Elementy duchowości kapłańskiej według Dyrektorium o posłudze i życiu kapłanów z 31 stycznia 1994 r.

Ks. Jan Dudziak

 

Wprowadzenie

 Dyrektorium o posłudze i życiu kapłanów, będące praktycznym zastoso waniem Posynodalnej Adhortacji Jana Pawła II Pastores dabo vobis z 1992 r., jest jakby tryptykiem, tzn. zawiera trzy zagadnienia, składające się na całą wizję Magisterium Kościoła wobec jakości kapłana oraz jego działania we współczesnym świecie. Pierwszym skrzydłem tryptyku jest: "Tożsamość kapłana", jakby centralnym polem jest: "Duchowość kapłańska", wreszcie skrzydłem drugim jest: "Formacja stała". 
 Refleksję na temat "tożsamości kapłana" przekazałem w poprzedniej Currendzie. Obecnie pragnę się podzielić z Czytelnikiem, głównie z Kapłanami i Alumnami Seminariów Duchownych, tymi wrażeniami, jakie odniosłem z lektury centrum tryptyku, tj. "duchowości kapłańskiej" (DoPiŻK, s. 34-72). Jestem bowiem pod równie wielkim wrażeniem tej części, co i poprzedniej, owego doniosłego dokumentu z zakresu wizji życia kapłańskiego na dzisiaj, przekazanej duchowieństwu przez Jana Pawla II. 
 Właściwie kształtowaną duchowość, czyli świętość prezbitera Ojciec Święty widzi tutaj jako jednolitą oraz integralnie splecioną jego postawę wewnętrzną i posługę zewnętrzną z takich czynników, jak: 1) właściwe włą- czenie się w historyczno - kulturowy proces dziejów; 2) dawanie priorytetu życiu duchowemu w połączeniu z "miłością duszpasterską"; 3) docenianie mocy nadprzyrodzonej Słowa Bożego oraz Sakramentów; 4) praktykowanie na swój sposób rad ewangelicznych; 5) głęboka więź z Bogarodzicą Maryją. 
 Jest to jakby pięć wielkich fundamentów a zarazem nośnych elementów konstrukcji architektonicznej tego, co się nazywa autentyczną duchowością kapłańską, czyli jego świętością na miarę potrzeb współczesności. Powyższy schemat jest szkicem syntetyzującym dogłębną analizę przeprowadzoną przez Dyrektorium na powyższe tematy. Ujęta w cudzysłów "miłość duszpasterska", w ramach punktu drugiego oznacza, że wyrażenie to zostało dosłownie przeniesione z Dyrektorium. 
 Pragnę podkreślić, że Dyrektorium, stosując raczej metodę szczegółowej analizy, niż syntezy, dokonuje czasem podziału problemów i rozrzutu ich, ażeby je tym dobitniej naświetlić z różnych punktów widzenia. W naszej refleksji dokonamy więc syntetycznych połączeń niektórych zagadnień, ażeby je ukazać w większych, uogólnionych zjawiskach duchowości kapłańskiej. Np. "priorytet życia duchowego" połączymy z "miłością duszpasterską"; do tej ostatniej zaś przeniesiemy z innego miejsca Dyrektorium problem "przewodniczenia wspólnocie". Tak więc żadne zagadnienie Dyrektorium nie będzie tu pominięte, acz niektóre z nich zostaną przeniesione do innych zespołów tematycznych. 
 Dyrektorium jest pomyślane przez Papieża jako przełożenie na język praktyczny Adhortacji Pastores dabo vobis z 25 marca 1992 r. Stąd też ta właśnie Adhortacja jest jego głównym źrodłem oraz ideowym podłożem. Ale nie tylko, należy z naciskiem podkreślić, że Dyrektorium jest jakby autono micznym dokumentem, który nawiązuje do całokształtu dziedzictwa doktryny oraz prawa Kościoła.

1. Właściwe włączenie się w historyczno - kulturowy proces dziejów

 Wychodząc z bezdyskusyjnego założenia, że posługa kapłana realizuje się w nieodłącznym kontekście tego świata, z jego dramatami, zawiłościami historycznymi, ale także z jego pozytywnym rozwojem i postępem, należy się odpowiednio włączać w ten nurt dziejów rodziny ludzkiej, a nie izolować od niego. Historyczno - kulturowy proces dziejów ludzkości jest bowiem w jakimś sensie także miejscem egzystencji zbawczej, tj. "pielgrzymowania"  Kościoła poprzez czas. 
 Idzie tylko o to, ażeby życie i posługa kapłana odegrały na tym polu wyznaczoną sobie rolę. Pierwszym postulatem jest tutaj "umiejętność odczytywania znaków czasu". Dyrektorium formułuje tu jakby ponadczasową tezę: "Kapłaństwo nie rodzi się z historii, ale z niezmiennej woli Pana. Styka się jednak z warunkami historycznymi" (DoPiŻK, s. 34). Konkretnym z tego wnioskiem dla duchowości kapłańskiej jest z jednej strony zachowanie wierności samemu sobie, tj. kapłaństwu jako takiemu, czyli oderwanemu od uwarunkowań historycznych, ale z drugiej strony także krytyczne i aktywne poszukiwanie właściwych odniesień i relacji do rzeczywistości historycznych. Idzie tutaj o poszukiwanie i osiąganie harmonii, zgodności Ewangelii z tym, co stanowi "znaki czasów". Obowiązkiem kapłana jest przeto zauważać i reagować pozytywnie na impulsy historii, tj. nurty społeczno - kulturowe, które nie są złe same w sobie, interpretować je w świetle wiary i czynić owocnymi dla apostolstwa i Królestwa Bożego. Domaga się to takich postaw, jak wspaniałomyślność, całkowite poświęcenie, przygotowanie intelektualne, itp. 
