Katowice 2003, s. 20.
207. Zob. MIĘDZYNARODOWA KOMISJA TEOLOGICZNA, The Hope of Salvation for Infants Who Die Without Being
Baptized, 102. Tekst angielski uSywa zwrotu „prayerful hope”.
208. Mt 25,40.
209. KAROL WOJTYŁA, Czcij ojca twego i matkę twoją. List pasterski na Wielki Post, 24 II 1976, w: Nauczyciel i
Pasterz, t. I, Rzym 1987, s. 621-622.
210. PAPIESKA RADA DS. RODZINY, Rodzina a ludzka prokreacja, 24.
211. Zob. JAN PAWEŁ II, Przemówienie do uczestników zgromadzenia ogólnego Papieskiej Akademii „Pro Vita”, 27 II
1999, w: ORp 4/1999, s. 47-48; PAPIESKA AKADEMIA „PRO VITA”, Deklaracja końcowa V Zgromadzenia Ogólnego, 27
II 1999, w: ORp 4/1999, s. 49-50.
212. Zob. JAN PAWEŁ II, Evangelium vitae, 47; Dz 17, 28.
213.Zob. TENśE, Evangelium vitae, 61, 66; Zob. TENśE, Przemówienie z racji Jubileuszu Lekarzy Katolickich, 7 VII
2000, w: ORp 9/2000, s. 36.
214. Zob. TENśE, Przemówienie do uczestników zgromadzenia ogólnego Papieskiej Akademii „Pro Vita”, 27 II 1999, w:
ORp 4/1999, s. 48.
215. SOBÓR WATYKAŃSKI II, Gaudium et spes, 24.
216. Zob. JAN PAWEŁ II, Niszczenie płodu ludzkiego, eutanazja i manipulacje genetyczne to wielkie niebezpieczeństwa
dewiacji dla lekarza. Przemówienie do wykładowców lekarzy Katolickiego Uniwersytetu, 28 VI 1984,w: NP VII/1, s.
910.
217. Zob. PAWEŁ VI, Evangelii nuntiandi, 71.
218. PAPIESKA RADA DS. RODZINY, Rodzina a ludzka prokreacja, 28.
219. Zob. SOBÓR WATYKAŃSKI II, Lumen gentium, 11; TENśE, Apostolicam actuositatem, 11.
220. Zob. JAN PAWEŁ II, Catechesi tradendae, 36.
221. TENśE, Familiaris consortio, 52.
222. TamSe, 53 i 54; SOBÓR WATYKAŃSKI II, Apostolicam actuositatem, 30.
223. PAWEŁ VI, Evangelii nuntiandi, 41.
224.TENśE, Przemówienie do członków „Concilium de Laicis”, 2 X 1974.
225. JAN PAWEŁ II, Familiaris consortio, 54.
226. Por. SOBÓR WATYKAŃSKI II, Lumen gentium, 35; TENśE, Apostolicam actuositatem, 11.
227. JAN PAWEŁ II, Familiaris consortio, 53.
228. TENśE, Przemówienie do uczestników VII Zgromadzenia Papieskiej Akademii „Pro Vita”, 3 III 2001.
229. TENśE, Pastores gregis, 67.
230. Mk 8,36-37.
231. JAN PAWEŁ II, Homilia, Skoczów, 22 V 1995; Zob. Rz 12,21.
232. TENśE, Przemówienie do przedstawicielek Włoskiego Ośrodka Kobiecego, 7 XII 1979.

233. Zob. Mk 7,21-23.
234. PAWEŁ VI, Evangelii nuntiandi, 19.
235. Zob. SOBÓR WATYKAŃSKI II, Apostolicam actuositatem, 11; JAN PAWEŁ II, Familiaris consortio, 42.
236. Zob. tamSe, 45.
237. Zob. SOBÓR WATYKAŃSKI II, Dignitatis humanae, 5.
238. Zob. JAN PAWEŁ II, Familiaris consortio, 45; Karta Praw Rodziny, Wstęp.
239. Zob. tamSe, 1
240. Zob. Konstytucja Rzeczpospolitej Polskiej z dnia 2 kwietnia 1997, art. 18 i 47.
241. Zob. tamSe, art. 48 i 53.
242. Zob. tamSe, art. 71.
243. Zob. KONGREGACJA NAUKI WIARY, Nota doktrynalna o niektórych aspektach działalności i postępowania
katolików w Syciu politycznym, 3.
