Jezus nie obiecywał zaszczytów i sukcesów, ale krzyż Liturgia Niedzieli Palmowej -

Jezus nie jest fantastą szerzącym iluzje, jakimś prorokiem «new age’u» ani szarlatanem. Jest prawdziwym Mesjaszem, który z wielką cierpliwością znosił ludzki ból. Nie obiecywał nam zaszczytów i sukcesów, tylko krzyż. Papież Franciszek mówił o tym w czasie watykańskich uroczystości Niedzieli Palmowej. Rozpoczęły się one pod obeliskiem na placu św. Piotra procesją z palmami, a ich kulminacyjnym momentem jest przekazanie przez polską młodzież rówieśnikom z Panamy krzyża oraz ikony maryjnej Salus Populi Romani. Tym samym obchody Światowego Dnia Młodzieży, odbywające się w tym roku na szczeblu diecezjalnym, stają się oficjalnym początkiem pielgrzymowania ku spotkaniu młodych w 2019 r. 

W homilii Franciszek przypomniał, że dzisiejsza liturgia ma „poniekąd podwójny smak – słodki i gorzki. „Jest radosna i bolesna, ponieważ celebrujemy w niej Pana, który wkracza do Jerozolimy i zostaje okrzyknięty przez swoich uczniów królem. Jednocześnie odczytuje się uroczyście ewangeliczny opis Jego męki” – podkreślił Ojciec Święty.

„Ten Jezus nie jest fantastą szerzącym iluzje, jakimś prorokiem «new age’u», szarlatanem – wcale nie, On jest kimś zupełnie innym: wyraźnie określonym Mesjaszem, z konkretnymi rysami sługi, sługi Boga i człowieka, który idzie na mękę; jest Tym, kto z wielką cierpliwością znosi ludzki ból. Tak więc, kiedy również my radośnie czcimy naszego Króla, pomyślmy o cierpieniach, jakie będzie On musiał znosić w tym tygodniu. Pomyślmy o oszczerstwach, zniewagach, sidłach, zdradach, opuszczeniu, o niesprawiedliwym osądzeniu, o ciosach, biczowaniu, o koronie cierniowej... i wreszcie o Drodze Krzyżowej, aż po ukrzyżowanie. Powiedział On o tym wyraźnie swoim uczniom: «Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje» (Mt 16,24). Nigdy nie obiecywał zaszczytów ani sukcesów”.

Franciszek przypomniał, że Jezus zawsze przestrzegał swych przyjaciół, iż Jego ostateczne zwycięstwo będzie musiało przejść przez mękę i krzyż. Dotyczy to także nas. Papież zachęcił, byśmy idąc wiernie za Jezusem nie czynili tego słowami, tylko czynami, modląc się o łaskę cierpliwego znoszenia naszego krzyża. O to, aby go nie odrzucać, nie pozbywać się go, ale patrząc na Chrystusa przyjąć własny krzyż i nieść go dzień po dniu.

 

„A ten Jezus, który godzi się, by wołano Mu «Hosanna», chociaż dobrze wie, że Go czeka:  «Ukrzyżuj go!», nie żąda od nas, byśmy oglądali Go tylko na obrazach czy fotografiach, albo też na wideo krążących w sieci. Nie, On jest obecny w wielu naszych braciach i siostrach, którzy obecnie, dzisiaj znoszą takie same cierpienia. Cierpią z powodu niewolniczej pracy, cierpią z powodu rodzinnych dramatów czy chorób... Cierpią z powodu wojen i terroryzmu, ze względu na interesy, które uruchamiają broń i sprawiają, że zadaje ona ciosy. Oszukani mężczyźni i kobiety, pogwałceni w swej godności, odrzuceni. Jezus jest w nich obecny, w każdym z nich, i tym zeszpeconym obliczem, tym urwanym głosem prosi, aby się Nim zainteresowano, aby Go rozpoznano, umiłowano”.

Na zakończenie homilii Franciszek podkreślił, że nie ma innego Jezusa. Ten sam wjechał do Jerozolimy pośród wymachiwania gałązkami palm i oliwek, ten sam został przybity do krzyża i umarł między dwoma złoczyńcami. „Nie mamy innego Pana poza Nim: Jezusa, pokornego króla sprawiedliwości, miłosierdzia i pokoju” – mówił Papież w czasie watykańskiej liturgii Niedzieli Palmowej.

bz/ rv