 Właściwe włączanie się w historyczno - kulturowy proces dziejów jest nierozłącznie związane z zaangażowaniem kapłana w "nową ewangelizację". Chodzi o odnawianie wiary w Jezusa Chrystusa, Odkupiciela człowieka, który zawiera w sobie "niezgłębione bogactwo" wartości duchowych. Bogactwa tego nie jest w stanie wyczerpać żadna epoka historii, żadna odmiana kultury, mogą z niego ludzie korzystać zawsze i wszędzie. On jest ten sam "wczoraj, dziś i na wieki". W Chrystusie mieści się przeto najgłębsze powołanie do nadziei, opartej na niewzruszonym fundamencie jego Zmartwychwstania, Jego ostatecznym zwycięstwie nad grzechen i śmiercią. Te zaś wartości Chrystusa Odkupiciela są istotą wszelkiej ewangelizacji, podstawą właściwego postępu człowieka, punktem odniesienia dla każdej autentycznej kultury chrześcijańskiej (por. DoPiŻK, s. 35). 
 Stąd praktyczny postulat, by kapłan ożywiał swoją wiarę, nadzieję, szczerą miłość do Chrystusa oraz posiadał ciągłą fascynację jego Osobą. W posłudze zaś innym ma wskazywać na Jezusa Chrystusa, jako na poszukiwaną przez nich odpowiedź na następujące, podstawowe pytania: jak odnajdywać miłość przenoszącą poza granice własnej słabości, własnego egoizmu, a przede wszystkim jak rozumieć i przezwyciężać konieczność przekroczenia bariery śmierci. W ramach "nowej ewangelizacji" kapłan jest więc powołany przede wszystkim do ukazywania nadziei, że odpowiedź na powyższe pytania istnieje, że on sam ma być jej głosicielem (por. DoPiŻK, s. 35n). 
 Dyrektorium poświęca ciekawą refleksję jednej z bolączek współczesnej historii, jaką jest rozpowszechnianie się wśród katolików "sekt oraz nowych kultów". Zjawisko to jest wyzwaniem tak dla życia i posługi kapłana jak też przede wszystkim dla jego duchowości. Do przeciwdziałania sektom  będą się, według Dyrektorium, przyczyniać takie poczynania kapłanów, jak: a) budowanie powierzonych sobie wspólnot apostolskich, czy duszpasterskich na sposób otwarty, tj. tak, aby nikt nie czuł się w nich obco, samotnie, lub traktowany z obojętnością; b) przyjmowanie każdego człowieka, który się do niego zbliża z uznaniem, szacunkiem, dowartościowaniem jego osobowości; kapłan wytworzy wówczas "styl autentycznej miłości", która będzie obejmować coraz szersze kręgi wspólnoty; c) prowadzenie dojrzałej i pełnej katechizacji, tj. prowadzącej wszystkich do rzeczywistego poznania powołania chrześcijańskiego i jego znaczenia, do poznania całej wiary katolickiej, do poznania związku pomiędzy powołaniem w Chrystusie i przynależnością do Jego Kościoła, do umiłowania Kościoła w sposób synowski i wytrwały. Do wywołania takich owoców i przeciwdziałań nowym sektom i kultom jest konieczne w obrazie duchowości kapłana wyzbycie się wszystkiego, co mogłoby wywołać: obojętność, oziębłość, a zwłaszcza tzw. "wybiórczą postawę" w prezentowaniu Kościoła. Ciekawe jest to sformułowanie negatywne o wybiórczej postawie wobec Kościoła. Idzie tu bez wątpienia o jednostronne naświetlanie elementów prawdy głoszonej przez Kościół, a także o tendencyjne, oderwane od uwarunkowań historycznych interpretowanie przedsięwzięć zewnętrznych Kościoła, bądź to w przeszłości bądź we współczesności (por. DoPiŻK, s. 36n). 
 Czyniąc jakby obrachunek współczesnych świateł i cieni w zakresie działalności kapłanów na polu należytego harmonizowania orędzia ewange licznego z nurtem historii, Dyrektorium wyciąga mieszane wnioski, ze stanowczą jednak przewagą pozytywnych dokonań przez duchowieństwo. Przestrzega też kapłanów przed takimi doświadczeniami, jak niezrozumienie w otoczeniu, poczucie zepchnięcia na margines, zmęczenia, nieufności do ludzi, izolacji, samotności. Na te bowiem doświadczenia wystawia kapłana współczesna mentalność świecka. Stąd posługa kapłańska, która jest sama z siebie zadaniem fascynującym, jest wszakże zarazem zadaniem trudnym. Drogą wiodącą do przezwyciężenia tych trudności jest danie absolutnego pierwszeństwa życiu duchowemu, ciągłe zjednoczenie z Chrystusem, przeżywanie miłości duszpasterskiej, rozwijanie wspólnoty (komunii) z konfratrami - innymi prezbiterami. O tej ostatniej sprawie, tj. komunii z konfratrami była szeroko mowa w rozdziale o tożsamości kapłana, a częściowo będzie jeszcze poniżej.