244. JAN PAWEŁ II, Laborem exercens, 19.
245. TamSe; zob. TENśE, Przemówienie do uczestników XI Zgromadzenia Plenarnego Papieskiej Rady ds. Rodziny, 24
III 1994, w: TENśE, Rodzino, co mówisz o sobie, Kraków 1995, s. 216; PAPIESKA RADA „IUSTITIA ET PAX”,
Kompendium nauki społecznej Kościoła, 250.
246. Zob. JAN PAWEŁ II, Katecheza podczas audiencji ogólnej, 6 XII 1995, w: Maryja w tajemnicy Chrystusa i Kościoła,
Libreria Editrice Vaticana 1998, s. 39.
247. Zob. TENśE, Przemówienie do uczestników XI Zgromadzenia Plenarnego Papieskiej Rady ds. Rodziny, 24 III 1994,
w: TENśE, Rodzino, co mówisz o sobie, Kraków 1995, s. 216.
248. Zob. TENśE, Przemówienie do uczestników V Międzynarodowego Kongresu ds. Rodziny, 8 XI 1980, w: NP III/2, s.
568.
249. Zob. TENśE, RozwaSanie przed Anioł Pański, 14 VIII 1994, w: AP V,
286. s. 378-379.
250. Zob. TENśE, Orędzie na XXX Światowy Dzień Środków Społecznego Przekazu, 24 I 1996, w: ORp 6/1996, s. 7-8.
251. Zob. SOBÓR WATYKAŃSKI II, Dignitatis humanae, 5: „Narusza się prawa rodziców, gdy zmusza się dzieci do
uczęszczania na zajęcia szkolne, które nie odpowiadają przekonaniom religijnym rodziców, albo gdy narzuca się jeden
model wychowania, który całkowicie wyklucza formację religijną”.
252. Kodeks Prawa Kanonicznego, 1398.
253. Mt 5,37.
254. Zob. JAN PAWEŁ II, Evangelium vitae, 72-77; KONGREGACJA NAUKI WIARY, Nota doktrynalna o niektórych
aspektach działalności i postępowania katolików w Syciu politycznym, 2-3.
255. JAN PAWEŁ II, Evangelium vitae, 72.
256. SOBÓR WATYKAŃSKI II, Gaudium et spes, 47.
257. Zob. Mk 7,21-23.
258. PAPIESKA RADA DS. DUSZPASTERSTWA SŁUśBY ZDROWIA, Karta Pracowników SłuSby Zdrowia, 120; zob.
KONGREGACJA NAUKI WIARY, Odpowiedzi na pytania dotyczące sztucznego odSywiania i nawadniania, w: ORp 10-
11/2007, s. 52-54.
259. Zob. SOBÓR WATYKAŃSKI II, Gaudium et spes, 37b; BENEDYKT XVI, Przemówienie do młodzieSy na Błoniach,
Kraków 27 V 2006.
260. JAN PAWEŁ II, Tryptyk rzymski, Kraków 2003, s. 19.
261. TENśE, Przemówienie do uczestników VII Zgromadzenia Papieskiej Akademii „Pro Vita”, 3 III 2001, ORp 5/2001,
s. 23. Zob. KONGREGACJA NAUKI WIARY, Dignitas personae, 3.
262. Ef 6,12.
263. JAN PAWEŁ II, Katecheza, 6 XII 1978, w: NP 4-2, s. 214.
264. Zob. TENśE, Rosarium Virginis Mariae, 41-42.
265. TENśE, Homilia, Jasna Góra, 4 VI 1979.