2. Priorytet życia duchowego połączonego z miłością duszpasterską

 "Kapłan został jakby poczęty na długiej modlitwie, w czasie której Pan Jezus rozmawiał z Ojcem o swoich Apostołach i oczywiście o tych wszystkich, którzy w ciągu wieków staną się uczestnikami Jego posłania" (DoPiŻK, s. 38). Z tej naczelnej i w nowy oraz obrazowy sposób podanej tezy odnośnie do genezy duchowości kapłańskiej, wyprowadza Dyrektorium szczegółowe wnioski dotyczące konkretnych sposobów stawiania jej na naczelnym miejscu oraz jej rozbudowy. 
 Pierwszym i zasadniczym wątkiem duchowości kapłańskiej jest pielęgno wanie modlitwy, gdyż, jak wyżej podano kapłaństwo poczęło się i zrodziło z modlitwy Chrystusa. Ale modlitwa powinna tu być pojmowana jako rodząca ducha ofiarności w życiu i posłudze. A więc można by  tu postawić wynikającą z tego założenia tezę: "Poprzez modlitwę do czynu". Taką bowiem była modlitwa Chrystusa, która w Getsemani kierowała się bezpośrednio ku Ofierze Arcykapłańskiej na Golgocie ("Nie jako ja chcę, Ojcze, ale jako Ty"; Mt 26,36- 44). Zakorzenienie kapłaństwa w modlitwie ukierunkowanej na gotowość do ofiary, jest paradygmatem, modelem, który winien zajmować naczelne miejsce w życiu kapłana. Modlitwie winno ustępować więc podejmowanie różnorodnych zajęć kapłańskiej posługi. Zajęcia posługi bowiem będą owocniejsze, jeżeli będą wcześniej omodlone. Chrystus Dobry Pasterz jest wszak zawsze pierwszorzędnym sprawcą każdego działania duszpasterskiego, zatem wejście z Nim w głęboką zażyłość przez modlitwę posiada tu zasadniczą wartość. 
 Owo pielęgnowanie modlitwy, jako istotnego wątku życia duchowego, powinien kapłan odczuwać z jednej strony jako swój radosny obowiązek. Ale z drugiej winien to pojmować jako obowiązek wobec wiernych, którzy szukają w nim "człowieka Bożego, doradcy, pośrednika pokoju, wiernego i roztropnego przyjaciela, pewnego przewodnika, któremu mogliby powierzyć się  w najtrudniejszych chwilach życia, by znaleźć umocnienie i wierność". Takie zaś oczekiwania wiernych może spełnić kapłan tylko o wysokim poziomie życia duchowego, wyrastającego z modlitwy i ofiary życia. Moment zdatności do ofiary wynika oczywiście pośrednio także z faktu, że podstawą wszelkiej posługi kapłana jest składanie bezkrwawej Ofiary Krzyżowej Chrystusa. 
 W pielęgnowaniu życia modlitwy kapłan winien się wzorować na Chrystusie, który z całą konsekwencją poświęcał dużo czasu na modlitwę, zostawiając nam jej żywe świadectwo. Powinnością kapłana jest przeto poświęcać na wzór Chrystusa wiele chwil na milczenie i różne formy modlitwy tak, by w ten sposób uprawiać i zakorzeniać w sobie stały "związek egzystencjalny z żywą osobą Pana Jezusa". Modelem i bodźcem do rozmodlenia się winien być także dla kapłana modlący się Kościół (por. DoPiŻK, s. 41). Stąd ma płynąć jego chętne włączanie się we wszelkie formy rozmodlenia Ludu Bożego. Modlitwa będzie też dla kapłana umocnieniem przeciwko takim zagrożeniom, nieodłącznym od jego życia, jak poczucie samotności czy izolacji, będzie środkiem do zapalania wiary u ludzi oraz zbliżania ich do Boga. Modlitwa i życie duchowe przełoży się wówczas na pogłebienie komunii kapłana z Bogiem, z Ludem Bożym. 
 Życie duchowe, któremu kapłan ma dawać priorytet przed działaniem oraz ma go uchronić przed tzw. "aktywizmem zewnętrznym", nie opiera się wyłącznie na modlitwie, lecz także na innych czynnikach. Dyrektoriumwymienia tutaj szeroki asortyment środków, zarówno tradycyjnych jak i wynikających ze współczesnych potrzeb. A mianowicie: liturgia (codzienna celebracja Eucharystii połączona z należytym przygotowaniem i dziekczynie niem, integralne oraz gorliwe odmawianie Liturgii Godzin, będące skądinąd obowiązkiem), modlitwa osobista, częsta spowiedź osobista, korzystanie z kierownictwa duchowego, rachunek sumienia, rozmyślanie, czytanie duchowne, odprawianie rekolekcji, okresowych dni skupienia, połączone z dłuższymi chwilami milczenia, cały styl życia kapłańskiego, praktykowanie cnót chrześcijańskich, wierne i niestrudzone wypełnianie obowiązków posługi duszpasterskiej (katechizacja, przepowiadanie słowa Bożego, szafarstwo sakramentów, prowadzenie wspólnot duszpasterskich, itd.), praktykowanie pobożności maryjnej (np. Różaniec), odprawianie Drogi Krzyżowej, czytanie żywotów świętych, a także inne praktyki pobożnościowe (por. DoPiŻK, s. 39n). Wymowne jest zebranie tutaj w jakąś syntetyczną całość bogatego asortymentu tradycyjnej ascezy kapłańskiej, którą Dyrektorium proponuje na nowo kapłanom także na czasy współczesne. W ramach pogłębiania swej duchowości prezbiterzy powinni także odnawiać co roku w Wielki Czwartek ze swoim Biskupem pragnienie swej wierności wobec obietnic złożonych przy święceniach. 
 W Dyrektorium pojawia się zupełnie nowy element duchowości kapłań skiej, określony jako "miłość duszpasterska". Ze sposobu jej przedstawienia najwyraźniej przebija intencja Ojca Świetego wkomponowania jej w samo życie duchowe jako takie, w ramach którego winna ona jako element konstytutywny, wraz z warstwą modlitwy, stanowić nadrzędną wartość życia i posługi prezbitera. Oryginalna i precedensowa jest w Dyrektorium definicja "miłości duszpasterskiej". Jest to mianowicie "wewnętrzna i dynamiczna zasada, zdolna do połączenia w jedno licznych i różnorodnych działań prezbitera, a w danym kontekście społeczno - kulturowym, w którym on żyje, jest nieodzownym środkiem zbliżania ludzi do życia łaski" (DoPiŻK, s. 43). Miłość ta nie może być osiągnięta raz na zawsze, lecz musi być ciągle rozwijana, doskonalona, w oparciu o miłość Chrzystusa - Dobrego Pasterza. Stąd jej cecha dynamiczności. Żąda ona ciągłych ofiar i poświęceń, ciągłych zobowiązań. Miłość tę winien kapłan posiadać i rozwijać zawsze, nawet wtedy, gdy np. z racji wieku nie pełni już konkretnych zadań duszpasterskich. 
 Oczywiście miłość duszpasterska nabiera swoich konkretnych wymiarów i odniesień, gdy kapłan jest aktualnie przewodnikiem jakiejś wspólnoty wiernych (parafia, grupa, stowarzyszenie, itd.). Winien on wówczas żyć dla wspólnoty jako pasterz, poświęcać się dla niej, poświęcać jej swój czas oraz wszystkie siły, czynić ją na obraz Kościoła Oblubienicy Chrystusa coraz piękniejszą i godniejszą upodobania Ojca i miłości Ducha Świętego. Ta postawa kapłana jako "przewodnika wspólnoty" ma sie więc wyrażać przede wszystkim w świadectwie miłości, tej "miłości duszpasterskiej" (por. DoPiŻK, s.56). Tyle, że przechodzi ona tutaj nieznacznie, można by rzec,  w swój zmodyfikowany wymiar podniesiony do rangi "miłości oblubieńczej". Jej mocą prezbiter powinien się czuć przynaglony do prowadzenia swej wspólnoty przez oświecanie sumień światłem objawionej prawdy, do autorytatywnego strzeżenia ewangelicznej autentyczności życia chrześcijańskiego, do naprawiania błędów, przebaczania, leczenia ran, pocieszania w strapieniach, umacniania braterstwa wspólnoty (por. PO 6; KPK, kan. 529). 
 "Miłość duszpasterska", pojęta ogólnie oraz skonkretyzowana jako "miłość oblubieńcza", tj. w odniesieniu do przewodzenia wspólnocie, musi kapłana kierować ku należytemu rozpoznawaniu "znaków czasu" w najszerszym tego słowa znaczeniu. A mianowicie musi on umieć niejako wędrować ze swoimi wiernymi od Kościoła powszechnego począwszy aż do sytuacji w konkretnej wspólnocie apostolskiej czy duszpasterskiej, od historii aż do współczesności. Domaga się to od prezbitera ciągłego studium problemów teologicznych i duszpasterskich, obejmowania głęboką refleksją osiągnięć socjologicznych, kulturowych i naukowych (por. DoPiŻK, s.56n). 
 Należy jeszcze dopowiedzieć, że w realizacji "miłości duszpasterskiej", tej urzeczywistnianej na polu prowadzenia wszelkich wspólnot, powinien kapłan w całej swej postawie wyrażać sprawdzone w przeszłości sentire cum Ecclesia, tj. "czucie z Kościołem". Polega to na tym, że pracuje on zawsze w zjednoczeniu z Papieżem, z Biskupem, współbraćmi w kapłaństwie. Poszukuje także współdziałania z członkami wspólnot zakonnych oraz wiernymi świeckimi. Wykorzystuje przy tym zdolności każdego z nich i angażuje do działania w przyjetych, sprawdzonych formach (por. DoPiŻK, s. 57). 
 Tym, co zagraża miłości duszpasterskiej, jako stałej postawie kapłańskiej, jest tzw. "funkcjonalizm". Oznacza on mentalność, że posługę kapłańską da się zredukować do czystych działań, aspektów funkcjonalnych, chociażby należycie na zewnątrz wypełnionych. Jest to jednak zawężenie życia, tożsamości i posługi kapłana, które prowadzi do ryzyka zepchnięcia go w wewnętrzną próżnię. Taki rodzaj życia kapłana może być wypełniony przez formy zewnętrzne, nie odpowiadające pełnionej posłudze. To niebezpeiczeń stwo funkcjonalizmu można przezwyciężać tylko w modlitwie, solidnym studium teologicznym, i lekturze duchownej (por. DoPiŻK, s. 43-45).

3. Docenianie nadprzyrodzonej mocy słowa Bożego i Sakramentów

 Trzecim elementem wkomponowanym w duchowość kapłańską powinno być docenianie nadprzyrodzonej mocy Słowa Bożego i Sakramentów. 
 Odnośnie Słowa Bożego Dyrektorium nawiązuje, jako do ciągłości tradycyjnej, do wypowiedzi Konstytucji Dei verbum Soboru Watykanskiego II. Stwierdza ona: "Świadomość absolutnej konieczności pozostania wiernymi Słowu Bożemu i Tradycji oraz zakorzenionymi w nich, by być rzeczywiście uczniami Chrystusa i poznać prawdę, zawsze towarzyszyła duchowości kapłańskiej" (DV 25). 
 Istnieją na dziś dwa podstawowe postulaty w tej materii. Po pierwsze, Słowo Boże jest obiektywnie biorąc, środkiem przekazywania wiary człowiekowi, wezwaniem Bożym do tej wiary. Ma więc charakter misyjny. Kapłańska posługa słowa (katecheza, wszelkie inne przepowiadanie) nie może więc być abstrakcyjna, odległa od życia, wręcz odwrotnie, powinna mieć odniesienie do sensu życia każdego człowieka, powinna uwzględniać wszelkie żywotne zagadnienia nurtujące jego sumienie. Prezbiterzy są bowiem nauczycielami, wychowawcami, przekazicielami wiary, są także świadkami tej wiary poprzez swoje życie. Świadectwo życia kapłana wobec tego, co głosi, winno stać na pierwszym miejscu jego postawy wobec przepowiadania Słowa Bożego. Po drugie, istnieje tu postulat autentycznej zgodności przekazywanego Słowa Bożego z wiarą Kościoła, który jest stróżem prawdy o Bogu i człowieku. W tym celu prezbiterzy powinni pełnić posługę Słowa Bożego w "komunii hierarchicznej", tj. w jedności z własnym Biskupem, z Kościołem partykularnym i Kościołem powszechnym. Praktycznie na dziś mają tu prezbiterzy przyjąć za punkt wyjścia i odniesienia swej posługi słowa Katechizm Kościoła Katolickiego, który "stanowi pewną i au-tentyczną normę nauczania Kościoła" (DoPiŻK, s. 46-49). To wprowadzenie Katechizmu do Dyrektorium ma swoją wielką i zobowiązującą wymowę. 
 Oczywiście kapłan dla należytego pełnienia posługi Słowa Bożego winien się stale wgłębiać w Pismo Święte, dokształcać w dyscyplinach biblijnych, w sztuce dykcji, winien stosować wszystkie dostępne współcześnie środki przekazu. Jednakże nie na tych ostatnich środkach naturalnych zasadza się ostatecznie skuteczność tej posługi, lecz na zawartej w samym Słowie Bożym nadprzyrodzonej mocy oraz na osobistych dyspozycjach duchowych głosiciela. Nie powinien on zwłaszcza sprowadzać tej posługi do "przekazywania własnych myśli, ukazywania doświadczenia osobistego, do prostych wyjaśnień o charakterze psychologicznym, socjologicznym, filantropijnym; nie może też zbytnio ulegać urokowi retoryki, tak często obecnej w środkach masowego przekazu" (DoPiŻK, s. 46). 
 Ostatecznie kapłan musi pamiętać, że nie może się czuć nigdy zwolniony z głoszenia słowa Bożego, ponieważ jest to jedno z podstawowych zadań Kościoła, który tego Słowa musi strzec, badać je, oraz wiernie przekazywać. 
 Obok Słowa Bożego, w duchowość kapłańską, jako jakby równoległa wartość, chociaż na drugim miejscu postawiona, została przez Dyrektoriumwkomponowana nadprzyrodzona wartość Sakramentów. Uwzględnione tu zostały dwa Sakramenty, jako szczególnie doniosłe dla życia wewnętrznego prezbiterów, tj. Eucharystia i Sakrament Pokuty. 
 Godnym podkreślenia jest porównanie, jakie Dyrektorium przeprowadza pomiędzy znaczeniem dla duchowości kapłańskiej tych dwu najwyższych wartości zbawczych Kościoła, jakimi są: Objawione Słowo Boże oraz Eucharystia. "Jeśli (czytamy w Dyrektorium) służba Słowu jest podstawowym elementem posługi kapłańskiej, to jej sercem i żywym ośrodkiem jest niewątpliwie Eucharystia, będąca przede wszystkim rzeczywistą obecnością w czasie jedynej i wiecznej ofiary Chrystusa" (DoPiŻK, s.49). Idzie więc o to, ażeby kapłan faktycznie uczynił z Eucharystii "serce i żywy ośrodek" swojego życia i swej posługi. Powinien zadbać o to zarówno, gdy idzie o sprawowanie Najświętszej Ofiary jak też, gdy idzie o adorowanie Sanctissimum. 
 Najważeniejszą jest sprawa ustawicznego pogłębiania wiary, że Msza święta jest sakramentalnym uobecnieniem jedynej Ofiary odkupieńczej, jest źrodłem i szczytem życia chrześcijańskiego oraz całej ewangelizacji. Mieści bowiem w sobie samego Dawcę wszelkiej łaski - Jezusa Chrystusa. Dlatego też jest ona zarazem początkiem, ośrodkiem i celem posługi kapłańskiej. Idzie tylko o to, ażeby się faktycznie stała dla prezbitera tym, czym jest. Do Eucharystii są wszak ściśle przyporządkowane, z nią połączone, do niej ukierunkowane, wszystkie urzędy, struktury kościelne, wszystkie przedsięwzięcia i dzieła apostolstwa. Każdy prezbiter jest przede wszystkim po to konsekrowany, ażeby tę odkupieńczą, zbawczą Ofiarę Chrystusa przedłużać. Należy to zarówno do jego tożsamości jak i duchowości. We właściwym odczytywaniu prawdy o centrum Eucharystii, w jej niezastąpionej wartości oraz w przeżywania tej prawdy będzie kapłan odnajdywał decydujęce wskazania dla swej duchowości i świętości, dla miłości duszpasterskiej, dla swej wewnętrznej integralności i jedności. Z faktu bowiem oddania Chrystusowi, Najwyższemu i Wiecznemu Kapłanowi swego rozumu, woli i całego siebie, by przez swoją posługę móc ofiarować Ojcu sakramentalną Ofiarę, kształtuje się u kapłana przyjęcie usposobienia Mistrza za swoje własne, dokonuje się przemianowanie jego życia na wzór Mistrza na dar oraz żertwę dla powierzonych mu dusz. Ale też w myśl tych wyzwań, powinien prezbiter sprawować Mszę świętą codziennie, chociażby nie uczestniczył w niej żaden wierny, a tym bardziej, chociażby nie był zobowiązany z tytułu przyjętego stypendium, powinien ją przeżywać jako wynik szczerego pragnienia oraz okazję głębokiego i owocnego spotkania z Chrystusem, powinien ją celebrować z pobożnością, tj. wewnętrznym udziałem myśli i serca (por. DoPiŻK, s. 50). 
 Z przedstawionej relacji tajemnicy Eucharystii do życia i posługi kapłana, wynika też konieczność zwracania uwagi na godność i sakralność samej jej celebracji. Domaga się tego także dodatkowo współczesna cywilizacja, która się staje coraz bardziej wrażliwa na komunikację za pośrednictwem znaków i obrazów. Kapłan powinien w tym zakresie wykorzystać całe  swoje zdolności, ażeby ożywić uczestnictwo wszystkich wiernych w Ofierze Eucharystycznej. Podstawowym postulatem jest tutaj oczywiście stosowanie się do obrzędów ustalonych w księgach liturgicznych, zatwierdzonych przez kompetentną władzę kościelną. Nie należy więc niczego w tym zakresie dodawać, niczego usuwać, niczego zmieniać.  Niemniej ważnym jest zadbanie o takie sprawy, jak: "czystość miejsca, architektura ołtarza i tabernakulum, szlachetność naczyń i szat liturgicznych, śpiew, muzyka, święte milczenie, itd." (DoPiŻK, s. 50n). 
 Wymienione aspekty obrzędowe i symboliczne liturgii dodają jej skuteczności, ich natomiast brak, jak zwłaszcza niedbalstwo, pośpiech, nieporządek, pozbawiają ją pełnego znaczenia oraz osłabiają jej wpływ na wzrost wiary (por. KPK, kan. 899 § 3). Dyrektorium formułuje w tym miejscu twardą przestrogę: "Kto nie troszczy się o poprawną celebrację, ukazuje braki swojej wiary i nie wychowuje innych do wiary. Dobra celebracja stanowi natomiast pierwszą ważną katechezę o Najświętszej Ofierze" (DoPiŻK, s. 51). 
 Centralne miejsce, jakie Eucharystia zajmuje w Kościele powinno się wyrażać nie tylko w godnej celebracji Mszy świętej, lecz także w częstej adoracji Najświętszego Sakramentu Ołtarza. Jest to tradycyjny element ascezy kapłańskiej, który w Dyrektorium znalazł bardzo mocny akcent. Mo-tywem podstawowym są "wiara i miłość do Eucharystii, które nie powinny pozwolić, ażeby Chrystus w tabernakulum przebywał w samotności". Ponadto kapłan przez adorację  staje się wzorem dla wiernych, także w pobożnym skupieniu i medytacji w obecności Chrystusa w tabernakulum. Dyrektorium wyraża zwłaszcza życzenie, ażeby ci prebiterzy, którzy prowadzą wspólnoty, prowadzili je często przed tabernakulum, na adorację wspólnotową, by dla formacji tych wspólnot poświęcali więcej uwagi oraz czci dla Najświętszego Sakramentu Ołtarza, także poza Mszą św., aniżeli dla innych obrzędów oraz działań (por. DoPiŻK, s. 52). 
 Innym, praktycznym już wskaźnikiem, jest zachęta, ażeby adorację prez bitera wypełniało odmawianie Liturgii Godzin, która jest w jakimś sensie przedłużeniem Mszy świętej, jako "Ofiara chwały i dziękczynienia". W tym kontekście Dyrektorium podkreśla eklezjalny, zbawczy i uniwersalny charakter Liturgii Godzin; jest ona wyrazicielem wszystkich ludzi, którzy "śpiewają chwałę Boga i proszą o zbawienie człowieka". Stąd też nabiera wielkiego sensu jej odmawianie także na sposób wspólnotowy, gdy to jest możliwe. Najważniejsze jednak jest, zarówno przy indywidualnym jak wspólnotowym odmawianiu Liturgii Godzin, by nie sprowadzać jej do czystego obowiązku prawnego, do mechanicznego i pospiesznego odczytywania jej jak zwykłej lektury, bez zwracania uwagi na sens tekstu (por. Tamże). 
 Drugim, po Eucharystii, sakramentem, który ma doniosłe znaczenie dla duchowości kapłana jest Sakrament Pokuty. "Kapłani są najpierw sami, z woli Chrystusa, jedynymi szafarzami sakramentu Pojednania, jak Chrystus są powołani, by wzywać grzeszników do nawrócenia, by na nowo prowadzić ich do Ojca poprzez sąd miłosierdzia" (DoPiŻK, s. 53). Wielkie jest znaczenie Pojednania sakramentalnego. Przywraca ono przyjaźń z Ojcem i wszystkimi dziećmi w jego rodzinie czyli w Kościele, daje moc odmładzania się temu Kościołowi, buduje go na każdej jego płaszczyźnie: powszechnej, diecezjalnej, parafialnej. We współczesnych kulturach doświadczamy niestety smutnego i szerokiego zjawiska utraty poczucia grzechu. Mimo to jednak, kapłan powinien w swym działaniu z radościa i poświęceniem pełnić posługę formowania sumień, przebaczania, wlewania pokoju w serca. Pod tym kątem widzenia prezbiter powinien się umieć w pewnym sensie utożsamiać z tym sakramentem, powinien umieć przyjmować postawę Chrystusa pochylającego się nad zranioną ludzkością, powinien umieć ukazywać chrześcijańską nowość leczącego wymiaru Pokuty, jako sakramentu przebaczającego i uzdrawiającego. 
 Dyrektorium wyciąga z kolei praktyczne wnioski dla duchowości kapłańskiej, z tej doktrynalno - mistycznej roli Sakramentu Pojednania. 
 Najpierw każdy prezbiter nie powinien szczędzić czasu i sił na słuchanie spowiedzi wiernych, ponieważ doświadczenie uczy, że wierni chętnie zbliżaja się do konfesjonałów tam, gdzie widzą, że kapłani są do ich dyspozycji. Następnie nie należy stosować absolucji wspólnotowych jak tylko w wypadkach dopuszczanych przez prawo, natomiast doceniać spowiedź indywidualną, dającą możliwość bezpośredniej rozmowy ze spowiednikiem. Dalej, trzeba koniecznie utrzymać "celebrację Pojednania" na poziomie sakramentalnym, bez redukowania jej do działania czysto psychologicznego, czy wręcz formalistycznego. Ten ostatni postulat pociąga za sobą konieczność, między innymi, stosowania się do obowiązujących norm prawnych odnośnie do organizacji miejsca spowiedzi (por. DoPiŻK, s. 54). 
 Do całości roli, jaką ma odgrywać Sakrament Pojednania w życiu i posłudze kapłana, należy nie tylko jego ofiarność w spowiadaniu wiernych, lecz także spowiadanie się przez niego samego. Jest to po pierwsze obowiązek kapłana, jak każdego wiernego. Prezbiter, jak każdy dobry katolik, ma obowiązek spowiadać się z własnych grzechów i słabości. Sakrament ten będzie go umacniał w wierze i miłości do Boga oraz bliźnich. Ponadto regularne spowiadanie się kapłanów, zwłaszcza na oczach wiernych,  stanowi ważne dzisiaj dowartościowanie Sakramentu Pojednania u nich samych. Ma to więc także walor duszpasterski. Brak natomiast regularnego, zwłaszcza z niedbalstwa, spowiadania się prezbiterów lub złe spowiadanie się, powoduje nieubłagany uszczerbek w ich życiu oraz posłudze, co dostrzegają także powierzeni jego duszpasterskiej pieczy wierni. 
 W kontekście Sakramentu Pojednania, Dyrektorium podejmuje temat tak bardzo znanego w przeszłości kierownictwa duchowego. Chodzi tak o kierownictwo w konfesjonale (stały spowiednik) jak i poza Sakramentem Pokuty (tradycyjnie zwany: "Ojciec Duchowny"). Bardzo zaleca omawiane Dyrektorium kapłanom jedno i drugie kierownictwo, przede wszystkim dla nich samych, by sobie mianowicie wybierali doświadczonych współbraci prezbiterów i poddali się ich prowadzeniu na drogach życia duchowego. Drugim zaleceniem jest podejmowanie kierownictwa duchowego przez kapłanów nad innymi. Ponowne odkrycie i rozpowszechnienie praktyki kierownictwa duchowego mogłoby odegrać wspólcześnie doniosłą rolę w Kościele. Byłoby ono także doskonałą okazją do rozpoznawania i podtrzy mywania powołań kapłańskich czy zakonnych (DoPiŻK, s. 55).

4. Praktykowanie na swój sposób rad ewangelicznych

  Kapłana nie w tym samym stopniu obowiązuje radykalizm życia ewangelią, co ludzi przyjmujących na siebie dobrowolnie "rady ewangeliczne" (czystość, posłuszeństwo, ubóstwo). Konsekrują go sakramentalne święcenia, lecz nie śluby, jak w instytucie zakonnym, lub inne "święte więzy", jak  w stowarzyszeniach życia apostolskiego. Niemniej istnieje prawie identyczność na tym polu, jeśli idzie o radę ewangeliczną czystości, a powinny też znaleźć w życiu kapłańskim jakiś znaczny oddźwięk dwie pozostałe rady, tj. posłuszeństwo oraz ubóstwo. Domaga się tego ustrój Kościoła, oparty na subordynacji jednych drugim, gdy idzie o posłuszeństwo; odnośnie zaś ubóstwa, warunkuje ono większą skuteczność posługi kapłańskiej. Wszystkie trzy rady ewangeliczne rozpatruje też Dyrektorium, z punktu widzenia ich konieczności lub przydatności dla życia i posługi kapłańskiej. Koniecznymi są: czystość i posłuszeństwo, przydatnym zaś ubóstwo. 
 Czystość jest tutaj rozpatrywana, jako powiązana z celibatem. Kapłan jest bowiem zobowiązany generalnie do zachowania "doskonałej i wieczystej czystości, a stąd do celibatu" (KPK, kan. 277 § 1). Zobowiązuje się do tego przysięgą przy święceniach diakonatu. 
 Dyrektorium potwierdza dotychczasowe stanowisko Kościoła, że pomimo bolesnych przypadków negatywnych, "celibat jest rzeczywiście darem, który Kościół otrzymał i chce go strzec (dziś i na przyszłość), będąc przekonany, że jest on dobrem dla niego samego i dla świata" (DoPiŻK, s. 58). Celibat kapłański został tu nazwany raz jeszcze "darem i szczególnym charyzmatem Boga, który wymaga zachowania doskonałej i stałej wstrzemięźliwości dla Królestwa niebieskiego, by konsekrowani szafarze mogli łatwiej przylgnąć do Chrystusa sercem niepodzielnym i w sposób wolniejszy poświęcić się służbie Bogu i ludziom". Przytacza więc Dyrektorium schematycznie wszystkie znane motywy (mistyczne, eschatologiczne, teologiczne, duszpasterskie, historyczne, kanoniczne) za celibatem, potwierdzając jego obowiązywalność oraz szansę tak dla skuteczności zbawczego oddziaływania Kościoła jak też dla osobistego bogactwa duchowego kapłana. 
 W sposób nowy i współczesny rozprawia się Dyrektorium z pseudomoty wami podważającymi celibat. Po pierwsze, istnieje obecnie "klimat kulturowy, często uwarunkowany wizją człowieka pozbawioną wartości, a przede wszystkim niezdolną do nadania pełnego, pozytywnego i wyzwalającego sensu płciowości ludzkiej" (DoPiŻK, s. 61). Z pozycji tego klimatu podnosi się zastrzeżenia przeciwko celibatowi, przeciwko jego wartości, stosowności, głębokiej zgodności i ścisłemu związkowi z  kapłaństwem urzędowym. Po drugie, wysuwa się dzisiaj konkretne zarzuty przeciwko celibatowi kapłań skiemu z pozornych argumentów, jak np. że to przesadny spirytualizm. Zarzut ten opiera się na nieuzasadniopnej podejrzliwości, jakoby celibat zakładał lekceważenie płciowości człowieka. Zarzut ten opiera się także na rozważaniu trudnych i bolesnych przykładów oraz na uogólnianiu szczegółowych przypadków negatywnych. Zapomina się zaś przy tym, że zdecydowana większość kapłanów daje pozytywne świadectwo celibatowi, przeżywając go z wewnętrzną wolnością, z głębokim umotywowaniem ewangelicznym, z duchową płodnością, z zachowaniem zdecydowanej i radosnej wierności własnemu powołaniu oraz posłaniu (por. DoPiŻK, s. 62). 
 Stąd też we współczesnym klimacie rozpowszechnionego permisywizmu seksualnego, kapłani powinni z miłością strzec otrzymany dar celibatu. Powinni stosować wszystkie te środki, które będą oddalać od nich potencjalne trudności. Jest tu konieczna roztropność w kontaktach z osobami, których bliskość mogłaby narazić na niebezpieczeństwo ich wierność darowi celibatu lub spowodować zgorszenie wiernych. Należy równocześnie pamiętać o zasadach ascetycznych, które się sprawdziły w doświadczeniu Kościoła, a które są jeszcze bardziej niezbędne w dzisiejszych okolicznościach. Idzie tu o takie konkretne wskazania, jak roztropne unikanie uczęszczania do miejsc, oglądania widowisk, czytania lektur, które mogą być "zasadzką dla zachowania czystości w celibacie". Ze współczesnych zagrożeń, należy unikać wszystkiego, co może szkodzić powołaniu ze strony środków społecznego przekazu. Trzeba tu zachować konieczną dyskrecję. Konieczną zaś siłę do przezwyciężania trudności, które mimo to przychodzą, należy znajdywać w jednoczeniu się (komunii) z Chrystusem, w pobożności Maryjnej, w rozważaniu przykładów świętych kapłanów wszystkich czasów. Stosowanie tych środków dopomoże kapłanowi działać z dojrzałością oraz uczyni ich wiarygodnymi wobec świata (DoPiŻK, s. 63n).

 Drugą radę ewangeliczną - posłuszeństwo nazywa Dyrektorium w odniesieniu do prezbiterów "wartością kapłańską o pierwszorzędnym znaczeniu". Nawiązuje zaś w tej mierze do faktu chrystologicznego, że to dzięki posłuszeństwu Jezusa Chrystusa i Jego wierności woli Ojca nabrała wartości i znaczenia sama Ofiara Krzyża. W ten sposób można powiedzieć, że "posłuszeństwo Ojcu znajduje się w samym sercu kapłaństwa Chrystusa. Zatem, jak dla Chrystusa tak i dla prezbitera posłuszeństwo wyraża wolę Bożą, która jest ukazywana za pośrednictwem prawowitych przełożonych" (DoPiŻK, s. 64). 
 Poprzez przyrzeczenie posłuszeństwa swoim przełożonym przy obrzędzie święceń, kapłan wchodzi w sakramentalną i hierarchiczną strukturę Kościoła, wchodzi zarazem w dynamizm posłuszeństwa Chrystusa. Zupełnie oryginalnie jest ujęta podstawa personalistyczna posłuszeństwa, na jaką nam tu Dyrektorium wskazuje. Jest nią tzw. "dyspozycyjność". Jest to "prawdziwe wypełnianie wolności osobistej i konsekwencja nieustannie dojrzewającego wyboru w obliczu Boga na modlitwie" (DoPiŻK, s .64). Jest to więc cnota o profilu zarówno naturalnym jak nadprzyrodzonym. Należy ją zatem w sobie wyrabiać i wciąż się w niej doskonalić, ażeby się stawać coraz bardziej gotowym do przyjmowania tego, co słusznie polecaja przełożeni. Dopuszczalne jest oczywiście także przedstawienie przełożonym słusznej przeszkody w zaakceptowaniu ich woli (por. KPK, kan. 274 § 2). 
 Dyrektorium omawia bliżej posłuszeństwo kapłańskie, nazywając je "podporządkowaniem hierarchicznym", tj. w odniesieniu do Papieża i własnego Biskupa. To posłuszeństwo rozciąga się także na podporządkowanie się ("przylgnięcie") Urzędowi Nauczycielskiemu w dziedzinie wiary oraz moralności, wkracza ono do wewnątrz wszystkich funkcji, jakie kapłan wypełnia dla Kościoła. Dyrektorium mocno piętnuje wszelkie rodzaje odchyleń od linii Kościoła na polu funkcji kapłanskich. Oto jego słowa: "Niezgodność na tym polu należy uważać za poważną, ponieważ wywołuje zgorszenie i dezorientację wśrod wiernych" (DoPiŻK, s. 66). 
 Posłuszeństwo domaga się dalej wielkodusznego i wiernego przestrzegania wszystkich norm prawnych Kościoła, czyli jego dyscypliny. Należy tu unikać takich błędów, jak przestrzeganie ich częściowe, wybiórcze, stosowanie subiektywnych kryteriów. Prowadzi to do podziałów i odbija się z wielką szkodą duszpasterską także na świeckich wiernych oraz na opinii publicznej. Prezbiter winien być bardziej świadomy niż wierni śieccy, że Kościół potrzebuje norm prawnych, gdyż jego struktura jest hierarchiczna, organiczna, widzialna, że normy te powinny być przestrzegane, "że to co jest polecone przez głowę powinno być zachowywane w członkach". Szczególnej wierności domaga się posłuszeństwo wobec kościelnych norm liturgicznych. Podobnie wobec nakazu noszenia stroju duchownego. Każdy wierny powinien mieć możność rozpoznawania kapłana nie tylko po jego postawie moralnej, ale także po odrębnym ubiorze. Powinien to być godny ubiór kościelny, różniący się od świeckiego, uznany przez Konferencję Episkopatu, zawsze jednak zgodnie z ustawodawstwem powszechnym. Dyrektorium dopuszcza wyjątkowe sytuacje ("całkowicie szczególne"), w których kapłan jest upoważniony do noszenia stroju świeckiego, ale tych sytuacji nie precyzuje, pozostawia je zatem do uregulowania prawu partykularnemu. Z drugiej wszakże strony nakazuje kompetentnym władzom partykularnym wyeliminowanie praktyk niezgodnych z podanymi tu zasadami odnośnie stroju (por. DoPiŻK, s. 69). Chodzi tu o zahamowanie negatywnych symtomów odchodzenia od jakiegokolwiek stroju duchownego. 
 W ramach posłuszeństwa nakazuje Dyrektorium kapłanom rozwijać wzajemną miłość wśród prezbiterów oraz "tę jedność, która ma podstawę w prawdzie", a więc jedność nie kosztem zafałszowywania rzeczywistości, lub schlebiającą uchybieniom. Winno się to także objawiać w działaniach zespołowych prezbiterów, jak np. w Radach Kapłańskich. Należy w nich dopracowywać się współpracy co do planów duszpastrskich, dowartościowy wania mądrej przedsiębiorczości, ducha inicjatywy. Od tego bowiem zależy skuteczność apostolska. Ale z drugiej strony należy tu unikać wyboru odrębnych, indywidualizujących dróg, które mogłyby  osłabiać samo dzieło ewangelizacji (DoPiŻK, s. 68). 
 Zagrożeniem dla posłuszeństwa jest trend we współczesnej kulturze podkreślania takich wartości, jak podmiotowość i autonomia osoby ludzkiej. Są to wartości same w sobie pozytywne, ale jeśli są absolutyzowane i przenoszone poza właściwy im kontekst, nabierają wówczas znaczenia negatywnego. Może się to pojawić także na płaszczyźnie kościelnej oraz w samym życiu kapłana, gdyby sprowadzić jego przedsięwzięcia na rzecz wspólnoty kościelnej do wymiaru czysto subiektywnego, indywidualnego. Tymczasem kapłan z samej natury swej posługi służy Chrystusowi i Kościołowi. Jego osobowa godność, podmiotowość, autonomia nabierają stąd, tj. z tej służby, dodatkowego wymiaru oraz wartości. Jego posłuszeństwo jest źródłem wolności, ponieważ nie powstrzymuje, ale pobudza jego indywidualną dojrzałość. Jego osobisty talent w budowaniu harmonii w swoim środowisku splata się więc w jedność wyższego rzędu (por. DoPiŻK, s. 63). 
 Rodzi się tu także postulat pod adresem sprawujących władzę, a więc  Ordynariuszy, oraz Zwierzchników wspólnot zakonnych, ażeby zgodnie ze swoim charyzmatem instytucjonalnym domagali się od podległych im kapłanów (w odpowiedni sposób i w odpowiednim czasie) przestrzegania wszystkich przepisów dotyczących nauczania  i dyscypliny kościelnej, dając im również tego osobisty przykład (por. DoPiŻK, s. 66n). 
 Trzecią radę ewangeliczną (ubóstwo) nazywa Dyrektorium "kapłańskim duchem ubóstwa". Tutaj już najwyraźniej nie ma mowy o prawnym wymiarze tej rady. Oczywiście, formalnie i ubóstwo kapłańskie posiada aspekt kanoniczno - prawny, ponieważ jest zalecone także przez normy Kodeksu Prawa Kanonicznego, ale już nie tyle, jako ścisły nakaz, co zalecenie (por. kan. 282n). Dlatego też nie zawiera ubóstwo kapłańskie także w zaleceniach Dyrektorium tyle instrukcji oraz moralnych zobowiązań, co czystość i posłuszeństwo. Niemniej jest bardzo głęboko naświetlone w sensie teologiczno - mistycznym oraz pastoralnym. 
 Przywołuje więc Dyrektorium ogołocenie oraz ubóstwo Chrystusa, jako zamierzone elementy w jego dziele zbawczym. Wnioskuje też z tego, że i "kapłan rzeczywiście z trudnością będzie mógł się stać prawdziwym sługą swoich braci, jeśli przesadnie będzie troszczył się o wygody i zbytni dobrobyt" (DoPiŻK, s. 70). I to jest ta zasadnicza reguła, która powinna kształtować ducha ubóstwa kapłańskiego, wzgląd na przykład Chrystusa oraz troska o duszpasterską akceptację jego posługi ze strony wiernych. Dochodzi tu jeszcze, jako dodatkowa motywacja, skuteczniejsze osiągnięcie wewnętrznej wolności poprzez wyzucie się z przywiązania do dóbr materialnych, a natomiast skarbienie sobie właściwych dóbr, które nie utracą swej wartości także w eschatologii (por. DoPiŻK, s. 70). 
 Ciekawe są wskazania praktyczne, które zostały tu wyciągnięte z tej jakby teologii mistycznej oraz pastoralnej o duchu ubóstwa kapłańskiego. Najpierw kapłan powinien się powstrzymywać od wszelkich działań zarobkowych, jeżeli te nie odpowiadaja jego posłudze. Następnie powinien być gotów do darmowego sprawowania swoich funkcji kapłańskich, w myśl zasady: "darmo otrzymaliście, darmo dawajcie" (Mt 10,8). Ma dalej być zdolny do użycia dla dobra Kościoła oraz dzieł miłości z otrzymywanego wynagrodzenia z okazji wypełniania swoich funkcji. Z tym, że ma pełne prawo najpierw zabezpieczyć sobie samemu godne utrzymanie oraz wszystkie obowiązki swego stanu (por. KPK, kan. 222 § 2, 282, 529 § 1). Powinien też być przyjacielem ubogich i okazywać delikatne zainteresowanie ich potrzebami; powinna tu odpowiednio owocować jego miłość duszpasterska. Na tym polu ma się odznaczać "opcją preferencyjną" dla wszelkich form ubóstwa, dawnych i obecnych, ze szczególnym przeświadczeniem, że pierwszą nędzą, z której należy wyzwalać człowieka jest grzech. On to jest zresztą ostatecznym źrodłem wszelkiego zła. Wreszcie, chociaż prezbiter nie składa publicznego ślubu ubóstwa, powinien wszakże prowadzić prosty styl życia oraz wystrzegać się tego, co może być oznaką próżności w mieszkaniu, w środkach transportu, organizowaniu wakacji, itd. Powinien wyeliminować wszelkie oznaki wyszukania oraz luksusu. Powinny to być jego dobrowolne wybory, ażeby być bliżej Chrystusa (DoPiŻK, s. 71).

5. Głęboka więź z Bogarodzicą Maryją

 Duchowość każdego prezbitera powinna być maryjna. Jest to główne twierdzenie krótkiego, ostatniego już rozdziału Dyrektorium w omawianej problematyce: "duchowość kapłańska". Ontologicznie rzecz biorąc, kapłaństwo Chrystusa wzięło początek z Boskiego Macierzyństwa Maryi, stąd także pochodzi ów egzystencjalny związek, jaki zachodzi między Matką Jezusa a kapłaństwem Jego sług. Na tym związku opiera się duchowość Maryjna każdego prezbitera. Dopełnia tej relacji i stąd tej duchowości, testament Chrystusa Ukrzyżowanego, w którym powierzył On swoją Matkę umiłowanemu uczniowi. Jan Apostoł był w tym wypadku reprezentantem wszystkich powołanych do kontynuowania zbawczego dzieła Mistrza. Stąd każdy prezbiter wzorem Jana Apostoła jest w szczególny sposób powierzony Maryi jako swej Matce. Ona jest najlepszą wychowawczynią jego kapłaństwa, przewodniczką do Chrystusa, Ona umie kształtować jego kapłańskie serce, chronić je przed niebezpieczeństwami, zmęczeniem, zniechęceniem, czuwa z macierzyńską troską, aby mógł wzrastać w mądrości, latach, łasce, u Boga i u ludzi, Ona go uczyć autentycznie miłować Kościół, Ona wstawia się za nim i prowadzi do nieba (por. DoPiŻK, s. 72). 
 Z tej jakby kapłańskiej mariologii wysnuwa Dyrektorium kilka praktycz nych, doniosłych wniosków: 
 a. Kapłani, jako najbardziej uprzywilejowani uczniowie Chrystusa, ukrzyżowanego i zmartwychwstałego, powinni przyjąć Maryję jako swoją Matkę w całym swoim życiu, powinni Jej poświęcać dużo uwagi oraz modlitwy. 
 b. Kapłani, jeśli chcą być pobożnymi synami Maryi, winni naśladować Jej cnoty, tj. cnoty swej Matki, a zatem: kontemplować, wpatrywać się w Maryję, ażeby na Jej wzór stawać  się sługami pokornymi, posłusznymi czystymi, by umieć świadczyć o miłości oraz by zdobywać się na całkowite poświęcenie dla Pana i Jego Kościoła. 
 c. Ponieważ Maryja jest arcydziełem kapłańskiej Ofiary Chrystusa, reprezentuje doskonale Kościół "nie mający skazy czy zmarszczki, Kościół cały święty i nieskalany", przeto kapłani powinni Ją pod tym kątem kontemplować jako ideał, do jakiego winny dążyć wspólnoty przez nich prowadzone. Powinni się modlić do Niej, ażeby za Jej pośrednictwem poprzez kapłański dar ich życia, wspólnoty przez nich prowadzone stawały się również cząstką Kościoła chwalebnego (por. DoPiŻK, s. 72).

Zakończenie

 W ten sposób przedstawia się zarys syntetyczny tej cześci Dyrektorium o posłudze i życiu kapłanów, która mówi o duchowości kapłańskiej (centrum tryptyku). Dyspozycja tego materiału obejmuje 5 grupowych zagadnień, tworzących obraz tej duchowości: 1. Właściwe włączenie się w historyczno - kulturowy proces dziejów; 2. Priorytet życia duchowego, połączony z miłością duszpasterską; 3. Docenianie nadprzyrodzonej mocy Słowa Bożego oraz Sakramentów; 4. Praktykowanie na swój sposób rad ewangelicznych; 5. Głęboka więź z Bogarodzicą Maryją. 
 Z dyspozycji tej jasno wynika, jak wielkiego przełomu dokonało Dyrektorium w dotychczasowym pojmowaniu duchowości kapłańskiej. Nie zacieśnia się ona już, jak to zwykliśmy byli w przeszłości uważać, do samych praktyk ascetycznych, chociażby szeroko pojętych oraz do praktykowania podstawowych cnót chrześcijańskich. Duchowość w pojęciu Dyrektorium, to naturalnie zarówno tradycyjne praktyki ascetyczne, pobożnościowe, do których należy przywiązywać wielkie znaczenie także współcześnie, ale ponadto, to bardzo szeroko rozumiana osobowość kapłana w kontekście współczesnych czasów, nowych prądów kulturowo - społecznych i aktualnych potrzeb, to pogłębiony styl życia duchowego, oparty na objawionym słowie Bożym, na sakramentologii, na duchu modlitwy, na totalnie modelowanym życiu i posługi według wzoru Chrystusa i Jego Matki; to ukierunkowanie życia i posługi kapłańskiej na Kościół, jako wspólnotę charyzmatyczną i hierarchiczną (stąd synteza w tej duchowości prawd wiary, zasad moralności oraz norm prawnych); to włączenie się w praktykowanie na sposób zmodelowany trzech rad ewangelicznych (czystość - celibat, posłuszeństwo, ubóstwo); to praktyka cnót chrześcijanskich, z miłością duszpasterską na czele. Spektrum elementów duchowości kapłańskiej zostało więc niepomiernie rozwinięte w porównaniu do przeszłości. Może nie w tym sensie, by o tych sprawach nie mówiono i ich nie znano, lecz w tym znaczeniu, że obecnie elementy te weszły już w sposób autentyczny, urzędowy do konstruowania dzisiejszego obrazu duchowości kapłańskiej, widzianego oczyma Urzędu Nauczycielskiego Kościoła oraz  przez ten Urząd aktualnie oczekiwanego. Naturalnie, trzeba na końcu zauważyć, że chociaż Dyrektorium jest bezpośrednio dziełem Kongregacji ds. Duchowieństwa, to w gruncie rzeczy znać na nim najwyraźniej, osobiste, wielokrotnie już na sposób analityczny komunikowane doświadczenia samego Jana Pawła II. Doświadczenia te oraz troska o przyszłość Kościoła z pozycji należycie funkcjonującej posługi oraz życia kapłanów znalazły tu swoje zwieńczenie oraz syntezę.

Optatam totius Ecclesiae renovationem... 
Sobór święty wiedząc dobrze, iż upragniona odnowa całego Kościoła zależy w dużej mierze od posługi kapłanów ożywionej duchem Chrystusowym, podkreśla olbrzymie znaczenie formacji kapłańskiej, podaje też pewne jej podstawowe zasady celem potwierdzenia norm 
wypróbowanych już wiekową praktyką oraz uzupełnienia ich nowymi, odpowiadającymi Konstytucjom i Dekretom tegoż świętego Soboru, jak również zmienionym warunkom czasów. Owa formacja kapłańska konieczna jest ze względu na samą jedność kapłaństwa katolickiego 
wszystkim kapłanom diecezjalnym i zakonnym, należącym do jakiegokolwiek obrządku. Dlatego niniejsze przepisy, dotyczące bezpośrednio kleru diecezjalnego, należy dostosować odpowiednio do wszystkich.

             Dekret o formacji kapłańskiej "Optatam totius", Wstęp